Na początku był matrix cz.1 (Daniel Kuster)

Spoglądając na własne, wcześniejsze życie z dzisiejszej perspektywy mojej świadomości, jedno jest pewne – trafiłem na ścieżkę poznania, którą pragnąłem od zawsze głęboko w środku. Bombardowany przez ogromną ilością sztucznych priorytetów, coraz bardziej czułem zafałszowany obraz naszej rzeczywistości i bezcelowość połączoną z fałszem systemu, który śmierdział na kilometr.
Ilu z Was – poszukiwaczy prawdy czuło podświadomie, że system mentalny, rozwojowy, społeczny jest na naprawdę niskim poziomie, opanowany przez zachłanność posiadania jak najwięcej dóbr materialnych, ciągnących za sobą zachowania przekraczające granice ludzkiej tolerancji na bezwzględność w dążeniu do nieświadomej samo destrukcji opartej na najniższych instynktach nam dostępnych, w dodatku uważanych jako najkonkretniejszy sposób modelowych priorytetów ludzkiej egzystencji.
Większość ludzi tak naprawdę nie żyje tylko gra w grze zwanej „przetrwanie” lub „kto zgarnie więcej”. Zawsze dziwiło mnie jak to możliwe by ludzie przez całe swoje życie nie obudzili się choć na chwile, będąc otoczonym przez niezliczone ilości niewytłumaczalnego piękna cudów w każdej sekundzie naszego życia, respektując przy tym bardziej pieniądze(kawałek papieru) za który można kupić kawałek nieskończonej i nieograniczonej niczym fizycznego odbioru holograficznego wszechświata, od dających nam potencjał rozwojowy bloków zdarzeniowych, przygotowujących i jednocześnie rozwijających nas do dalszej wędrówki w kierunku maratonu nieokiełznanego w swej abstrakcyjności źródła wszechrzeczy.
Moje doświadczenia życiowe z ostatnich pięciu lat, dały mi wiele do zrozumienia. Czasami trzeba stracić wszystko, dostać przysłowiowego kopa od życia, by przebudzić się z iluzji matrixa. Dziś wiem, że wszystko miało swój cel, wszystko działo się po coś, by postawić konkretne fundamenty i zakończyć pewien etap doświadczeń w sferze poznania głównego zarysu funkcjonowania ogólnospołecznego i zwrócenie w końcu uwagi na własne wnętrze, którego się bałem i unikałem, stwarzając w ten sposób patologie w moim postrzeganiu siebie i reszty dookoła. W okresie początkowej fazy przebudzenia, czułem wewnętrznie, podświadomie, że potrzebuje zmiany, nowego wzorca myślowego, wyłaniającego się ze świadomości, którą muszę obudzić. Odrzucanie programów, dogmatów, społecznego myślenia, było największym wyzwaniem jakie miałem w tym okresie. Praca ta wymagała ode mnie bardzo dużo wysiłku, objawiała się ona na polu zewnętrznym i wewnętrznym. Zmieniając swoje wnętrze, obserwowałem jednocześnie równoległe odbicie zmian w postrzeganiu i funkcjonowaniu w codziennym życiu. Wzloty i upadki, sukcesy i porażki, radość i smutek, wszystko przychodziło na przemian ze zdwojoną siłą. Wiem, że było to dla mnie nieuniknione. Pytanie tylko dlaczego byłem tak odosobniony w tych doświadczeniach, dlaczego inni przez całe swoje życie nie zatrzymają się i nie rozejrzą dookoła siebie, jest im tak super w tym świecie, lecz nie potrafią wyczuć choćby źdźbła prawdy.
Ilekroć próbujesz przekazać ludziom jakąś znaczącą informacje z dziedziny natury rzeczywistości, napotykasz na swojej drodze śmiech, pogardę, po prostu patrzą na ciebie jak na świra, który nie ma nic więcej do roboty i się nudzi. Jednak wole nudzić się w taki sposób, niż siedzieć przed TV, chodzić na biby, a co w tym najgorsze, uważać to jako swój cel życiowy. Ale kto z nich potrafi chociażby sobie wyobrazić wejście na niekończący się etap rozwoju własnej świadomości ;D Ludzie rodzą się pogrążeni we śnie, płodzą dzieci we śnie, zawierają małżeństwa we śnie no i umierają nie budząc się choć na moment. Im większa zmiana świadomości, tym większa odezwa ze strony matrixa. Będąc przebudzonym zaczynasz irytować, denerwować strażników matrixa, czyli zwykłych zjadaczy chleba. Samą swoją obecnością wywierasz w ich umyśle uczucie zagrożenia, uczucie burzenia ich starych programów w których czują się bezpiecznie. Będą z tobą walczyć, programy, które są w nich zakotwiczone są nastawione na „znajdź i zniszcz” to jest przerażające !!! Zostaliśmy przekształceni w chodzące maszyny, wykrywające potencjalnego wroga, który tak naprawdę jest naszym sprzymierzeńcem. c.d.n.

 

Daniel Kuster (PoM)

10 odpowiedzi na „Na początku był matrix cz.1 (Daniel Kuster)

  1. Och, może tak za dużo na początek ocen i osądzania:) Ludzie, już naprawdę czas nauczyć się, że każdy jest jaki jest, a ocenianie przez 1 artykuł kogokolwiek jest najdelikatniej mówiąc NIECO na wyrost

  2. anon pisze:

    Jeszcze daleka droga przed autorem tekstu, masz zakłamany obraz samego siebie, z wypowiedzi przebija sie to że to Ty jesteś młodym buddą a wszyscy otaczający Ciebie „o najwyższego” to plebs bez skilla. Z czasem zauważysz że oni są tacy sami jak i Ty a Ty taki sam jak i oni. Albo i nie i zaczniesz nauczać i nawracać:)

    Nie mówie tego z poziomu że ja jestem wyżej od Ciebie bo też daleko mi do ideału, ale to zakłamany obraz samego siebie jest bardzo trudno samemu zauważyć, dopiero jak kilka oddzielnych źródeł Cie uświadomi to bierze sie pod uwagę taką możliwość.

  3. jaguar pisze:

    bardzo podobne, a wręcz identyczne przemyślenia chodziły mi po głowie ostatnio… znowu synchron… dzięki za świetny tekst

  4. Dobry artykul,cos dla takich swirow jak ja;))

  5. Kristof pisze:

    zgadzam sie w pełni z tym co jest napisane, w prawdzie nie mam jeszcze w pelni rozwinietej zdolnosci wchodzenia w moja swiadomosc ale jakis czas temu odbyłem serie zabiegow u pewnego Kosmoenergety ktory oczyscil mmie z wielu bytow destruktywnych otworzył oczy na prawde na rzeczywistosc taką jaką ona jest i dla najblizszego otoczenia jestem teraz „zły” bo nie potrafia dostrzec tego co ja. Dopiero zaczynam droge do poznania do wiedzy i czuje ze mam ogromne zaległosci z ktorymi predko sobie nie poradze

  6. White_Black_Feather pisze:

    Świetny artykuł Danielu. Gratuluję.
    „Pytanie tylko dlaczego byłem tak odosobniony w tych doświadczeniach, dlaczego inni przez całe swoje życie nie zatrzymają się i nie rozejrzą dookoła siebie, jest im tak super w tym świecie, lecz nie potrafią wyczuć choćby źdźbła prawdy.”

    Wiedz, że nie jesteś sam, bo jest nas wiele. Tylko że każdy z nas przechodzi ten proces indywidualnie…
    „Moje doświadczenia życiowe z ostatnich pięciu lat, dały mi wiele do zrozumienia. Czasami trzeba stracić wszystko, dostać przysłowiowego kopa od życia, by przebudzić się z iluzji matrixa. Dziś wiem, że wszystko miało swój cel, wszystko działo się po coś, by postawić konkretne fundamenty i zakończyć pewien etap doświadczeń w sferze poznania głównego zarysu funkcjonowania ogólnospołecznego i zwrócenie w końcu uwagi na własne wnętrze, którego się bałem i unikałem, stwarzając w ten sposób patologie w moim postrzeganiu siebie i reszty dookoła. „

    To, co piszesz, rozumiem doskonale. Również przez to przeszłam. I dokonałam wielu „odkryć” i chwilami zastanawiałam się, czy jestem „normalna”, skoro za normę w tym świecie i relacjach międzyludzkich uznaje się coś zupełnie innego niż to, co odkrywałam.
    Ten świat opiera się na walce. Tkwimy rozdarci w dualizmie, w którym dwie siły, chociaż są podstawowymi siłami kreacji, ruchu, wszelkich twórczych działań i całego istnienia, traktujemy jako siły przeciwne, przeciwstawne. Walczymy o: życie, o utrzymanie, o zdrowie, o miłość, o sukces, o pieniądze, o szacunek, o wolność, o braterstwo, o równouprawnienie, o niezawisłość, o idee, o religie, o wiarę, o przekonania, o racje… w zasadzie jako ludzkość walczymy o wszystko. Albo walczymy za: ojczyznę, rodzinę, ojca, matkę, córkę, brata,… też jako ludzkość walczymy za wszystko. Walczymy też z: i tu każdy może sobie dopowiedzieć, z czym sam walczy.

    A ci, którzy chcą zniszczyć siły zła, wpadają w pułapki zła utrzymując stan walki – dobra i zła. Z pewnego punktu widzenia to jest dobre, tak samo, jak dobre jest zło, które musi istnieć dla dobrego człowieka, aby miał on jakiegoś przeciwnika – złego, by mógł uważać się za dobrego. I by móc udowadniać innym i sobie, że jest dobrym. Musi udowadniać? Dlaczego? Bo to mu pozwala na kontynuację walki na – jeśli nie fizycznym, to psychicznym i mentalnym planie. Więc kontynuuje tę walkę dobra ze złem. Że nieświadomie? Ale to działa! Dobry człowiek prowadzi walkę ze złym i staje się… kim? Również złym … wpada w pułapkę i staje się złym nieświadomie.

    Cierpią zarówno dobrzy i źli, choć próbują konsekwentnie zaprzeczać, że nie cierpią, wypierają to cierpienie do podświadomości. Zaczynają używać coraz bardziej inteligentnych form manipulacji i za pomocą swojej umownie wolnej woli próbują swoje własne przekonania narzucać innym – swoim wrogom. Dlaczego? Po co? Ano aby oni także mogli stać się takimi samymi „dobrymi” ludźmi, jak oni.

    Dopiero zrozumienie tego mechanizmu pozwala nam zakończyć walkę, zakończyć Grę, w której zawsze musi być zwycięzca i pokonany, kat i ofiara, ten dobry i ten zły…

    Kiedy podejmujemy decyzję o rezygnacji z tego schematu działania, przestajemy być ofiarą, i wychodzimy z tej roli. Nie stajemy się ponownie katem (nie wywala nas na drugi biegun), ale także wychodzimy z roli kata. Tylko wtedy, gdy przytomni uścisku i uwolnieni z tych wzorców dobrego i złego, kata i ofiary, przekształcamy energię tych wzorców, możemy zacząć działać w czystej miłości. Nie znaczy to, że przyjmę wtedy każdy policzek, bo już nie jestem ofiarą i mogę wyznaczyć wewnętrzne granice, które będą się przejawiały na zewnątrz. Mogę zaprzestać zasilać swoją energią świat kata i ofiary, zwycięzcy i pokonanego, dobrego i złego. Jednak taki wybór należy do każdego indywidualnie; każdy indywidualnie dokonuje tego wyboru. Ale jeśli nie dokonamy tych zmian, to będziemy kontynuować „współpracę” tworzenia tego świata pełnego cierpienia, bólu i łez, przemocy i nienawiści, zazdrości i pożądliwości, świata opartego na wszelkich możliwych formach walki. A przecież mamy możliwość dokonania zmian. Dopiero wtedy otwiera się przed nami szansa na współtworzenie innego (nowego) świata.

    Podobnie jest z technikami manipulacyjnymi, naszymi oczekiwaniami i ocenami. One utrzymują nas w tym świecie walki. Dlatego podjęcie decyzji o rezygnacji ze starych wzorców i rezygnacji z nich umożliwia nam wyjście z „Matrixa”. Widzę i wiem, że wciąż zbyt dużą wagę przywiązujemy do naszych wierzeń, przekonań i praktyk pochodzących ze „starego świata”, w którym utknęło nasze ego. Ten świat na jednym z poziomów zbliża się do końca dla ludzi, którzy będą na to przygotowani. Jest sposób na wyjście z „Matrixa”. Bardzo prosty. Ale to wymaga od nas całkowitego oczyszczenia karmy. Możemy kontynuować karmiczne gry lub wydostać się z tego „błędnego koła”.

    Tymi i innymi odkryciami dzielę się z nieznajomymi czytelnikami na swoim blogu:
    http://tonalinagual.blogspot.com/,
    a powyśze napisałam w artykule pt.
    WYCHODZENIE Z MATRIXA I POZOSTANIE W MATRIXIE.
    Dostrzegam piękną synchronię naszych działań.

    I serdecznie pozdrawiam Ciebie i czytelników Twojego artykułu.

  7. Przemek pisze:

    NIc dodac nic ująć.
    I pomyśleć, ze dzikie plemiona, które są uważane za prymitywne przez ludzi zachodu, mniej tkwią w matrixie niż ci, którzy uwazają się za bardziej rozwiniętych. Tylko ze sobie nie zdają w większosci z tego sprawy.

  8. Lamacz Matryc pisze:

    A Ty, który jesteś przebudzony, niestrudzenie musisz robić swoja robotę…..kontynuować poszerzanie świadomości, która wcześniej czy później, będzie inspirowała i pomagała budzić się innym poszukiwaczom.Ci którzy już wiedza są podtrzymywaczami ewolucji i świata.

  9. Najgorsze jest poczucie pozornego bezpieczeństwa jakie trzyma ludzi w ich „codzienności”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s