Pochwała umysłu – czyli korzystny i niekorzystny sceptycyzm. (Kate)

Nie wiem jak wielu z Was zastanawiało się czym tak naprawdę jest umysł. Zauważyłam, że, bardzo często uważa się go za coś złego, ponieważ zwykło się sądzić, że dzięki naszym „złym” umysłom tkwimy w tym ziemskim więzieniu. Nie lubimy naszych umysłów, bo dzięki ich zawodności produkujemy „matrix”, który ogranicza nas i zniewala. Logika więc popycha do wysnucia wniosku, że to właśnie nasze umysły są jednym z głównych winowajców odpowiadających za zło, jakie nas spotyka.
Przykładów nie trzeba daleko szukać- choćby potoczne (zaznaczam- potoczne) wyobrażenia na temat nauk buddyjskich informują nas, że trzeba „wyciszać rozgadany małpi umysł”- gdzie same takie sformułowania są już słowami nacechowanymi negatywnie, automatycznie sugerującymi niekoniecznie pochlebne odczucia na jego temat.
Czy jednak taka postawa, która deprecjonuje coś, odcina się od tego, zaniża wartość zamiast ją urealnić jest tak naprawdę właściwa? Czy fakt, że zostaliśmy wyposażeni w umysł nie oznacza przypadkiem, że jednak jest on do czegoś potrzebny? Moim zdaniem, jeśli chodzi potocznie panującą ocenę umysłu – powinniśmy nieco ją zmodyfikować. To nie umysł rodzi problemy, a nieumiejętne zeń korzystanie. Poprzez deprecjonowanie jego istnienia jednocześnie odcinamy się od władzy nad nim. A odrzucając to władztwo, automatycznie składamy na ręce nie swoje możliwość kreacji świata w którym żyjemy. Zapominamy o tym, że tak naprawdę w pewnym bardzo uproszczonym sensie „wymyślamy” swoje życie. To właśnie nasze myśli je kreują. Jeśli myślimy myśli nie swoje, tylko czyjeś, oparte na sztywnych wzorcach poznawczych, to kreujemy rzeczywistość na podstawie „gotowców” wdrukowanych w nieświadomość zbiorową. Kwestia tego kto i jakie dokładnie gotowce w postaci „wirusów” umysłowych w tych przestrzeniach  zainstalował, jest już oddzielnym tematem.
Owe gotowce zawierają scenariusze świata, który wskutek ich „wgrania na umysły” wyświetla się naszym oczom. Tym samym produkujemy Matrix w takim kształcie, w jakim ma on miejsce . Nie jest to wina tego , że wyposażeni jesteśmy w umysły, a faktu, że pozwalamy by wpływ na odtwarzane przez nie myśli czerpane były ze wspomnianych wyżej gotowców. Bez względu na to, czy jesteśmy tego świadomi czy nie, to każdy z nas z osobna, jak również wszyscy razem jak jeden mąż, jesteśmy Twórcami rzeczywistości. Stwierdzenie to nie jest niczym odkrywczym- jednak kiedy uzmysłowimy sobie, co za nim dokładnie stoi, nie możemy przejść obojętnie obok faktu, że bycie Rzeczywistym Twórcą (a nie odtwórcą) rzeczywistości, wymaga znajomości zasad działania narzędzia którego się używa!
Piękny umysł- czyli jeszcze jeden „organ” jakim dysponuje człowiek
Dokonując pewnego uproszczenia można powiedzieć, że umysł jest kolejnym z naszych organów- tak samo jak wątroba, płuca czy nerki. Ciężko jest to sobie wyobrazić, ponieważ takie założenie…… nie pasuje do żadnego z powszechnie panujących paradygmatów naukowych. Jedyne zobrazowanie teoretyczne, porządkujące zjawisko o jakim piszę, znalazłam w książce „Między Chaosem a Świadomością- Hiperfizyka” autorstwa Joanny Rajskiej, Jacka Czapiewskiego i Moniki Rajskiej. Ich zdaniem umysł jest tworem materialnym zajmującym określoną przestrzeń, niedostrzegalną jednak gołym okiem dla statystycznej większości ludzi. W opracowaniu tym autorzy piszą o przestrzeni rozpiętej na wielu gęstościach (gdzie przez gęstość rozumieją jej „obszar” rządzący się właściwymi tylko sobie prawami fizyki). We wszechświecie jest ich siedem. W tym wszystkim człowiek jest istotą wielowymiarową, rozpiętą na gęstościach od drugiej do piątej. Na gęstości czwartej ludzie posiadają umysły. Trzecią wypełniają ich fizyczne ciała wraz ze światem potocznie uważanym za materialny. Czwarta gęstość wszechświata jest znana konwencjonalnie jako „świat astralny”, w którym podróżują OOBE-nauci oraz który zamieszkały jest przez tzw. duchy. Jednak obszar ten nie jest „wymiarem ostatecznym”, a jedynie jednym z wycinków przestrzeni, który można eksplorować. We wspomnianym opracowaniu autorzy uwypuklają fakt, że wskutek manipulacji dokonanej na ludzkim DNA, ludzie stracili możliwość postrzegania swojego umysłu. Zakładając zatem, że człowiek jest Istotą nadrukowaną na słabo „wyposażoną” matrycę DNA, która czyni nas w pewnym sensie głuchymi i ślepymi na obszary czwartogęstościowe- dla osiągnięcia pożądanych efektów na gęstości czwartej wystarczyło stworzyć odpowiednie warunki środowiskowe na gęstości trzeciej.  Siły, które wyreżyserowały ten spektakl miały w tym niewątpliwie materialny (sic!:)) interes.  To jaki konkretnie- wykracza już poza ramy niniejszego opracowania.
Nasze wyposażenie genetyczne oraz celowe działania sił powodowanych – delikatnie rzecz ujmując- niezbyt korzystną dla naszej rasy ekonomiką sprawia, że jeśli mielibyśmy zacząć myślec o naszych umysłach czy też myślach w kategoriach potocznie uznawanych za materialne- pojawia się niemały dysonans i konflikt poznawczy. Jak może istnieć coś czego nie widzę, nie słyszę, nie mogę dotknąć? Otóż może!  
Wszyscy są zgodni co do tego, że każdy  z nas dokonuje procesów myślowych, że MYŚLI. Czy ktoś jednak widział czystą myśl swoją lub kogoś innego? W większości wypadków odpowiedź byłaby przecząca, ponieważ to co możemy wszyscy obserwować jest jedynie efektem ich działania.  Nie przesądza to jednak o tym, że pewien rodzaj postrzegania czwartej gęstości wprost (poprzez jakiś receptor) nie byłby możliwy. Gdyby nasz garnitur genetyczny był lepiej uposażony, tak samo jak za pomocą wzroku i słuchu postrzegamy świat konwencjonalnie nazywany „materialnym”, moglibyśmy równie dobrze dysponować jakimś czwartogęstościowym rodzajem „oczu” albo „uszu” i tym samym potocznie uważać czwartogęstościową przestrzeń umysłu za równie materialną, co trzeciogęstościową, zamieszkałą przez nasze fizyczne ciała.  
Gdyby instrument ludzki standardowo wyposażony był w zestaw receptorów umożliwiających postrzeganie na czwartej gęstości, obecna na świecie manipulacja nie byłaby tak prosta do przeprowadzenia. Wiadomo bowiem, że jeśli coś jest dostrzegalne i można to zbadać empirycznie, nawet pomimo braku specjalistycznej wiedzy na ten temat- jest nad tym łatwiej zapanować. W takiej sytuacji, treści będące przedmiotem doświadczenia wielu jednostek mają szansę zaistnienia w dyskursie społecznym. Wymiana informacji prowadzi do tego, że dany problem w ogóle zaistnieje w przestrzeni semantycznej. Jeśli taka sytuacja ma miejsce- mamy podstawy umożliwiające jego rozwiązanie. Jak rozwiązać jednak jakiś problem, jeśli w świadomości społecznej po prostu go nie ma?
Kto programuje –  ten wygrywa
Dynamika działania wszelakich zjawisk we wszechświecie zawiera się w mało precyzyjnym określeniu „połączenia wszystkiego ze wszystkim”. Zależności między różnymi zjawiskami – również między gęstościami- charakteryzują się wielokontekstowscią, wielopłaszyznowością oraz są wynikiem działania „sprzężeń zwrotnych” zachodzących pomiędzy poszczególnymi elementami układanki, jaką jest przestrzeń rozpięta na wielu gęstościach. Liniowe zrozumienie tych zależności jest raczej niemożliwe- ponieważ usiłując pojąc dynamikę tych zjawisk w oparciu o konwencjonalne procesowanie informacji, przyczyna istnienia jakiegoś zjawiska może być jednocześnie odbierana jako jego skutek. Jeśli chcielibyśmy rozumować o takich kwestiach  jak zależności między gęstościami, za pomocą liniowej, konwencjonalnej logiki, to możemy sobie z góry darować jakiekolwiek dalsze wycieczki intelektualne i zatrzymać się w tym właśnie punkcie orzekając, że wszystko o czym tu piszę jest jednym wielkim nieskładnym bełkotem.
Tak jak pisałam wcześniej, pozbawieni czwartogęstościowych receptorów, pozostaliśmy ślepi i głusi na naszą umysłową przestrzeń, przez całe tysiąclecia pozostając w przekonaniu, że jesteśmy jedynie naszymi trzeciogęstościowymi ciałami. Tym samym bardzo łatwo było odpowiednio nas zaprogramować do tego, żebyśmy czerpali „surowce” myślowe właśnie z nieświadomości zbiorowej, zawirusowanej programami pozwalającymi na kreację tej piekielnej rzeczywistości.  Następnie, obserwacja chorego środowiska, przy braku jakiejkolwiek dla niego alternatywy, utwierdza jednostki już na poziomie świadomości (również zbiorowej), że postrzegana rzeczywistość jest  normalna- bo tak po prostu „jest”, bo inni „tak robią”. A od pojęciem „robią” kryje się cała masa złożoności- od sposobów rozumowania, poprzez wartości, na gruncie których podejmuje się działania – aż po umiejętność właściwego posługiwania się umysłem.
Cała zabawa polega na tym, żeby uświadomić sobie, że są niejako dwie drogi do programowania omawianego tu aspektu istnienia: zewnętrzna i wewnętrzna (zaznaczam, że to niezwykle siermiężne uproszczenie, zastosowane jedynie na potrzeby tego opracowania). Zewnętrzna polega na tym, że umysł zbiera dane odnośnie rzeczywistości znajdującej się poza przestrzenią „Ja” Istoty. Programowanie odbywa się za pomocą dostarczania bodźców odznaczających się określoną intensywnością: bądź to rozłożoną w czasie, bądź to jednorazową lecz „skondensowanie” silną. Należy zdać sobie sprawę z tego, że programuje nas ABSOLUTNIE WSZYSTKO co znajdzie się w zakresie naszej świadomej bądź nieświadomej uwagi. Jeśli dwadzieścia razy obejrzymy reklamę proszku X to w końcu wykażemy większą skłonność do nabycia go, gdyż będzie dla nas przedstawiał się bardziej znajomo niż proszek „Y”, o którym nie słyszeliśmy.  Jeśli przeżyjemy jakąś traumę w dzieciństwie, może ona potem rzutować na to, że jakieś aspekty życia będą napawały nas niekontrolowanym lękiem, a nasze reakcje nie będą odpowiedzią na faktycznie zaistniałą sytuację, tylko automatycznym odtwarzaniem programu umiejscowionego w naszym umyśle, aktywującego się od wpływem określonych czynników.  
Programowanie wewnętrzne odbywa się za pomocą naszej wewnętrznej świadomej intencji, wydelegowanej z miejsca jakie nazywa się potocznie „świadkiem” lub „świadomym obserwatorem”. Ten właśnie ośrodek w przestrzeni naszego „Ja” ma moc intencjonalnego programowania umysłu na myślenie zgodne z tą właśnie świadomą intencją. Im silniejsza pozycja świadka w przestrzeni naszego ja, tym teoretycznie większa nasza moc do tworzenia rzeczywistości zgodnej z nasza intencją. Można byłoby zapytać w tym punkcie, że skoro to prawda- dlaczego wiele bardzo szlachetnych idei spaliło na panewce?  Odpowiedź jest prosta: bowiem środowisko w jakim żyje dana Istota ma bardzo duży wpływ na to, czy wartości (w postaci zaprogramowanych przez Istotę myśli) mają szansę się zrealizować czy też nie. Ta informacja prowadzi do konkluzji, że my jako ludzie, jako cywilizacja funkcjonujemy jako coś w rodzaju „suwerenno- kolektywu”, a kształt rzeczywistości jaką tworzymy, jest wynikiem nieustannych interakcji nie tylko między jednostkami a środowiskiem. Obserwować  można bowiem z grubsza przynajmniej cztery typy zależności: jednostki ze środowiskiem, środowiska z jednostką, jednostki samej ze sobą, „środowiska ze środowiskiem”. Podział ten jest bardzo pokraczny- jednak ma na celu podkreślenie faktu, że tak naprawdę programowania wewnętrznego od zewnętrznego tak do końca rozdzielić się nie da- ponieważ jedno wynika z drugiego i wynika z „siebie nawzajem”. Dlatego też rozróżnienie zastosowane na początku tego  podrozdziału, ma charakter bardziej roboczy niż rzeczywisty.
Wspólny sen- wspólnie tworzony matrix
Na użytek tego artykułu pod pojęciem matrixa rozumiem rzeczywistość jaka stwarzana jest przez kolektyw jednostek, bez wartościowania jej na więzienie bądź też nie- więzienie. Matrix jest po prostu środowiskiem w jakim żyjemy, wygenerowanym wskutek podobnego modus operandi, odtwarzanego przez jakąś grupę umysłów. Każdy z osobna i wszyscy wspólnie śnimy indywidualno-kolektywną maję, gdyż tworzenie jakiejkolwiek rzeczywistości  odbywa się za pomocą myśli. Umysły jednostek nieświadomych, śpiących, odtwarzają takie programy jakie zostały im wgrane do umysłów różnymi drogami, bez jakiejkolwiek świadomej uwagi potencjalnie „zainteresowanych”. Ponieważ znakomita większość populacji myśli właśnie w ten sposób : BEZMYŚLNIE odtwarza programy, ci którzy myślą samodzielnie, nie mogą zrealizować „swojego matrixa”. Pomimo tego, że dopiero samodzielność myślenia jest obietnicą wybicia się na niepodległość, zaistnieć ona nie może, dopóki faktycznie myśląca mniejszość pozostaje zakładnikami „automatów myślowych” jakimi jawi się większość populacji.
Tak więc to nie umysł jest zły, złe jest oprogramowanie na jakim działa i co dzięki niemu projektuje. Matrix jest pochodną działania umysłu. Należy to zrozumieć, żeby wziąć rzeczywistą odpowiedzialność za kreowanie nie tylko swojej, lecz również wspólnej rzeczywistości. Lekcja jaką ludzkość dostała polega  między innymi na tym, żeby uświadomić sobie i zapanować nad mechanizmami za pomocą których działają nasze umysły, żeby nauczyć się dbać o ich higienę.
Najprościej jest stwierdzić, że „nam zrobiono”. To postawa ofiary. Trzeba zdać sobie sprawę, że w pewnym stopniu sami na to pozwoliliśmy. Poprzez zganianie winy na innych – na NWO, na Reptilian bo nam DNA zmienili, oddajemy im w pewnym sensie moc, którą faktycznie sami dysponujemy! Manipulacja Jaszczurów była na tyle przemyślana, że używamy naszej własnej mocy przeciwko sobie samym i przeciwko sobie nawzajem.
W ferworze ucieczki przed manipulacją
Manipulacja jest w dużym stopniu wynikiem tego, że człowiek nie myśli samodzielnie- posługując się nomenklaturą przytoczoną w tym tekście, w bardzo słabym stopniu programuje umysł „od wewnątrz”, w oparciu o rzeczywiście świadome (podkreślam :RZECZYWIŚCIE) intencje, które wykraczają poza dostarczane przez system schematy. W naszym środowisku ludzie bardzo często myślą że w momencie w którym uzyskają jakąś wiedzę o rzeczywistości, (która to rzeczywistość jest nagminnie manipulowana we wszelki możliwy sposób), najlepszą możliwą obroną przed manipulacją jest podejrzliwe odnoszenie się właściwe do wszystkiego: bo w końcu manipulacja obecna jest wszędzie i zawsze. Tym samym na każdym kroku czyha astralna dojarka, a każde nowe spojrzenie na rzeczywistość jest próbą wmanewrowania w fiksację umysłową. Tym sposobem jednostka nabiera podejrzliwości do wszystkiego, co nie mieści się w ramach wzorca poznawczego, potocznie przypisanego osobie „obudzonej”.
W tym momencie pamiętać należy, że system uwzględnia możliwość, że czasami w jego obrębie pojawiają się Istoty o większym niż średnia potencjale. Dlatego też często znajduje sposoby na skanalizowanie tych energii i zamknięcie ich w odpowiednio większych pudełkach. Zmienia się zakres wiedzy na jakiej taka Istota operuje, w sposób nieszkodliwy może nawet ów system krytykować i dostrzegać jego zakulisowe mechanizmy. Jednak jej działanie i funkcjonowanie odbywa się  nadal w ramach dopuszczanych i wyznaczanych przez system. Jej umysł operuje na szerszym zakresie przestrzeni niż średnio ma to miejsce, jednak mechanizmy (albo algorytmy jeśli trzymać się nomenklatury z „Hiperfizyki” ), które określają sam sposób procesowania danych,  w dalszym ciągu umysł utrzymują w zamknięciu.
Faktyczna władza nad umysłem zakłada bowiem nie tylko dopuszczanie do siebie  bądź nie, informacji jakie do nas docierają. Obejmuje ona również władanie nad schematami poznawczymi, czyli „programami” , które określają sposób porządkowania i łączenia się informacji w umyśle. Można całe życie spędzić chłonąc opasłe tomiska wiedzy wszelakiej- jednak jeśli będzie się ją układało zgodnie ze sztywnym schematem poznawczym- możemy stracić je stojąc w miejscu – jeśli chodzi o zakres naszej świadomości. Dopiero układanie wiedzy według innych, nieznanych, oryginalnych schematów, czy też poza te schematy wychodzenie- gwarantuje faktyczny wzrost świadomości. A im wyższy/szerszy zakres świadomości, tym silniejsza pozycja obserwatora/ świadka w przestrzeni naszego „Ja”, gdzie siła jego wpływu jest wprost proporcjonalna do realnej władzy Istoty nad swoim umysłem. Świadek/obserwator/ świadomość to terminy w zasadzie określające jedną i tą samą „rzecz”.
Czym właściwie jest otwartość umysłu?
 Opierając się na terminologii zaczerpniętej z „Hiprefizyki”, odtwarzanie programów w umyśle odbywa się za pomocą tzw. wzorców poznawczych. Nowa informacja jest z tym wzorem porównywana – jeśli do niego nie pasuje: odrzuca się ją. Jeśli jest z nim zgodna : jest asymilowana. Jeśli jednostka jest dostatecznie świadoma, by uzmysławiać sobie działanie swoich schematów poznawczych, może bardziej efektywnie „manipulować” działaniem swojego umysłu.
Na czym jednak dokładnie to polega, w jaki sposób konkretnie takie procesy „otwarto-umsyłowe” przebiegają?
Według mnie wygląda to następująco: jeśli spotykam się po raz pierwszy z czymś nowym, to w pierwszej kolejności nie traktuję tego jako swoje i nie przyjmuję danej informacji bezkrytycznie, jednak z góry jej nie odrzucam. Patrzę tylko, czy ta nowa  informacja na jaką się natknęłam pasuje do „mojej dotychczasowej umysłowej mozaiki”. Jeśli pasuje, znaczy że jest dla mnie przydatna i mi służy, więc ostrożnie włączam ją w mój „krwioobieg mentalny” i sprawdzam czy działa, czyli czy harmonijnie komponuje się z pozostałymi elementami struktury mojego umysłu. Jednym słowem kryterium prawdziwości informacji jest mój umysł, a nie zewnętrzne źródło wiedzy w postaci na przykład jakiegoś autorytetu.  
Jeśli coś mi nie pasuje- zostawiam to, gdyż wyjaśnienie jest w zasadzie dwutorowe: albo już tą informację mam i jej po prostu nie potrzebuję, albo pasuje ona to tych sfer mojej „układanki”, do których jeszcze nie dotarłam. Dlatego też nie warto skreślać czy traktować w systemie zero- jedynkowym informacji, które nam nie pasują. Czasami jest bowiem tak, że informacje na które napotykamy na chwilę obecną dotykają wiedzy zaawansowanej dla nas na tyle, że niemożliwe jest ich wkomponowanie w istniejące struktury- gdyż zaburzałoby to ich harmonikę. Jednak całkiem niewykluczone, że za jakiś czas, kiedy poszerzy się zakres mojej wiedzy a co za tym idzie- świadomości- owa bezużyteczna z pozoru informacja okaże się właśnie brakującym elementem dopełniającym jakiś obraz. Dlatego nie warto z góry niczego zakładać- takie nastawianie się na coś bez uprzedniego zbadania sprawy i dogłębnego zastanowienia się nad tym dlaczego właściwie mi to nie pasuje, jest najnormalniej w świecie zwyczajnym dogmatyzmem.
Otwartość umysłu nie polega na przyjmowaniu wszystkiego bezkrytycznie, czy też „posiadania umysłu otwartego na wylot”. Kiedy człowiek operuje w ten właśnie sposób – wtedy faktycznie jest podatny na manipulacje. Jednak okopywanie się w bezpiecznych schematach rozumowania jest równie niebezpieczne- ponieważ w takich momentach również jesteśmy manipulowani. Nie samą jednak treścią jaka do nas przychodzi, a usztywnionymi mechanizmami wewnętrznego procesowania danych – czyli schematami poznawczymi na jakich operujemy. Optymalnie funkcjonujący umysł utrzymuje balans pomiędzy swoim „otwarciem” a „zamknięciem”. Prawidłowe jego działanie opiera się na dynamicznej równowadze tych dwóch przeciwstawności, a „całość”, czyli niejako wynik tej dynamicznej równowagi, nazywa się potocznie „otwartością” umysłu. Regulacja tych dwóch przeciwstawnych sił odbywa się przy uczestnictwie aktu świadomej uwagi „obserwatora”, który nawiguje całością naszego Istnienia. Im silniejsza jego pozycja, tym bardziej nasz umysł należy do nas samych i odtwarza oryginalnie zaprogramowane przez nas myśli, a nie wirusy wgrane ze  świadomości i nieświadomości zbiorowej. 
Bezpieczni sami ze sobą
Jeśli jednostka jest na tyle świadoma, by móc mieć faktyczny wpływ na treści, jakie znajdują się w jej umyśle oraz na sposób w jaki są procesowane- ciężko u niej zaobserwować  strach przed tym, że zostanie podstępnie zmanipulowana. Sam fakt intencjonalnego wpływu obserwatora na to, co w umyśle się dzieje, wyklucza możliwość zafiksowania na punkcie jakiejś myśli, idei czy osoby, ponieważ silna pozycja świadka wymaga dużej czujności. Zatem obrona przed ewentualnymi manipulacjami jakim moglibyśmy ulec, nie polega na zaciekłym okopywaniu się w tym co wiemy, a na budowaniu silnej świadomości. Silna świadomość nie boi zanurzać się w wieloznaczności oraz spoglądać na rzeczywistość z różnych punktów widzenia, bowiem sama w sobie stanowi kompas prawdy i zawsze sprowadza nas z takich wycieczek na pozycję „wycentrowania”. Jednostki rzeczywiście świadome nie reagują histerycznie na nowe dla siebie rzeczy – potrafią je bowiem „ocenić” adekwatnie do rzeczywistości a nie wirusopodobnych programów zasiedlających umysł.  
W środowisku egzpolitycznym bardzo często wbrew pozorom spotyka się reakcje, które pomimo swojej pozornej „światłości” oraz „otwartości” są w dalszym ciągu wynikiem postaw umysłowych usztywnionych przez bezkrytycznie przyjęte i praktykowane wzorce poznawcze. Nierzadko się zdarza, że osoby cieszące się estymą oraz autorytetem na okoliczność zdobytej przez siebie wiedzy, grzęzną w sztywnych strukturach „operacyjnych”, częstokroć samemu sobie z tego sprawy nie zdając. Nierzadkim przypadkiem jest to, że ludzie tacy nie rozumieją, że sami stali się zakładnikami tego z czym tak szlachetnie walczyli. Opisana tu sytuacja dotyczy w zasadzie każdego z nas- jednak w przypadku w którym dotyka ona osoby cieszącej się autorytetem, a co za tym idzie- mającej większy niż przeciętnie wływ ludzi – jest to po prostu bardziej zgubne. W takim bowiem momencie oddziaływanie na przestrzeń przez takie osoby służy starym, programowym wartościom, zakamuflowanym jedynie pod płaszczykiem „oświeceniowości”, „postępowości” „spiskuwykrytości”.
Istoty naprawdę światłe i przebudzone wiedzą, że jeśli cokolwiek ma stworzyć szeroko rozumiane warunki optymalne, zawsze będą one wynikiem dynamicznej równowagi przeciwieństw. Aby taki stan wygenerować w umyśle, trzeba być odpowiednio czujnym dzięki rozbudzonej świadomości – również świadomości procesów jakie dzieją się w naszych wnętrzach. System w jakim żyjemy niemal na każdym z nas wywarł jakieś piętno. Bardzo ładną alegorią tego stwierdzenia jest ostatnia scena trzeciej części filmu „Matrix”. W finałowej walce strażnik Smith po „zawirusowaniu” wszystkich możliwych programów, ostatecznie sięga również do Neo, który był przecież „wybrańcem”. Obraz ten bardzo ładnie uzmysławia nam, że taki strażnik systemu de facto drzemie w każdym z nas, mogąc między innymi objawić się za pomocą umysłowych programów, jakkolwiek zaawansowani byśmy w naszej wiedzy czy świadomości nie byli.
Chcesz zatem wstać w końcu z kolan i być świadomą, niepodległą Istotą? Zacznij  więc w końcu samodzielnie myślec swoje myśli, a nie odtwarzać znane Tobie programy i przekonania! Nie zwalaj winy na wszystko dookoła tylko przyjrzyj się sobie i zastanów się co sprawia, że myślisz, czujesz i działasz właśnie w taki  a nie inny sposób. Może to właśnie jakiś program? Czy kiedykolwiek próbowałeś pomyśleć o jakimś nurtującym Cię problemie z innej perspektywy, w inny sposób? Czy masz na tyle odwagi, żeby udźwignąć wyobrażenia o rzeczywistości, których nigdy dotąd w swoim umyśle nie gościłeś? Ludzie, którzy przychodzą z informacjami opisującymi działanie mechanizmów i praw wszechświata, najczęściej robią to nie po to, żeby zostać guru i założyć sektę, tylko po to, żeby w końcu ludzkość faktycznie się obudziła, a nie śniła o tym, że jest obudzona. Uważaj, żeby faktycznie nie wpaść w pułapkę kolejnego pudełka- pamiętaj, że w filmie „Matrix” WYBRANIEC był anomalią celowo wprogramowaną w system, a rzeczywisty wpływ na losy wojny ludzi z maszynami miał w momencie w którym działał poza nim, poza stworzonym w tamtym momencie przez ludzi matrixem.
Pilnujmy zatem samych siebie, żeby nie wychylać się za bardzo ani w jedną ani w drugą stronę. Postarajmy się najczęściej jak to możliwe zachowywać postawę świeżej ciekawości i otwartości, nie pozwalającej jednak umysłowi „otwierać się na wylot”.  Budujmy najsilniejszą jak tylko to możliwe świadomość w przestrzeni naszego „Ja”. To wszystko może sprawić, że w końcu zaczniemy żyć jak prawdziwie wolne Istoty, a  nie grzęda niosek, które pod wpływem irracjonalnego strachu próbują zdeprecjonować coś czym dysponują, bo w pełni tego nie rozumieją.

5 odpowiedzi na „Pochwała umysłu – czyli korzystny i niekorzystny sceptycyzm. (Kate)

  1. Hipokrates pisze:

    Bardzo dobry arytkuł. Jako badacz w nurcie tradycyjnej nauki tak pojmuje otwartość umysłu. Brawo Mikołaj za odnalezienie i opublikowanie mądrych słów. Proszę o więcej !!!!

  2. LuckyLick pisze:

    świetny artykuł! oddaje w zupełności to oczym i ja myśle🙂 czekam na więcej🙂

  3. Eve pisze:

    więc wygląda na to, że na razie jesteśmy w niewoli matrixa tworzonego przez śniące umysły ludzkości, ludzkość śni sen, w którym reguły gry są takie jakie dyktują przekonania ludzkości na temat rzeczywistości, czyli np. ludzkość wierząc w to, że ludzie nie mogą lewitować ogranicza przez to samą siebie, albo wiara że walka o przetrwanie i wzajemne zjadanie się to coś normalnego – ludzie uważają za wariata kogos kto próbuje to kwestionować. Ciekawe jak poradziłaby sobie ludzkość, gdyby została uwolniona od manipulatorów? I co naprawdę wydarzy sie w roku 2012? czy naprawdę odczujemy różnicę zmiany naszego DNA? czy to wpłynie na nasze szersze poznanie rzeczywistości? czy faktycznie nastąpi przesunięcie nachylenia osi Ziemi i przeprogramowanie pola magnetycznego? czy ludzkość wtedy oprzytomnieje?

  4. Karmel pisze:

    Świetny artykuł, dobrze mi się go czytało. Kate to ta osoba która siedziała z tobą Mikołaj podczas wywiadu z Jackiem i Joanną?🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s