Mój ostatni rok… Ciężkie lekcje, mnóstwo wrażeń i rozwój. Moje przygody hiperfizyczne i narodziny Nowego Mikołaja!

Obserwujecie teraz koniec pewnego etapu i początek nowego w mojej działalności. Przez ostatni rok dużo się działo: wiele zwrotów akcji, napięć, emocji, dramatów i radości, wojen i agresji, walki ze samym sobą. Warto podsumować okres mego życia, w którym na mej drodze publicznej stanęła Hiperfizyka wraz z jej trzema autorami…
Ten artykuł będzie symbolem zamykającym ten okres w mym życiu i działalności. Sądzę, że warto od początku do końca rzetelnie pokazać Wam jak to z tym wszystkim było, by wyciągnąć z tego maksymalnie wiele konstruktywnych wniosków na przyszłość. Bo lekcja to była nie lada i długo jej nie zapomnę…
Pod koniec 2010 roku zadzwonił do mnie Piotr Piątak, że jest „mega mocna” osoba w Gdyni, a w zasadzie kosmiczna trójka posiadająca niesamowitą kosmiczną wiedzę, na temat transformacji świata, konstrukcji rzeczywistości i nadchodzących przyszłych wydarzeniach. Piotr był bardzo zafascynowany tą wiedzą i tymi postaciami. Mówimy tu oczywiście o Joannie Rajskiej, jej córce Monice i Jacku Czapiewskim. Ja osobiście wcale nie podzielałem entuzjazmu – owszem, ich wiedza była inna, ale ja jej nie rozumiałem. Była dla mnie  obca i dziwna, choć nie powiem, ciekawa. Do tej pory jednak nie wiele się z nimi stykałem, tylko Piotr od czasu do czasu dzwonił do mnie i mi przypominał o ich rewelacyjnej wiedzy.
W lutym 2011 roku zorganizowałem seminarium w Poznaniu, na którą zaprosiłem Joannę i Jacka – tam też była premiera ich książki Hiperfizyka. Ich wykład nie zrobił na mnie większego wrażenia, a książkę podarowaną przez nich przejrzałem, ale nie przykuła mej uwagi. Potem stopniowo wielu ludzi zaznajomionych z Hiperfizyką zachwalało mi tę pozycję i te trójkę, co dawało mi więcej do myślenia. Zaciekawiło mnie to bardziej.
W audycjach w Radiu BC coraz częściej o nich mówiłem, cytowałem ich poglądy i w pewnym sensie wciągnęła mnie ta historia – było w niej coś… innego, nowego. Nie chcę się tu wdawać w szczegóły, ale generalnie wówczas nasze środowisko reagowało na nich alergicznie (słusznie jak widać obecnie…), a szczególnie na Joannę, więc dostawało jej się ostro – czasem słusznie, ale mocno mity przerastały fakty. Joanna pokazała swe prawdziwe oblicze dopiero później, przynajmniej ja to zobaczyłem. Wtedy jednak zrobiło mi się ich żal, stanąłem w ich obronie, chciałem merytorycznej debaty a nie wojny.
Cóż, w ten sposób – może to było celowe – trafiłem siłą rzeczy w ich „ręce”, gdyż nie mogłem pogodzić się z tym, że nie pozwala mi się o nich mówić w moich audycjach. Dziś można się spierać, czy mogło stać się inaczej, czy tak musiało być. Ja na pewno bagatelizowałem wątpliwości na ich temat, odczucia ludzi i ostrzeżenia – to nie ulega wątpliwości i pokornie biorę to na siebie. Natomiast histeria wokół nich też wg mnie przyczyniła się, że zostałem z nimi sam, broniąc zasadności debaty nad Hiperfizyką.
Wokół Joanny, Jacka i Hiperfizyki zebrała się więc wówczas grupa ludzi zafascynowana tą nową wiedzą i czująca, że mają do czynienia z czymś wyjątkowym. Rozmawialiśmy z nimi godzinami, zadawaliśmy pytania a wszystko pasowało i układało się w logiczną niby całość. Wówczas jakoś zagłuszałem swoje wątpliwości, zasady i dałem się naciągać na wiele, gdyż dałem sobie wmówić, że wyższe świadomości tak już mają… Jako grupa zostaliśmy wypchnięci z tego środowiska, więc chcieliśmy stworzyć własne, stworzyć coś nowego na innym poziomie. Chcieliśmy brać czynny udział w zmianach jakie zachodzą, a oni wydawali nam się super kompetentni skoro dysponowali tak kosmiczną wiedzą.
Moim pragnieniem od samego początku mej działalności jako Stop NWO Poznań a potem Czas Przebudzenia chciałem zrealizować piękną ideę zjednoczenia pomiędzy organizacjami alternatywnymi dla dobra ogółu. Zawsze wiedziałem i czułem, że tylko tak możemy wygrać i stworzyć Nowy Świat, na bazie porozumienia, szacunku i wzajemnej współpracy ponad własne ego i interesy. Wydawało się mi, że także działając z nimi uda mi się ten cel osiągnąć, że mamy takie same cele i mówimy o tym samym. Po czasie okazało się coś innego, ale o tym później.
Rok temu powstała Wolna Ludzkość, jako nasza nazwa, pod którą zacząłem działać na własną rękę jeśli chodzi o TV (ale i nie tylko). Miałem całkowitą swobodę działania -żeby sprawa była jasna. I dlatego się właśnie to udało, gdyż starałem się wprowadzić nową wartość: od różnorodności do jedności. Chciałem by każdy miał szansę powiedzieć swoje, każdy z innego punktu widzenia, ale oczywiście selekcją subiektywną był tutaj pewien wspólny mianownik, wspólny poziom świadomości i poziom merytoryczny. Było trudno po tych wszystkich kontrowersjach, niemniej mimo to udało się osiągnąć tak wiele!
Już prawie uwierzyłem wówczas, że to jest to, że to jest ta ekipa – mamy jeden cel, działaliśmy wspólnie każdy się realizując. No i zresztą jakich wspaniałych ludzi spotykaliśmy na swej drodze! Czuliśmy, że dzieje się coś wyjątkowego, że wokół nas jest wielki potencjał i niesamowite istoty z nami współpracują i chcą nas wspierać. Ale tu bajeczka zaczęła się powoli psuć. Zaczęły wypływać pewne fakty, zachowania, sytuacje, które po raz kolejny zapalały u mnie światło ostrzegawcze i coraz częściej ciężko było to bagatelizować. Wciąż jednak podstawowa zgodność panowała. Do czasu… wyjazdu do Londynu.
W międzyczasie w moim życiu osobistym miałem wiele problemów i przejść osobistych, zmiany w mej osobowości także przyspieszały i coraz bardziej mi coś nie pasowało, coś nie grało. Wciąż jednak nie potrafiłem zidentyfikować o co chodzi.
W Londynie nastąpił przełom – było to pod koniec czerwca oraz na przełomie lipca tego roku. Już Wam powiem dlaczego tak się stało wg mnie. Otóż, dotychczas mimo, iż dość często z naszą trójką przebywałem to jednak zawsze były to tylko wybrane dni i godziny, gdzie do końca pewnych rzeczy nie widać. Natomiast w Londynie byliśmy ponad tydzień, spaliśmy w jednym niewielkim pokoju w 7 osób i mogliśmy o wiele więcej zobaczyć z tego, co na co dzień człowiek nie jest w stanie zauważyć. I po tym wyjeździe już nigdy nie patrzyłem na nich tak samo, choć to nie był jeszcze etap pełnej świadomości co się stało i o co chodzi w tej grze. Ich mit upadł, wypłynęło wiele „ciekawych” zachowań, postaw i informacji. Wówczas to po raz pierwszy ostro Anita zaprotestowała przeciw pewnym mechanizmom, przeciw traktowaniu nas jak dzieci, jak kolejnych wyznawców Projektu Cheops gdzie jest jeden lider, jedna interpretacja, tajemne przekazy channelingowe w formie objawień nie do kwestionowania, według których mieliśmy działać bezkrytyczne w nie wierząc.  Anita zareagowała wówczas dość ostro przyznaję, ale to było konieczne – dziś to wiem. Zwróciła mi bowiem uwagę, jak oni nas naprawdę traktują, że jest jakieś drugie dno, że nie są tacy nieskazitelni a w tle toczy się jakaś tajemnicza gra, o której nam, nie mówią. Ich dość czysty mit zaczął się rozpływać, a im więcej pewne rzeczy kontestowaliśmy tym większy był opór, lub próba sprytnego rozmydlenia tematu.
A tu chodziło o bardzo ważne sprawy! Jakie wartości miały przyświecać grupie, na jakich zasadach działamy wewnątrz grupy, czy wszystko wiemy czy nie, czy mamy dostęp do pewnych informacji czy nie, czy działamy po partnersku, czy znowu mamy jakiegoś guru i nieomylnego lidera, którego nie można kwestionować oraz co najważniejsze – jaki jest najważniejszy cel tego działania, ale prawdziwy, a nie ten deklarowany. Okazało się, że odpowiedź na pytanie jaki ma być ten świat nowy realnie nie była taka sama, a te różnice – choć może wydawały by się niuansami, były bardzo ważne wbrew pozorom.
Było tu kilka rzeczy. Po pierwsze Anita zaczęła mieć swoje własne wglądy – a to wielki grzech! Co znamienite nigdy z całego tego trio nikt nie był realnie zainteresowany by pomagać rozwijać zdolności członków grupy by ci byli niezależni i samo myślący, lecz wciąż zależeli od wglądów i interpretacji „przewodnika” Joanny.  To już śmierdziało. Czyż nie powinno prawdziwemu przewodnikowi zależeć, by każdy sam myślał za siebie, był samodzielny i rozwijał się i swój potencjał wzmacniając tym samym potencjał grupy? Dla mnie to oczywiste, ale dla nich nie było… Mieliśmy być zdani na łaskę i nieomylność Joanny i koniec. Bez dyskusji. Inaczej stawałeś się niewygodny.
No właśnie – gdy kiedykolwiek ktoś podobne zdolności czy wglądy posiadał, uznawany był za persona non grata – różne były określenia Joanny na ich temat, ale głównie mówiła nam, że takie osoby to albo jaszczury, albo opętani, albo dążący do rozkładu, albo grający dla innej drużyny. Wszystko po to by nie mieć konkurencji, by nikt nie mógł kwestionować objawień nieomylnej Joanny. A jak już ktoś uzyskiwał swoje wglądy i widział cokolwiek inaczej niż ona – był sprytnie wypychany z grupy. Dopiero później – o ja naiwny – zrozumiałem ten mechanizm. Jeden z naszych najlepszych kumpli – Dominik był wypychany z grupy, Macieja Dziublę określała jako raczej zagrożenie dla nas – takich istot nieco było, ale nie pora o nich pisać. Miała swoje sposoby manipulacji: plotki na temat tych osób rozpuszczała, manipulowała opisem sytuacji, próbowała sprawić byśmy widzieli w nich zagrożenie lub nawet tajemnych wrogów ukrytych w owczej skórze. Dopiero później wyszło wiele takich spraw na jaw, gdy podczas zwiększania się naszych wątpliwości odzyskiwaliśmy stare kontakty i fakty wypływały jeden po drugim.
Warto podkreślić jeszcze jeden ważnych motyw – faktycznie duża część naszych działań i zachowań podszyta była nawozem strachu inspirowanym przez Joannę. A to wrogowie czający się wszędzie w naszej grupie, mania podsłuchów i agentów, presja czasu nieustanna, bo ponoć trzeba było szybko pewne rzeczy robić, aby na Ziemi ten projekt się powiódł, co wg niej wcale nie było takie oczywiste. Wiedziała dobrze, że nam zależy by się udało i my jeszcze mocniej pracowaliśmy. Teraz już wiem też, że czasu jest tyle ile go potrzeba, że to iluzja gdzieś się spieszyć – znowu patrzenie z poziomu umysłu… Iluzja uciekającego czasu.  Zzombnienie jakkolwiek widać, że następuje także jako pewne zjawisko, jednak ma ono bardziej subtelny charakter i nie taki drastyczny jak to opisywała, a zapowiadane wielkie kosmiczne interwencje, kataklizmy i tego typu proroctwa po kolei nie sprawdzały się. Ja już dawno akurat to zrozumiałem, że to tylko wynik wielkiego ego Joanny i szpanerstwo wizji, w jakich to tylko ona wiedziała co robić i co tak naprawdę się dzieje, a tak naprawdę dziś już żadne konkretne przewidywania nie mają sensu, bo sytuacja jest tak zmienna, złożona i dynamiczna, że nikt nie może już nic przewidzieć na poważnie z tego poziomu istnienia.
Od Londynu zaczęły więc wypływać istotne różnice w wartościach jakie każdy chciał realizować budując Nowy Świat, różnice w rozumieniu funkcjonowania grupy. Anita pierwsza wręcz wykrzyczała, że wartości o jakich mówimy nie realizujemy de facto na poziomie grupy zatem jak mamy mówić innym o zmianie, skoro sami wewnątrz, grupy jej nie realizujemy? Mówimy o wolności, świadomości, samodzielności i partnerstwie, a mamy tajemnice, boskiego przewodnika z monopolem na prawdę, zaś inne nurty bądź lekceważymy, bądź deprecjonujemy. Poza tym także do pewnego momentu nie docierało do nas, że działaliśmy wg starego paradygmatu, który najkrócej można ująć słowami: „Chodźcie do nas, my jesteśmy debeściaki, wchłoniemy was bo jesteśmy najlepsi, dostosujcie się do nas, my mamy najlepszy program…”. A to nie oto chodzi w nowym świecie. Nikt nie ma nikogo wchłaniać, podbijać, podporządkowywać. Każdy ma mieć swoją indywidualność i ją pielęgnować, ale jednocześnie we wspólnych obszarach działać z innymi dla dobra ogółu. To ma być ruch ludzi niezależnych, ludzi i organizacji, które mają dalej swoje pola, swój charakter, ale szukają tego co wspólne, a poprzez współdziałanie naturalnie kształtują wspólną więź i szacunek dla własnej różnorodności. Taki ma być nowy Świat!
Ten system został nazwany „antykolektywizmem wielocentrycznym”, który fraktalnie konstruowałby naturalną harmonię na całej planecie (paradoksalnie to Jacek i Joanna ten model ściągnęli z „góry”, ale nie widziałem przykładania się do niego i nie widziałem jego realizacji. Nie byli w stanie, bo tego nie czuli zwyczajnie). Od pojedynczych osób zjednoczonych ideą, które zjednoczone ideą mają swój obszar wspólny, do którego wnoszą swój indywidualny wkład, realizują się w ramach którego i zachowują swoją odrębność w naturalny sposób, gdyż szanują ją także na pozostałych obszarach u swoich partnerów  wzajemnie. Indywidualizm ma być wielką wartością tego systemu! Ale indywidualizm sprzężony z współdziałaniem we wspólnym mianowniku, gdyż razem łatwiej jest nam zrealizować własne marzenia i wyzwania rozwojowe oraz pomóc je zrealizować innym indywidualnościom! I tak dalej fraktalnie: te zjednoczone organizmy złożone z indywidualności mające wspólny obszar wchodzą w interakcję z innymi indywidualnymi organizacjami/ciałami, które mają wypracowany własny wspólny system wartości, wspólne indywidualne pole  i szukają tego co łączy, na polu wspólnym działają i wymieniają się informacjami, ideami, pomysłami, zasobami itp itd. Aż do poziomu planetarnego zapewne.
Czujecie to? To jest zupełnie inny świat, oparty na innych zasadach, ale aby on był możliwy do realizacji, ludzie muszą realnie objawiać na każdym poziomie treści Nowego Świata, być tą zmianą, czuć ją… A to wymaga myślenia, czucia z poziomu serca… To jest nasza, uważam, na Ziemi największa broń – siła zjednoczonych serc. A miałem wrażenie, że nasze trio hiperfizyczne cały czas deprecjonuje ten temat i sprowadza go do absurdu… Teraz jednak dopiero to zrozumiałem. Bez otwarcia się na drugiego człowieka, bez spojrzenia z poziomu serca nie ma o czym w ogóle mówić. Ten świat jest skrajnie lewopółkulowy, brak mu połączenia z energią kobiecą, z planetą, z czuciem – oparty jest na matrixowej iluzji umysłu, na podziałach, strukturach, modelach, wzorach… Umysł widzi różnice, umysł widzi to co inne, rozkłada wszystko na czynniki pierwsze, zagłębia się w szczegóły – i dobrze bo taka rola tego narzędzia! Ale to doprowadzone obecnie do skrajności powoduje, że tracimy obraz całości! Że patrzymy na człowieka jak na rywala, jak na coś innego, jak na coś obcego. Sercem rozumiemy, że wszyscy jesteśmy jednym – i Ty i ja, a podziały to iluzja. Jesteśmy jednością – tak! Rozum musi być w jedności z sercem, musi być z nim sprzężony, inaczej się gubi, miesza, tracimy prowadzenie, intuicję, czucie… A to nas nigdy nie oszuka, mamy w sobie ten wspaniały mechanizm serca, ten dar, który pozwala nam słuchać samego siebie oraz poczuć realną więź z drugą istotą -nie ważne czy to człowiek, zwierzę, czy planeta. Z każdym istnieniem. Więc to siła zjednoczonych serc jest warunkiem do zbudowania tego systemu, a relacje między ludzkie są tu podstawą. Reszta – a więc systemy ekonomi., waluty, struktury, schematy, wzory i modele  – będę jedynie pochodną, konsekwencją, efektem poziomu tych relacji! Od tego trzeba zacząć a nie od d…. strony. Jeśli ludzie nie spojrzą na siebie z poziomu serca i w drugiej istocie nie zobaczą siebie ( a jednocześnie Stwórcy), to żaden nawet najlepszy system się nie sprawdzi. Oto sedno sprawy…
To była ta różnica – ogromna różnica w rozumieniu celów i kształtu zmian na Ziemi. Zwiększenie akcentów na współpracę z planetą, zamiast patrzenie w kosmos i politykę tam była kolejnym naszym postulatem niechętnie jednak realizowanym w praktyce.
Kolejna rzecz to kwestia tworzenia niezależnej, w pełni suwerennej przed kosmosem ludzkiej cywilizacji, co ja mocno czułem i czuję nadal coraz mocniej, oraz co czuła Anita i część ekipy. Pisałem o tym w tym artykule tutaj, gdzie mowa jest o algorytmie współpracy jaki ma się tu na Ziemi narodzić, a raczej zostać wypracowanym, o suwerennej w pełni Ziemi samostanowiącej o sobie (jako cywilizacji). Polecam przeczyta ć go w całości, ale dam tu kilka cytatów z niego:
(…) Powstanie jedna świadomość Ziemska, świadomość cywilizacyjna na planecie i ludzkość będzie mogła wskoczyć w erę kosmiczną. To dla nas niesamowity fraktalny skok. Ale to nie wszystko, gdyż według mnie i nie tylko mnie, również nasza galaktyka wchodzić będzie w erę międzygalaktyczną! I co najciekawsze – oba procesy są ze sobą ściśle powiązane. Ten drugi proces w dużej mierze zależy od tego pierwszego…(…)
(…) Chodzi o coś znacznie więcej! Ziemia jest ważna, a nawet bardzo ważna – jest to jeden z najważniejszych kosmicznych eksperymentów w ostatnich milionach* lat historii wszechświata!(*tak na moje oko – w każdym razie chodzi o skalę czasową).
Nie sposób opisać  tego całego zamieszania i prób ingerencji, nieustannych prób zaszczepienia tutaj jak największego swojego wpływu, wartości i nauk z danej cywilizacji. Dzieje się tak zresztą po dziś dzień – wystarczy poczytać sobie masy channelingów jakie napływają do nas z niemal każdej cywilizacji w naszym sektorze, masę kontaktowców przekazujących od nich informacje i rady, no i… tysiące istot wcielonych podczas Fali 2012, wspomagających naszą transformację…
Czyż nie jest to niesamowity tygiel kosmicznych cywilizacji? Czyż to nie wspaniała mieszanka – mix galaktyczny?
I teraz sedno wszystkiego: tak jak nasza cywilizacja wchodzi na wyższy fraktal, tak i nasza galaktyka ma także wejść, ale nie dzieje się to od tak sobie. Muszą zaistnieć odpowiednie ku temu warunki. Jeśli dana galaktyka chce wejść w erę międzygalaktyczną, a więc stykać się z innymi galaktykami, wchodzić z nimi w interakcje polityczne, najpierw sama musi przejść swego rodzaju zjednoczenie, musi najpierw wytworzyć wewnątrz siebie własną indywidualną tożsamość galaktyczną!
(…)Ale czegoś do tego potrzeba. Czego?
Potrzebny jest przepis, potrzeba konkretnego wzorca, trzeba wytworzyć konkretny algorytm na zjednoczenie/współpracę całej galaktyki najprościej mówiąc! Bez tego ani rusz! Dopiero jego wytworzenie, tak jak w przypadku organizmów jednokomórkowych – umożliwi harmonijny podział ról i obowiązków indywiduów tworzących większe “dobro”, wyższy fraktal – ciało/organizm! Wejdziemy wówczas jako galaktyka w kolejną fazę rozwoju świadomości – pokoju, współpracy, tolerancji, wymiany, jedności w różnorodnośni… A dopiero to z kolei za eony kolejnych lat pozwoli wprowadzić naszą galaktykę w erę polityki międzygalaktycznej.
Ale jak i gdzie wytworzyć podobny wzorzec/algorytm…?
Macie Państwo jakieś pomysły…? :)
Oczywiście, że właśnie tutaj – na Ziemi! To jest właśnie ten eksperyment 6 gęstości jaki skrupulatnie, przez baaaardzo długi czas był realizowany. I teraz – drodzy Panowie i Panie – żyjemy w czasach, gdy możliwe, że ujrzymy, jak wydaje on swój plon. Gdzie indziej niż tutaj, gdzie jak mówiłem jest tyle kosmicznych wartości, treści, algorytmów z każdej niemal cywilizacji, gdzie ścierały się ich interesy – gdzie jak nie tutaj ma się ten wzorzec wytworzyć? Jest to idealne miejsce. To o tym właśnie mówiły te wszystkie przekazy, które podkreślały, że od transformacji Ziemi zależy także transformacja galaktyki, tylko że to było dotychczas dla mnie takie enigmatyczne i niezrozumiałe (…).
Chodziło więc o oryginalny algorytm współpracy, którego powstanie warunkowane było całkowitą niezależnością tego procesu – tj. aby Ziemianie sami tego dokonali, a nie czekali na kosmitów! Oto podstawowy warunek wg nas!  A tu znowu okazało się, że nasze wizje się różnią… Joanna dawała sygnały, jakbyśmy my mieli jedynie zachować to co cenne z tej pseudo cywilizacji i modlili się o przetrwanie, bo potem przylecą kosmici i i tak zrobią swoje, bo bez nich się pozabijamy… Poza tym uważała, że nie mamy szans na niezależność, że będziemy i tak jedynie protektoratem… Na początku przyjmowaliśmy to, choć nie z entuzjazmem. Z czasem niezależność i suwerenność jednak stała się dla nas absolutnym priorytetem, a ta postawa, że my tu tylko „pańszczyznę odwalamy” i nie mamy co podskakiwać, bo wszystko zależy od kosmosu a nie nas samych – była dla części ekipy w ogóle nie do przyjęcia. Dla mnie oczywiście tak samo. Diabeł tkwi w szczegółach i trzeba jak widzicie ich pilnować. I tu powstało kolejne ognisko zapalne. Kwestia postrzegania sercem wypłynęła dopiero później, bo dopiero później zrozumiałem, że tutaj leży prawdziwy klucz do rozwiązania sytuacji ludzkości na tej planecie.
Wiedzieliśmy już, że formuła działania grupy musi ulec zmianie, zmianie muszą też ulec pewne priorytety i dogmaty postawione przez Joannę. Ale Joanna nie wykazywała chęci współpracy, raczej wypływały kolejne metody nieczystej gry, by osiągnąć swoje cele… Jakie? Sam dziś jeszcze tego nie wiem.
Podsumowując: do pewnego czasu działało zgodnie z  planem Joanny, ale do czasu… Do czasu gdy jej dotychczasowa najlepsza koleżanka Anita dostała własnych wglądów i zaprotestowała przeciw pewnym rzeczom… I nagle – stała się wrogiem nr jeden jakiego trzeba się pozbyć, wyeliminować. To Anita poruszyła jako pierwsza te wątpliwości i otworzyła mi oczy na pewne sprawy. Zobaczyłem mechanizm manipulacji, ujrzałem coś niedobrego i zaczęła się ostateczna rozgrywka.
Ostatnim epizodem jak widzicie był zlot w Tucznie. Tam jak się później okazało miało nastąpić ostateczne pozbycie się opozycji. Joanna wymyśliła sobie, że jak wyrzuci Anitę oraz Beatę sytuacja się uspokoi i odzyska kontrolę nad sytuacją. Skonstruowała więc koalicję przeciw niej, szukając jako pretekstu wytłumaczenia, że fundacja nie przynosi pieniędzy i je marnotrawi na bzdury… I tutaj warto podkreślić jedno jej zagranie, które okazało się przełomowe. Jak ujrzała, że nie da rady i musi się pozbyć opozycji, chciała nas wszystkich przekonać i indywidualnie przekazała nam informację jakoby… uwaga…. Anita była dążącą do rozkładu, że jest niebezpieczna, że to jaszczur, a Beata jest opętana… To było na kilka dni przed Tucznem. I tu już wiedziałem, ze jest ostro, ale czekałem na konfrontacje w Tucznie, by ostatecznie zobaczyć, na czym stoimy.
Oczywiście ta informacja na temat Anity i Beaty jest to całkowitym kłamstwem i wymysłem. Od razu miałem wątpliwości i już zaczynałem się ostro wkurzać. Nawet mocno ją niemal zrugałem za pewne zachowania i pompowanie konfliktu zamiast jego wyciszanie…. i wówczas stało się coś znowu bardzo ważnego. W takich kluczowych momentach jak się okazało, gdy ja – pewien stabilizator i twarz WL buntowałem się przeciw niej, ona używała swych mocy… manipulowała mym umysłem. Po takich akcjach nagle znikąd w mej głowie pojawiały się myśli broniące Joannę, tłumaczące ją i zmieniałem nagle zdanie… Później to wykryłem oczywiście, a dzięki temu doświadczeniu zrozumiałem jak z poziomu umysłu można łatwo kogoś zmanipulować. Poziom serca natomiast i intuicja zawsze krzyczała i zawsze mówiła prawdę. Ale zmanipulowany przez Joannę nieświadomy umysł poddawał się jej zabiegom. do czasu… aż to zrozumiałem i posłuchałem TYLKO sam siebie, swego serca i intuicji. No i to był już koniec gry, choć jeszcze się nie objawił ostatecznie.
W Tucznie miał miejsce spektakl buty i wyniosłości. Nasza wtorkowa wewnętrzna debata i konfrontacja jednocześnie miała być zamieniona w szybką egzekucję Anity i Beaty. Ja miałem zostać jako cenna twarz i lokomotywa oczywiście WL, i liczono, że przeboleję temat, będę milczał ze strachu przed rozpadem mej ukochanej WL. To było jak terroryzm i nie mogłem na to pozwolić, więc przeliczono się co do mnie. Poprzez sianie plotek i agresywny język liczono, że Anita zostanie wytracona z równowagi (jest czasem wybuchowa i stanowcza, ale wtedy gdy trzeba) i wszyscy zobaczą jak to ona – dążąca do rozkładu – musi być pozbawiona funkcji i wydalona wraz z równie niebezpieczną Beatą. Tu już im plany się nie powiodły, gdyż Anita zachowała klasę, i mimo próby linczu zachowała spokój oraz dobrowolnie zadeklarowała oddanie funkcji w fundacji… Ale nie o to chodziło! Ona miała być wyrzucona na dobre bo stanowiła zagrożenie dla majestatu i nieomylności Joanny! domagano się głosowania dalej, by jej dać – jak to określił słodko Piotrek – „nieco wolnego”… Oczywiście część ekipy całkowicie oburzona była w ogóle pomysłem takiego głosowania i zaprotestowała. Wówczas Joanna – „boski przewodnik” oznajmił, że to „dziecinada”, że szkoda jej czasu i wyszła z pokoju….
Wiedziałem, ze to już koniec, że nie mogę pozwolić na taki dyktat, na takie machlojki i manipulacje. Było mi wstyd. Potem dopiero zdecydowałem, że ujawnię kulisy sprawy.
I tutaj naprawdę trzeba podkreślić prawdziwie bohaterską postawę Anity. To niesamowita osoba. Nie poddała się presji grupy (także czasem i mojej niestety…), pozostała sobą, wykrzyczała pewne sprawy i wybudziła mnie z iluzji. Jestem jej za to ogromnie wdzięczny i podziwiam ją za to. Będę jej za to wdzięczny do końca życia. Wielkie brawa i wielki szacun dla Ciebie!
I jeszcze wielkie podziękowania dla niesamowitych dziewczyn i często nie docenianych: mego wiernego druha Justyny Drobnik (Tangerine) oraz niesamowicie inspirującej postaci Beaty Honek – dziewczyny dały mi takiego kopa rozwojowego i lekcji, że do dziś jestem w szoku. Energia żeńska rządzi! Pokłony dla Pań;)

Ale trzeba też oddać honory naszemu koledze Dominikowi Zielazkowi (Ozyrysowi), który jako pierwszy został „wypchnięty z grupy” i który pierwszy wskazał, że nie tędy droga… także wielkie brawa dla niego!
Ach, no i jeszcze podziękowania dla Szamana – Macieja Dziubli, za to, że pomógł nam wiele zrozumieć a jednocześnie zachowywał bezstronność, dystans i równowagę, byśmy mogli sami zaliczyć ten etap skutecznie.

Czas powoli na podsumowanie.

Z czym mieliśmy do czynienia? Według mnie z próbą przejęcia dla własnych, bliżej niezidentyfikowanych celów potencjału Wolnej Ludzkości i  ludzi zaangażowanych w tę ideę. Próba przekierowania nas i ludzkości na tory znowu technologii i umysłu, podziału i struktur, zamiast myślenia i czucia sercem, odczuwania jedności z drugą istotą. Hiperfizyka była ciekawym lepem, wabikiem na ludzi poszukujących czegoś nowego, ludzi z potencjałem. Był to dla mnie osobiście, ale i dla mych znajomych i całego środowiska jeden z ogromnych testów, sprawdzianów i wyzwań. Czy wyciągnęliśmy z tego, oraz innych tego typu zdarzeń jakieś wniosku, okaże się w niedalekiej przyszłości, ale głęboko wierzę, że tak.
Jak sobie przypominam jak wiele rzeczy akceptowałem, jakie nie były ze mną zgodne, jak tłumaczyłem Jacka i Joannę, jak broniłem Piotra P. przed opinią publiczną za jego niemoralne, skandaliczne zachowania – robi mi się nie raz wstyd. Przykro mi za to, ale cóż – trzeba wyciągać lekcje i iść do przodu.

Dość już tego. Pewien etap się skończył. Weryfikacja była potrzeba i większość już pokazała, za jakimi jest wartościami, za jakimi zasadami. Ja już nie zamierzam wchodzić w półkompromisy, śmierdzące układy. Chcę robić TYLKO coś szczerego i prawdziwego na każdym poziomie. Chcę już od teraz pracować z ludźmi, którzy to w pełni czują i integrują te nowe treści, a nie pod przykrywką pięknych haseł i PR-owskich zagrywek załatwiają swoją prywatę i gardzą drugim człowiekiem. To są już światy nie do połączenia i muszą się raz na zawsze rozejść. Czas wyborów nadszedł. Teraz już wiem na kogo mogę liczyć, kto to czuje sercem, kto realnie chce nowych treści, a nie tylko o nich mówi. To było potrzebne – ta weryfikacja, to oczyszczenie wiele mi dało.
Kochani moi – postarałem się Wam to wszystko przekazać maksymalnie obiektywnie i od serca jak to widzę i czuję obecnie. Zrobiłem to po to by zamknąć oficjalnie pewien etap a zacząć nowy, ale też by maksymalnie rzetelnie to przeanalizować, nauczyć się z moich i naszych wspólnych błędów, by wyciągnąć z nich jak najwięcej konstruktywnych wniosków na przyszłość.
Jestem osobiście bardzo wdzięczny Joannie Rajskiej, że nauczyła mnie tak wiele. Dzięki niej zrozumiałem rolę serca i umysłu, jak działa manipulacja i jak ważna jest intuicja. Zrozumiałem, czego tak naprawdę trzeba temu światu. Zrozumiałem też dzięki niej kim jestem i co jest moją wewnętrzną treścią. Poczułem się dzięki niej wolnym człowiekiem teraz. Odwaliła kawał dobrej roboty, gdy patrzy się na to z pewnego poziomu istnienia.
Proszę też Was bardzo serdecznie, byście nie czynili teraz jej linczu. Okażmy klasę i wartości Nowego Świata. Okażmy jej współczucie i bezwarunkową miłość za lekcje jakie nam zafundowała. Współczujmy niej, gdyż życie bez serca jest pełnym strachu koszmarem…
Dziękuję też Wam wszystkim za to, że ostrzegaliście mnie, lub dawaliście mi wskazówki pozwalające jednocześnie samemu zaliczyć ten egzamin, przerobić to i wyciągnąć wreszcie z tego lekcję. To było mi potrzebne.
Jednocześnie szczerze Was przepraszam za moje błędy, zaślepienie, czasem unoszenie się ego, upartość. Biorę pełną odpowiedzialność za to. Przyjmuję tę lekcję z pokorą. Przepraszam ludzi, z którymi kiedyś walczyłem za moją czasem karygodną postawę. Nie jestem z tego dumny, ale pracuję nad sobą.
Dzięki temu całemu doświadczeniu narodził się nowy człowiek – Nowy Mikołaj Rozbicki, choć to tylko etykietka mego jestestwa jako na to wcielenie. Niemniej jestem kimś innym i czuję teraz większą wolność i większą moc.
Przed nami też czuję Nowy rozdział, nowy fraktal współpracy na jaki wierzę, że wspólnie wszyscy wejdziemy. Ta weryfikacja była potrzebna i to już widać. Skończyło się coś, ale równocześnie zaczęło się coś wspanialszego, czystszego i większego. Będziemy kontynuować ideały i wartości o których pisałem wcześniej, będziemy je realizować i objawiać. Idea Wolnej Ludzkości przetrwa bo jest nieśmiertelna, bo przestrzeń ją wspiera i nikt nam jej nie zabierze, nikt nie może nam zabrać naszej wolności!

Zobaczycie kochani!
Ponownie dziękuję za zaufanie jakim mnie obdarzacie, za wsparcie jakie okazujecie. To niesamowite i jeszcze mocniej mnie obliguje to rzetelnej pracy nad sobą i nad realizacją idei, o której przecież wszyscy marzymy.
Wiele osób pyta o wsparcie – na blogu macie możliwość wsparcia mnie finansowego i za każdą złotówkę dziękuję szczerze od serca. Pamiętajcie też, że każda forma wsparcia – także energetyczna, czy dobrym słowem jest da mnie równie ważna!!! Szczególnie teraz jak rozpoczyna się Nowy Etap i nowy projekt, który niebawem objawi się.
Trzymajcie się ciepło!

Nowy Mikołaj Rozbicki

Ps. Kila słów o Jacku Czapiewskim – ja widzę w nim potencjał, tam gdzieś głęboko w nim jest jeszcze serce, jest iskra, ale jest tłamszony, jest zniewolony. Chłopak ma mega potencjał i szkoda, że tak jest, ale to jego wybór. Osobiście życzę mu powodzenia i podjęcia trafnych decyzji. Uwolnij się chłopaku i bądź wreszcie sobą!!!
PS2. Na koniec jeszcze wklejam kilka słów od Anity Dudziak:
Witajcie Kochani,
Czuję, że nadszedł czas, żebym i od siebie dodała kilka słów. Widzimy wszyscy co się dzieje, jednak jak słusznie zauważyliście należy się kilka słów wyjaśnienia.
Jako jeszcze istniejący w KRS-ie „prezes” czuję się w obowiązku wyjaśnić kilka rzeczy. Zacznę może od pieniędzy, ponieważ one zawsze wzbudzają sporo emocji. Tych wszystkich z Was którzy nas wspierali chciałabym zapewnić, że były one przeznaczane na bieżącą działalność WL. Wydawaliśmy za nie gazetę (na to w sumie poszło najwięcej pieniędzy), kupiliśmy Piotrowi komputer, wynajęliśmy biuro w Poznaniu (plus kupiliśmy jeden stół i dwa krzesła obrotowe:)), dla Łukasza N., Mikołaja i Beaty raz zostało wypłacone jednorazowe wsparcie, ponieważ oni w ogóle nie mieli w tym czasie alternatywnych źródeł dochodu, trochę pieniędzy zostało wydane na benzynę, wysyłki gazet etc. Zapewniam Was moi Drodzy, że zostały one spożytkowane na wspólne rzeczy, nikt z ‘ekipy’ nie czerpał z tych pieniędzy na osobiste rzeczy. Sama pracuję zawodowo i mam swoje źródła dochodów. Funkcję prezesa pełniłam nieodpłatnie. Wiem jak bardzo odpowiedzialna jest funkcja zarządzania przepływem finansowym, gdzie te finanse są wspólną własnością. Zawsze jest ktoś niezadowolony- tak jest skonstruowany niestety system pieniężny – dlatego NIE CHCĘ już dłużej tego robić.
Z mojej perspektywy problem z Fundacją polegał na tym, że było za mało pieniędzy na pewne ambicje i plany. Jak się potem dowiedziałam- byłam odpowiedzialna za ich zdobywanie, w której to roli się nie sprawdziłam. I jest to faktem. Kiepski ze mnie myśliwy w tym wcieleniu, pomimo tego że mam do tego teoretyczne i praktyczne kompetencje- na głębokim poziomie po prostu NIE CHCIAŁAM zajmować się takimi rzeczami, a przyjęłam rolę która nie była dla mnie. Mogę tu mieć pretensje tylko do siebie o to, że sama się oszukiwałam. I jeszcze o kilka spraw- bo faktycznie może można było pewne rzeczy zrobić taniej, lepiej itd. Oczywiście, że tak.Oczywiście, że nie byłam aktywnym pozyskiwaczem funduszy- jednak moje odczucie na temat tego co należało do moich obowiązków było inne niż wyobrażenie niektórych osób.
Problem ze mną polega również na tym, że nie potrafię i powiedzmy sobie szczerze- NIE CHCĘ się nikomu i niczemu podporządkować oraz chodzę swoimi ścieżkami, co sprawia, że do pełnienia niektórych funkcji zwyczajnie nie nadaję.
Nie oszukujmy się jednak – Fundacja jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Ogólnie mogę powiedzieć tyle, że prawdziwe źródło niechęci do mnie owocujące próbą usunięcia mnie totalnie z WL (acha- na „urlop” miałam się udać, żebym skończyła swoje „procesy”- ciężkie ) miało inne podstawy. Fundacja pojawiła się jako pretekst.
Nie jest to jednak pora i miejsce na wnikanie w szczegóły co to było. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby zrozumieć o co toczy się cała gra. A toczy się o każdą Istotę.Proszę wysłuchajcie wczorajszej (26.09.2012) audycji Szamana. Tam jest klucz do sedna sprawy i informacja o tym co jest naprawdę ważne w tym wszystkim. Bo właśnie po to- po to, żeby TEN POTENCJAŁ został zrealizowany narażałam się ja, Mikołaj, Justyna i Beata. Cała sprawa kłótni w WL jest kwestią wtórną. Pamiętajcie proszę, że to od decyzji każdego z nas zależy co się tutaj zamanifestuje. Wszystkie informacje są na przestrzeni i każdy z nas ma do nich dostęp. To każda Istota decyduje co zrobi. Proszę Nas wszystkich, żebyśmy zauważyli co jest tak naprawdę istotne- awantura była po to, by ujawnić pewien potencjał, który do tej pory różnymi sztuczkami był blokowany.
Widzę Was! I pozdrawiam serdecznie
Anita
P.S. Nie muszę chyba dodawać, że mój podpis pod petycją o usunięcie Mikołaja również nie został złożony. Po przeczytaniu listu jaki został wysłany do Mikołaja sama poprosiłam naszego Admina o usunięcie mnie z ekipy WL i usunięcie z portalu wszystkich moich treści. Zostałam postawiona w takiej samej sytuacji jak Beata i Justyna. Chyba zrozumiecie mnie, że nie chcę już dłużej czegoś takiego sobą firmować. Jednak piłka jest nadal w grze

70 odpowiedzi na „Mój ostatni rok… Ciężkie lekcje, mnóstwo wrażeń i rozwój. Moje przygody hiperfizyczne i narodziny Nowego Mikołaja!

  1. herodotrk pisze:

    Witam
    Cóż Mikołaju, tylko ci co nic nie robią nie popełniają błędów. W sumie tym właśnie zdobywasz szacunek – w dzisiejszym świecie niewielu ludzi potrafiłoby tak szczerze oznajmić co robiło się źle i z jakich przesłanek to wynikało a w tym „środowisku” to już graniczy z cudem…
    Coś wiem na ten temat, bo zajmuję się świadomie rozwojem duchowym ( rozwojem osobistym) od dość dawna. Nawet mój „mistrz” od którego naprawdę dużo się nauczyłem, z biegiem lat zmienił się. Dziś muszę z dużym dystansem podchodzić do tego co mówi i pisze. Niestety, jest coś w nas takiego, że z biegiem lat zamykamy się w swoich poglądach a przynajmniej nieliczni potrafią zachować otwartość umysłu i serca do samego końca. No niestety, nie ma lekko – wszystko trzeba przemyśleć samemu, żadnych gotowych recept🙂
    Zastanawiam się, czy nie powineneś częściej Mikołaju zwracać uwagę na tzw. społeczno-psychologiczny aspekt ludzi i grup zajmujących się tą tematyką. Nie łatwo żyje się w tym świecie, każdy stara się jakoś odnaleść w nim swoje miejsce. Wielu z tych, co kompletnie nie radzą sobie ze swoim życiem „ląduje” właśnie na portalach zajmujących się rozwojem, NWO, GMO itp… To jest ich taki sposób na życie. Na zaistnienie w tym świecie, zdobycie odrobiny uznania i szacunku. Nie wyszło im tu, nie wyszło im tam… no to mają piękne pole do popisu na portalach rozwoju duchowego. I niestety, ale te środowiska są wypełnione po brzegi takimi ludźmi. Moja propozycja: czasami, jak masz wątpliwości co do intencji danej osoby, po prostu zwróć uwagę jak ta osoba radzi sobie w codziennym życiu. Jeśli ma normalną przyzwoitą pracę, znajomych, dziewczynę, chłopaka itp. Innymi słowy, umie lepiej lub gorzej poukładać swoje życie – to bardzo dobrze świadczy o jej poziomie rozwoju. Oczywiście do każdego przypadku należy podchodzić indywidualnie, ale jak masz wątpliwości, radzę zwrócić na to uwagę, choć oczywiście zrobisz jak zechcesz- to tylko uwaga, propozycja.

    Tak poza tym, z dużą przyjemnością czytam Twoje teksty. I choć z wieloma rzeczami się nie zgadzam, mam inne zdanie to… całe życie będę walczył o to, abyś miał prawo mówić to co mówisz. Piękno tkwi w Różnicy.
    Pozdrawiam z Poznania🙂

  2. Ormad pisze:

    Prawda. Jednak Mikołaj popełnił o wiele większy idiotyzm, niż ten, iż przyjął głupie wypociny Rajskiej. Mikołaj bronił tych wypocin i krytykował każdego, kto o tym mówił. Wstyd Mikołaju. No, ale dobrze, że dostałeś po nosie i dopiero to Cię orzeźwiło. Szkoda, iż nie dokonała tego mądrość, lecz musiało dokonać tego życie.
    Nie starczyło mądrości i wiedzy, by ocenić poprawnie. Tak to jest, jak dzieciaki biorą się za poważne tematy :))
    Ale Mikołaj nawet nie chciał słuchać mądrości innych, wolał słuchać bzdur Rajskiej.

  3. Anita Dudziak pisze:

    „Dokładnie tak było” – oczywiście z mojej perspektywy, nie żadnej prawdy objawionej… I idąc dalej- ten cały mechanizm, który się zadział jest zwyczajnie mechanizmem samej przestrzeni, i każdy odgrywa tutaj swoją rolę, z których każda w moim prywatnym odczuciu nie jest ani lepsza ani gorsza.

    Daleka jestem tu od osądzania kogokolwiek, chociaż człowiekiem jestem i po ludzku przeżywam różne rzeczy. Czy zmieniono pociągi? Nie wiem, czy ujęłabym to w ten sposób.
    Wiem tylko i czuję wyraźnie, że to co się zadziało zadziać się miało, każdy jest tu ważnym elementem. I mam przy tym przeczucie graniczące z pewnością, że mamy dalej szansę stworzyć coś prawdziwie nowego, opartego na realnie nowych zasadach – tym razem w faktycznym zrozumieniu całego mechanizmu, nieosądzaniu nikogo, zaakceptowaniu własnych doświadczeń i wyciągnięciu z nich wniosków. Jednak to zależy od każdego z nas, a nie od tego pod którą etykietą będzie się podpisywał. Bo realna zmiana zaczyna się od siebie samego. I to właśnie potencjał takiego spojrzenia, takiego przeniesienia punktu ciężkości z ogółu na szczegół- czyli każdego człowieka – został tu moim zdaniem uwolniony. Nieważne, czy będzie on realizowany w WL, na DI czy NTV, czy jeszcze w czymś innym. To ludzie są najważniejsi, a nie etykiety pod którymi się skupiają. Tylko o tym nigdy i nigdzie się wcześniej wyraźnie nie mówiło. W końcu jednak przestrzeń się do tego otwarła i bez względu na to gdzie to będzie, ludzie zaczną o tym mówić i to przejawiać.

    Dlatego nie zgodzę się do końca z tym co napisałaś, Szamanko. Dla mnie ten potencjał to coś więcej niż nowy portal, który zaczyna się tworzyć, próba ujęcia tego zjawiska w dualistyczny schemat nie jest wyczerpującym jego przestawieniem.

    pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za zwrócenie uwagi na niewłaściwe sformułowanie. Faktycznie mogło to tracić jakąś kolejną „prawda objawioną”🙂
    Namaste!🙂

  4. Zofia pisze:

    Pieknie powiedziane:”Kto czuje wolnosc,potrafi ja dawac innym”

  5. fifi pisze:

    To takie aroganckie. Osadzaniem rzeczywiscie mozna skrzywdzic kogos. Przyznaje racje. Dzieki za wyjscie z propozycja kontaktu. To zmienia postac rzeczy , bo pokazuje ze rzeczywiscie wierzysz w to co robisz i jestes gotow na przystaniecie przy kims a nie tylko na wrzucanie nas do jednego worka. Mam watpliwosci, duzo … ale dam juz spokoj bys zajal sie nowymi obowiazkami , zycze powodzenia. Jesli te watpliwosci beda dluzej we mnie sie rozwijaly, to gdy nadal wyrazisz chec dyskusji, to milo pa pa:-)

  6. hmmm, z szacunku do nich… Ale ok podam je:

    Monika Rajska, Jacek Czapiewski, Joanna R, Łukasz Nowak, Łukasz Gromek, Przemek Karda, Mikołaj Szreder, Grzegorz Dutkiewicz, Piotr Piątak. To już było widać przeciez

  7. ALE JA NIKOMU NIE MOGĘ KAZAĆ NICZEGO!!! gdzie tu i\niby brak pokory jejkuś./…

    Fifi – jesli Ty uważasz, że ja uważam ludz za g. wartych top straszliwie mnie osądzasz

    Masz ochotę – zadzwoń do mnie na tel 506-299 370, albo skype mikolajr1982 i na spookojnie porozmawiamy bo jezyk pisany ma swe ograniczenia

    Ludzie, nie osądzajcie tak straszliwie bo kogoś możecie skrzywdzić

    A na żadnego guru się nie piszę, i nic nie musze udowadniać. Jestem sobą:)

    pozdrówka i wielki szacun dla Was

  8. Bartek pisze:

    Metody działania charakterystyczne dla sekt religijnych. Mając za sobą wydobycie się z jednej i wiedzę o tym, jak silna może być ich kontrola umysłu (głównie potrzeba posłuszeństwa aurytetowi przekazującemu objawioną wiedzę oraz silne lęki) gratuluję wydobycia się. Nic już nie będzie takie samo🙂

  9. Szamanka pisze:

    ..”z pewnością..dokładnie tak było”…. być może na Twoje aktualne postrzeganie i wgląd, który zależny jest od czystości intencji/serca…a to co czytam jest dalekie od tego…Tu zmieniono jedynie pociąg, który jedzie w tym samym kierunku…różnica polega jedynie na tym, że teraz jest się z kim ścigać i o co ścigać…podświadomie oczywiście!!!
    Pozdrowienia

  10. fifi pisze:

    Mikolaju widze ze klania sie brak szacunku i pokory. Nadal, niezmiennie hasla o milosci na pokaz tylko. Uwazalam jeszcze te kilka dni temu,ze rzeczywiscie mogles byc poddany manipulacji, sorry ale po tej odpowiedzi i po Twojej odp do mnie, ze mi nie kazesz sobie ufac..hm hm oj ciezki jeszcze los przed Toba bo Ty niestety tej lekcji nie przerobiles i uwazam ze nadal pracujesz na powtarzajacy sie scenariusz ,,,,,,, zatrzymaj sie na moment i pomysl glowa i poczuj sercem,,, jezeli tego nie uczynisz a priorytetem nadal bedzie bycie w centrum …hm hm,,,takimi odpowiedziami krzyczysz z usmieszkiem na ustach, ze Ci ktorzy sluchaja Twoich audycji sa dla Ciebie g, warci,
    uwazam teraz ze chyba predzej bedzie koniec swiata niz udowodnisz ze mozna Tobie zaufac, Ty tak dlugo dawales rade wytrzymac z R bo Ci to odpowiadalo…

    a to, czujesz wiesz , to postepowanie wyniesione od guru sekty, nie czujesz to nie wiesz , wykluczasz sie

  11. Rasti pisze:

    Krytykujesz Mikołaju tajemnice, a tymczasem unikasz podania nam listy nazwisk osób, które podpisały się pod listem do Ciebie😦

  12. Czejna pisze:

    „Nie wiem o jakie zarzuty chodzi,” a ponoc sluchal Pan czwartkowej audycji.
    Mysle, ze zarzuty, ktore pchnely uzurpatorow do takiego potraktowania Pana wyartykulowane zostaly na tyle glosno, aby je uslyszec.
    Widze, ze za wiele wymagam, gdyz wlasciciel korbki do mlynka stwierdza, ze juz mlec nie chce. Jesli roznieca Pan ogien, to powinien Pan sie liczyc z dymem i urodzajnym popiolem przy okazji. Wymagam tak niewiele, lecz Pan mysli, ze co czuje i co wie?
    Postawil Pan jasne ultimatum.
    Dziekuje zatem i powodzenia zycze.

  13. Nie wiem o jakie zarzuty chodzi, ja juz wszystko powiedziałem. Ile można mielić temat?

    Kto chce wspiera, kto nie chce, nie wspiera

    Proste

    Czujesz, wiesz:)

  14. Czejna pisze:

    Dobry wieczor!
    Szanowny Panie Mikolaju,
    zmusil mnie Pan do odezwania sie tutaj poniewaz, raczy Pan wybaczyc, unika Pan jak ognia odpowiedzi jasnej i klarownej na zarzuty uzurpatorow, czyniac tym samym jako i oni czynia. Rozumiem Panskie oswiadczenie i ciesze sie z Pana entuzjazmu w pracy nad nowym projektem, lecz jako osoba wywolana do tablicy, przywolana apelem, poproszona o wsparcie, nazwana wspoltworzacym i wspolodpowiedzialnym za idee Wolnej Ludzkosci nie zamierzam na hura pedzic za stadkiem, poniewaz nie godzi sie nas tak traktowac i zapraszac do nowej ideii, gdy pod podeszwa, prosze wybaczyc, jeszcze gowno przyklejone. Dociekanie prawdy jest cecha wszystkich nas stad mam nadzieje, ze sie Pan nie dziwi, iz oczekuje Panskiego ustosunkowania sie do zarzutow. Czy uwaza Pan, ze mam wygorowane oczekiwania do osoby ktora, jak by nie bylo, jest rozpoznawalna w tym srodowisku i pragnie tworzyc Nowy Swiat?
    Z szacunkiem.

  15. Anita Dudziak pisze:

    Kochani,

    Myślę, że temat powoli wygasa i warto byłoby go delikatnie podsumować. W pierwszej kolejności chciałabym od siebie wszystkim podziękować za wsparcie i za to, że jesteście z nami🙂

    Druga rzecz to kilka słów na temat Joanny…. Wspominałam o tym we wczorajszym programie, wspomnę raz jeszcze- ta sytuacja jest dla nas wszystkich po pierwsze lekcją, po drugie preludium, które dało możliwości do tego, byśmy mogli zacząć budować coś prawdziwie nowego. Mało kto wie o tym, że gdyby nie Joanna (i Jacek oczywiście) to pewne możliwości nie zostałyby W OGÓLE uruchomione, chociażby z tytułu takiego, że bezwiednie (z mojej perspektywy) wprawili w ruch pewne możliwości, dzięki którym możemy przejawiać nasze prawdziwe Ziemskie Dziedzictwo. Wierzcie mi, że wiele Istot pracowało nad tym, żeby je przywrócić, wiele było różnych sztuczek, by ten potencjał zamknąć na cztery spusty, a klucze zostawić w rękach takich Istot jak Joanna, gdyż – to mogę powiedzieć już dzisiaj z pewnością- dokładnie tak było.

    Raz jeszcze dziękuję Nam wszystkim za to, że jesteśmy w tym punkcie w którym jesteśmy🙂

    Widzę Was!🙂

    Namaste🙂

  16. Sabrina pisze:

    Mikołaj to idiota? Bo pociągnął Ciebie za sobą? A gdzie podziała się Twoja świadomość i intuicja? No i kto, zatem tu jest idiotą? Na pewno nie zgadniesz…

  17. Sabrina pisze:

    Zgadzam się z tym co piszesz😉, poza tym, że ja Pani Rajskiej nigdy nie ufałam i oddzielałam ziarno od plew. Jak dla mnie Pani Rajska realizuje jakiś negatywny plan dla ciemnych i siebie oczywiście.
    Ale nie czuję do niej żadnej urazy, bo ona też jest człowiekiem. Kto wie, może bardziej zmanipulowanym niż ktokolwiek. Przynajmniej tak ją odbieram.

  18. Szamanka pisze:

    Witam!
    Czekałam na takie wydarzenie, które pokaże przede wszystkim to, jaką rolę w tym wszystkim pełni „Pan Piotr”, który pierwszy zaczynał manipulować i „linczować” na WL i to nawet internautów/słuchaczy w trakcie audycji…tak by wyeliminować tych co mu zagrażają i tych których podświadomie się boi…sama tego doświadczyłam i zostałam zaatakowana i nazwana imieniem osoby, którą nie jestem, nie byłam i nawet nie znam. W tym człowieku jest klucz do tego co robi/robiła cała reszta na WL…Pani Joanna ma potencjał jak wielu na tej Ziemi, lecz zapomniała o tym, że też jest człowiekiem, który przyszedł na Ziemię nie tylko jako ewentualny „łącznik” ale również istota podlegająca pewnym wpływom, doświadczeniom i dalszemu rozwojowi…a „Piotruś Pan” „pobudził” jej niedoskonałości i na tym korzysta/ł a Pani Joanna podupada, gubiąc się w ego/wielkości i niedoskonałości innych, zapominając jednocześnie, że lustro to tylko odbicie nas samych. Cieszy mnie to, że przestrzeń tego już nie zweryfikowała…i mam nadzieję że Pani Joanna się obudzi i zacznie pracować nad tym w czym jest dobra, bez przymusu wciągania w to innych i idei tworzenia czegoś, czego nie trzeba tworzyć, bo jest już w tych co tego dokonają bez tej całej oprawy…Ty Mikołaju tez się pogubiłeś i kluczem do tego również oraz przede wszystkim jest „Piotruś Pan”…reszta to tylko ofiary, które obudzą się w odpowiednim czasie bo wydarzy się jeszcze parę „zbiegów okoliczności”, których przeoczyć nawet we śnie się już nie da….
    Pozdrawiam

  19. Karma Dorje pisze:

  20. cristiano80 pisze:

    Mikołaj powiem Ci tak. Gdybyś słuchał własnego Wyższego Ja to taka sytuacja nigdy by się nie powtórzyła. Ja od samego początku wiedziałem że to ściema bo trzeba zawsze myśleć sercem a nie rozumem. Cieszę się że masz ten etap za sobą i że wyciągnąłeś właściwe wnioski. Najważniejsze to nie dać się zmanipulować i myśleć samodzielnie.

  21. SIEDLISKO pisze:

    …i nikt nie wie kiedy będzie ta ostatnia sekunda🙂
    Także uczmy się od siebie nawzajem, bo nawzajem za siebie jesteśmy odpowiedzialni.
    Co znaczy słowo: ligtworker?

  22. SIEDLISKO pisze:

    Podpisuję się dwoma rękoma pod tym co tak pięknie opisałaś (-eś). To esencja tego o czym mówię w swych programach na płaszczyźnie zdrowia. Wchodząc we wszelkiego rodzaje zależności (niewole), idąc za iluzjami obiecanek, sami nie dajemy sobie czasu na odkrywanie tych prawd.
    Dariusz Żochowski

  23. Witam,Jak Się Macie,ale z tego co zrozumiałem to dzięki Joannie Dark doszliście ,do zrozumienia,tak że czasami światło jest w ciemności,Pozdrawiam….

  24. Hipokrates pisze:

    popieram !!!!

  25. Masz prawo do tego oczywiście, nikomu nie karzę sobie ufać

    pozdrawiam ciepło!

  26. fifi pisze:

    Mikolaju między wierszami czytam jaki jesteś dumny z siebie i swojej postawy. Niby dostałeś nauczke ale nadal nie wyzbyłeś sie samowielbienia, typowej narcystycznej postawy. Póki tego nie zmienisz w sobie, bedziesz dreptał w miejscu a scenariusze będa sie powtarzac… ntv, wl teraz cos nowego, potem nastepna zmiana ekipy?????? hmmm. Piszesz, że na poczatku intuicja Cie odrzucala od nauk Rajskiej, że Rajska Toba manipulowała……. Zastanów sie nad soba trochę. Czuje że ta Twoja samokrytyka troche na pokaz– jestem taki biedny, ale na szczescie wiele sie nuczylem i juz sie zmienilem,,,- jeszcze długa droga przed Tobą kolego…..Kilka miesiecy temu pisałam, że Rajska stoi na czele sekty a TY jestes jej wiernym wyznawcą. Zaprzeczałeś. Przestań zaprzeczać, gdy słyszysz prawde, wyjdzie Ci to na dobre. Przyznaj- bylem głupi, zapatrzony w swoja nieomylnosc- a nie -JA NIE BYLEM ZAINTERESOWANY TYM<ALE INNI TAK CHWALILI< ZE DAŁEM SIE ZMANIPULOWAC…..weź winę na siebie a nie zrzucaj na fakt, ze ktos na Ciebie mial zly wpyw- POZWOLIES NA TO, Ja teraz Ci nie ufam. Duzo wody uplynie, nim Ci uwierzę. Bo po tych wszystkich przetasowaniach, roszadach, intrygach itp itd nie wierze w Twoja intuicje. Zycze Ci wszystkiego dobrego. Wiem, ze jestes dobrym czlowiekiem i licze na to ,że ta dobroc zapanuje nad złem, które pozwoliłes w SOBIE zasiac. Trzymam kciuki za nowa alternatywna tv i stronke.
    ( Uwazam ze R to wampirzyca energetyczna i calkiem mozliwe, ze manipulowwala Toba- ale w mniejszym stopniu niz wychodzi w Twoich tlumaczeniach) .
    Powodzenia

  27. Łukasz Repeta pisze:

    Trochę jest zamieszanie, bo są inne komentarze klikając ze strony głównej, a inne jak się wejdzie w artykuł…

  28. miriam pisze:

    Nowy Mikolaju
    Mysle,ze Joanna „przytrafila” Ci sie nie przypadkiem,bo to paradoksalnie dzieki niej jestes o iles madzrejszy,bardziej doswiadczony i w tym miejscu, w ktorym jestes obecnie.Choc tez od poczatku cos mi w niej nie pasowalo,to bronilam jej tak jak Ty Mikolaju,chociaz w srodku wszystko mowilo,ze udaje sama przed soba./ja udaje/Szanuje Cie za to,ze nie brnales w tym klamstwie/chocby dla jakiejs tam wygody/.Wiem,ze gdy wstawiales sie za nia,to bylo Ci bardzo ciezko,bo to nie bylo zgodne z tym,co naprawde czules.Szanuje Cie tez za to,ze potrafisz przyznac sie publicznie do swoich bledow/wszak niektorzy sa bezbledni i nieomylni/.Tylko szczerosc i zyczliwosc plynaca prosto z serca, jest podstawa poprawnych stosunkow i kontaktow miedzy ludzmi.Ja,jezeli nie czuje szczerosci i zyczliwosci ze strony drugiego czlowieka,to juz mnie tam nie ma.A jesli z jakichs powodow musze byc,to sie w takim towarzystwie po prostu dusze.
    Krystyna

  29. Rookie pisze:

    Z takimi dziewczynami każdy by chciał pracować:) A co do ciebie Mikołaju to twoje audycję były dla mnie inspiracją od paru lat od radia RBC, więc trzymam kciuki aby wszystko się poukładało i twoja misja nadal pozwalała się budzić nowym ludziom, powodzenia.

  30. Vismaya pisze:

    No właśnie uganiamy się za wiedzą z zewnątrz, a ona jest w nas, w pewnych warunkach wystarczy przywołać tylko wrodzoną mądrość i wyciągnąć ją na zewnątrz … odrobić pracę domową, otworzyć własną księgę wiedzy …. każdy z nas jest taką indywidualną księgą zapisaną po swojemu … jesteśmy wspólną biblioteką mądrości … i niech każdy żyje według własnej księgi, nie potrzebne ci są wszystkie uniwersytety i zawody aby żyć na Ziemi, nie potrzebne ci są wszystkie tajemnice z kosmosu aby się duchowo rozwijać…. tylko przede wszystkim nauczyć się być PRAWDZIWYM CZŁOWIEKIEM i takie wartości demonstrować na tym świecie. Kiedy podążasz ścieżką serca nasz wewnętrzny mędrzec każdego dnia pokazuje drogę, ktora wcale nie jest niezrozumiała i zawiła – jest prosta i ty stań się prosty, Uwolnij się od zawiłych schematów wiedzy, bądź poprostu sobą … … każdy ma swoją drogę, bez względu jaką podążasz odkryjesz właściwe wrtota do wyższego bytu.

  31. Marcino pisze:

    Chyba masz za mala swiadomosc o czym M pisal, a jesli ci sie nie podoba co pisze to nie czytaj tego. poczytaj sobie cos madrzejszego.

  32. Marcino pisze:

    Pani Rajska sama jest zagubiona, moze posiada i jakas wiedze ale posiada tez wielkie ego. to wszystko bylo jej mala prywatna gierka a wlasciwie jej nadymanego ego, zyje w swojej malej iluzji i jak kazdy z nas probuje wyjsc poza nia. Nie sadze zeby krylo sie za tym jakis wielki plan.

  33. Uganiamy się za wiedzą, a jest w nas. Uganiamy się za prawdą, a jest w nas – wystarczy spojrzec do środka

  34. Beata Honek pisze:

    Konserwa, skoro zdecydowałeś się obserwować, to takie Twoje prawo. Pamiętaj tylko proszę, że abyś mógł zobaczyć efekty, koś inny musi się namęczyć, aby Ci je pokazać. Na tym polega różnica między aktywnością a jej brakiem: ci, którzy wykazują jej brak nigdy się nie mylą.

  35. Beata Honek pisze:

    Cóż… fala zwierciadła w kalendarzu Tzolkin. Przerobię tę lekcję, jeżeli zobaczę i uznam w sobie wszystkie lęki i ciemne sprawki, które świat pokazuje mi na zewnątrz (w momencie, w którym to piszę, widzę pająka chodzącego po ścianie – trafny symbol). Przygoda z WL to jedna z najtrudniejszych i najważniejszych nauk, jakie odebrałam od życia. Nie wychodzę z niej czysta, ale wychodzę bardziej prawdziwa, bardziej sobą.
    Pozdrawiam Was

  36. b pisze:

    Więc Joanna R. sprzedała nam kawałek dobrej wiedzy, żeby zdobyć nasze zaufanie, a w zamian chciała coś ugrać. Ciekawe co? I sprawa projektu Cheops, który Joanna R. sabotowała. Dla mnie relacje Michała Papierskiego od początku były bardziej wiarygodne. Dzieją się kosmiczne jaja:)

  37. Yovita pisze:

    … a właściwie, Moc jest z Nami!🙂

  38. Yovita pisze:

    Podpisuję się pod tym apelem. Chcemy wiedzieć, jakich ludzi unikać na swej drodze!

  39. Yovita pisze:

    A ja myślałam, że dziewczyny wstawiły się za Mikołajem, a to Mikołaj wstawił się za dziewczynami!🙂 – stąd ta cała rozróba. I bardzo dobrze. Atmosfera została oczyszczona, ziarno oddzielone od plew, nauki wyciągnięte. Pozostaje nam teraz czekać, kiedy z ziarna wykiełkuje wspanialszy i szlachetniejszy plon w postaci Nowego Portalu z Nowym Mikołajem Rozbickim, Jego Nową Ekipą i Nową prawdziwie Wolną Ludzkością.🙂 Pozdrawiam serdecznie! – Moc jest z wami!🙂

  40. krzystek4ever pisze:

    MLODZI I AMBITNI vs STARSI I DOSWIADCZENI!!!Tak latwo to zobaczyc a zarazem tak trudno.Jedno jest pewne,zeby wygrac z „systemem” musimy stanac wszyscy razem i bez tego podzialu nie byloby to mozliwe🙂 Glowy do gory!!!Bedzie dorze hahah🙂

  41. Wachowska Danuta pisze:

    Cóż, Fala przybiła do brzegu i wyrzuciła wszystkie śmieci. Trzeba nam teraz je pozbierać i wyrzucić na swoje miejsce, gdzie są odpady. Przyznaję, że wielu się dało wciągnąć, łącznie ze mną na nowość w postaci hiperfizyki. Choć trudna, to jednak fascynuje swą wykładnią wszechświata. To był haczyk, żeby wciągnąć ludzi. Może i Joanna też dała się sprowokować i poddać manipulacji kosmicznych istot. Któż to wie? W każdym człowieku jest iskra boska i należy każdego traktować z szacunkiem, bez względu jak bardzo mógł się pomylić. Ale zawsze można przyznać się do błędu i go naprawić, gdyż transformacja na tym polega. Jeśli sama dałam się wciągnąć w tę manipulację, to widzę jak łatwo każdemu to się przydarza. A religie manipulują rzeszami ludzi i o tym nawet nie zdają sobie sprawy. Czy mamy ich potępiać za to, że są nieświadomi? Wszystko jest dobre i czemuś służy. Może to głębokie oczyszczenie jest naszym wspólnym przebudzeniem do nowej świadomości. Będziemy teraz bardziej czujni na innych aby się nie dać nabrać na piękne słowa, gdyż czasy mogą być trudniejsze do weryfikacji zdarzeń. To życiowa lekcja jak wiele innych aby być bardziej uważnym:).

  42. Vismaya pisze:

    Tylko cisza jest najlepszą ścieżką życia,
    bo to jest istota życia,
    bo to jest cudowny dar.
    Tylko w chwili ciszy otrzymasz miłość Boga
    głęboko w sercu …
    w chwili ciszy wyślesz miłość
    do drugiego człowieka ….
    a wielkie koło życia płynie nieustannie…

    prawość wypływa z ciebie, z twojego środka i jest oznaką twojej gotowości do dalszego życia, wolna od kontroli i nadużywania władzy osobistej. Nasza Ziemia jest tylko poletkiem gry pozornie odseperowanej od Boga, umożliwia nam zgłębienie pełnej świadomości bytu …
    a z tego co widać na polu tej dyskusji ciągle dominuje tu egoświadomość, która daje obietnicę lepszego życia a zarazem przytłacza kanały wiecznego stworzenia.

    Wszyscy możemy rozwijać bezwarunkową miłość. Duchowe elementy WSZYSTKICH ludzi łączą się w swoim życiu nawet z trudnymi ludźmi … i jak byś ich zwał … nawet jaszczury …. to nieważne, ponieważ często to oni trzymają lustro aby zrozumiał głębsze aspekty własnego życia, które rozwinęły się w głębi TWOJEJ duszy.

    Człowiek najczęściej chce złapać całą obfitość Wszechświata, całą jego wiedzę, w dodatku tylko dla siebie; a obfitość Wszechświata jest naturalnym przepływem energii, której Wszechświat jest pełny. Kiedy człowiek nie wartościuje i umie synchronizować wydarzenia w swoim życiu, jego życie staje się obfite. Jeśli tego nie potrafi nie pomoże mu żaden wykład, żaden guru, nawet ten „najmądrzejszy.”
    Postępy w mądrości, wiedzy, dobrobyt i duchowe zrozumienie pochodzi z centrum ludzkiego serca, wówczas otwiera się wewnętrzna mądrość, głęboka intuicja … i żadna organizacja i ludzie, którzy najczęściej działają pod dyktando nie wiadomo kogo …. choćby było piękne jego imię ???

    Prawdziwie podążający po ścieżce duchowej odpowiedzi szukają sami, sami szukają prawdy i stają się świadomi. Nie jest tu konieczne walczyć ani fizycznie ani duchowo … a tu wyraźnie widać ludzie nadal wchodzą na wydeptaną ścieżkę własnej świadomości, budują nowe organizacje i na siłę wpychają swoje prawdy. Czas aby człowiek wykorzystał swoją wiedzę i oświetlił własną drogę, popatrzył na własne znaki, na drogowskazy … nie łaż za cudzymi … każdy ma swoją drogę i swoje lekcje do przerobienia.

    Słuchaj swojego serca i już nie walcz, – jesteśmy jednością, wszystko pochodzi z tego samego Źródła, toteż zamiast urządzać wycieczki w cudze serce, czas na podróż w swoje własne.

    I nie rzucajcie się na potężną wiedzę jak głodne psy na kawał mięsa …. duża wiedza potrzebuje wielkiego zrozumienia, otwartych wyżej pól świadomości; Wszechświat jest mądrzejszy i dostajesz tyle na ile jesteś gotowy, ile jest ci dzisiaj potrzebne. I nie bój się, że cię coś ominie z tej wielkiej prawdy, wiedzy, bądź tylko cierpliwy … dostaniesz w swoim czasie swojego nauczyciela na jakiego zasługujesz i taką wiedzę, która jest tobie potrzebna. Już nie jednego zgubiła pycha, bo Wszechświat potrafi dać i po łapach … bo nie ma na tym świecie nawet jednego człowieka aby posiadł całą uniwersalna wiedzę …. strzeżcie się takiej pychy …. tutaj ego nie ma już granic ….

    Namaste

  43. Dariusz pisze:

    Witam Wszystkich miłośników Życia ,Istnienia I Bycia po prostu ot tak.
    Mniemam iż potrzebujecie tego czym się zajmujecie aby między sobą wyprostować to ku czemu działacie bo coś zbytnio się to pozawijało jak się na to patrzy?
    Dużo mówicie o wolności ale coś słabo pojmujecie co to w ogóle takiego Jest?
    Kiedy Jest wolność to brak jest jakiegokolwiek zaangażowania a tu wszyscy są w coś wplątani.W Absolutnym niedziałaniu przepustka do wolności a to stan całkowitej nieingerencji bez możliwości wzbudzenia jakiejkolwiek wibracji -nawet w sobie?
    Jeśli Ktokolwiek potrafi sobie takowy stan choćby wyobrazić nie mówiąc już o jego doświadczeniu to może uda mu się zahaczyć o ów sterownik,który go ku temu ‚czemuś’ naprowadzi?
    Odnajdźcie pustkę Absolutną i w niej pozostańcie-wtedy będziecie WOLNI.
    A póki co to żyjcie,istniejcie i bądźcie tym co odgrywacie bawiąc się na maxa bo po to tu Wszyscy są.
    Pozdrawiam calusieńki majstersztyk oraz Tych Wszystkich Cudaków co go takowym Stworzyli jaki tylko w ogóle Jest.

  44. nnka pisze:

    🙂

  45. mario pisze:

    Czy moglibyśmy poznać nazwiska osób podpisanych pod linczem na Mikołaju?

    To ważne – by wiedzieć kto na WL głosi idee, do których jeszcze nie dorósł. Jesli my (jako widzowie, słuchacze i energetyczni uczestnicy wspierający i tworzący proces) mamy być traktowani podmiotowo – taka wiedza zwyczajnie nam się należy.

    Mikołaju, idziemy dalej:-)

    Dobrze, że jesteś:-)

    mario

  46. adam pisze:

    Ludzie jestem z wami, zgadzam sie z waszymi ideami i w pełni je popieram. Mikołaju dopiero teraz dałeś jasność sytuacji, teraz już w pełni wiem o co chodzi,pewnie tak jak i inni.
    Pozdrawiam. Niech moc będzie z Wami🙂

  47. zajaczek pisze:

    a gdzie i kiedy będą teraz audycje Michała?

  48. Marcin pisze:

    Dziękuję Mikołaju za ten artykuł. Po przeczytaniu jego przypomniałem sobie ponownie, że jesteśmy aktorami w spektaklu życie, który ma Nas nauczyć przełamywać bariery jakie sobie sami stworzyliśmy, aby wrastać w spirali doskonałości w drodze do źródła boskości. Wszyscy jesteśmy siostrami i braćmi a jedyne co prawdziwe to miłość i światło. Dzielimy się tą miłością i światłem serca z wszystkimi, pozwalając innym także przerabiać swoje lekcje w akceptacji, po doświadczenia po które tu przyszli.❤

  49. roddo pisze:

    Wygląda na to, ze rozmaite siły chcą nas odciagnać od siebie samych, od czucia, od serca, od wspołpracy ze sobą, od samodzielnosci i suwerenności. Tak było także wtedy, gdy pracowałam z księgą wiedzy. I tu mówiono: nie wczuwaj się, nie ma indywidualizmu, jesteście, jak dzieci, nie mozecie byc suwerenni, bo jetescie nasi. Zajęcia odbywały się w soboty i niedziele, a takze we wtorki, ale weekendy pozbawiały mnie mozliwości bycia z rodziną. Podobne działanie, jednak p. Rajska stwierdziła, ze księga wiedzy jest gadzia. Moze jest, kto z nas wie, ale to nie ważne. Wazne, zebyśmy my ludzie się odnaleźli, wyszli poza schematy działan i myślenia. Jacek Czapiewski ładnie to określił, ze jestesmy, jak platki śniegu, kazdy inny, kazdy piękny.., dlaczego on trwa przy Joannie? Cóż, moze został zniewolony? Wystarczy porównac jego wypowiedź z środy 26.09, a teę z czwartku 27.09 – w tej drugiej, jakby nie on….

  50. allQaab pisze:

    Wczoraj wkońcu namierzylem tych z federacji w eterze… Są niczym innym nizbkolejna rasa probujaca nas omotac na zasadzie reptili… Dzięki Zuxie i Nedo… Joanna od ponad roku ponoć wg. Nicu dąży do rozkladu, gdzie pociąga za soba innych… teraz dopoero to widać bo taki czas nadszedl… Cóż. Mikolaju wszystkiego naj. Na nowej drodze życia… A te hiperzombiaki ponoc nie maja sekty… Jak nie ma jak widać jak na golej dloni że jest… Wiecie ze po wejsciu na Forum WL i wypowiedzniu swojego zdania zaczolem miewac ataki ddos… Niewiem czy to ma związek z założycielami. Ale napewno wiem ze byly to działaniatych co w stronę rozklaru brna… Bo sercabnie sluchaja…

  51. Jotra pisze:

    No to zaczynamy nasze wlasne i swiadome dzialania!🙂
    I nic nie musi „perfekt” – bo jak widac to tylko maska nieszczerosci…
    Uczmy sie razem i wspölnie – jeden od drugiego!
    I smiejmy sie razem z wzajemnych „koziolköw”😉

  52. Bellargonia pisze:

    Mikołaju całym sercem jestem z tobą!
    Od dawna słuchałam audycji, jeszcze w radiu BC, i zawsze słuchałam ze względu na twoją osobę Mikołaju i Anity. Chociaż nie znam Was osobiście. Cenię sobie was za uczciwość i za serce. Kiedy słuchałam waszych zawsze wyczuwałam otwartość i uczciwość w waszych sercach. Zawsze umiałam w ludziach wyczuć ich autentyczność lub noszone przez nich maski i zawsze zapałała mi się „czerwona lampka” jeśli było coś nie tak. Tak również było z wykładami Joanny, przez pewien czas chłonęłam je jak gąbka, czytałam również książkę, nie wszystko rozumiałam i nie wszystko rozumiem do dzisiaj, byłam zafascynowana tą wiedzą, ale po pewnym czasie zauważyłam że to wszystko idzie w stronę, ja to nazwałam „automatyzacji”, czyli czegoś czemu brakowało serca. Z czasem przestałam słuchać środowych audycji o 20, a słuchałam tylko audycji z Anitą. Pani Anito nie znam pani osobiście, ale oglądając jeszcze audycje w radiu BC, nie wiem jak to nazwać ale wręcz wyczuwałam niesamowicie dobrą eteryczną energię bijącą od Ciebie. Pozdrawiam Anna P.

  53. alijaa pisze:

    niesamowity oczyszczajacy artykul i ujawnienie prawdziwej twarzy LW

  54. flotex pisze:

    to nie klęcznik, to ołtarz (za nim bóstwo)🙂
    Tak na poważnie:
    W tym przypomnieniu o wartościach, ideach wolnej istoty, warto nie zapominać o odrzuceniu przywództwa i lideryzmu. Wolność ma to do siebie, ze ma alergię na jakąkolwiek presję. Wczoraj na chacie WL było widać jak ludzie prosili o coś, o co nie musieli wcale prosić, mianowicie o przyzwolenie ekipie WL old na dopuszczeniu Mikołaja do nadawania na ich kanale (stare programy dalej działają)) umacniając w ten sposób pozycje decyzyjności i poczucie władzy WL-old. Bez stada pasterze są bezrobotni. Nie pasuje mi dana przestrzeń…. idę dalej. Siła leży we mnie, bo to ja zarządzam sobą, mam czas na ogarnięcie siebie. Nie przywiązujmy się! Siła przyciągania sprawia, ze ci którzy maja wspólnie doswiadczać, beda to robic i nie ma żadnych granic i nikt za nas o tym nie będzie decydował. Wolna przestrzeń to partnerstwo, wymiana, a nie uzależnienie.Nie bójcie się, nie będzie anarchii bez ustalonych wcześniej zasad funkcjonowania, ponieważ w naszych sercach/świadomości zapisana jest informacja o nieingerencji i szacunku dla wszystkiego co jest🙂 I to jest ta świadoma wolność doświadczania, i to są te uniwersalne zasady, i to jest ta nasza moc, której nic nie zmiecie, nie jesteśmy bezbronni jak sie nam wmawia.
    Kto czuje wolność, potrafi ją dawać innym.
    Pozdrawiam

  55. gaster pisze:

    No, to jedziem dalej!
    Owocjej pracy i dobrych energii:)

  56. rrrrrrrrrrr pisze:

    Włamanie na stronę? Nie sądzę. Nie tak dawno pojawiła się na informacja o nastolatku, który porzucił szkołę i czeka na falę, o której mówią wszyscy związani z new age. Przestraszyliście się, dlatego, że podobno chodzi o dziecko jakichś vipów, którzy nie zamierzają wam tego podarować. Informacja o dzieciaku dziwnie zbiega się w czasie ze spadkiem aktywności/zmiany taktyki polskich nowoerowców. Wszyscy narobiliście w bryczesy, prawda? A te przegrupowania i inne manewry to zapewne na polecenie waszych mocodawców z Berlina lub Londynu, czyż nie?

    Szukam kontaktu z rodzicami tego małolata, aby dostarczyć im jak najwięcej informacji na temat „kto jest kto” w polskim ne. Dotychczas mieliście przeciw sobie tysiące bezradnych szaraczków, miejmy nadzieję, że już wkrótce sytuacja ulegnie zmianie.

  57. Lekcje przerobiona🙂 wolni, oczyszczeni, do przodu

  58. alijaa pisze:

    omg jeszcze artykulu nie przeczytalam, ale ta lawa z serweta na pierwszym zdjeciu wyglada jak trumna!!

  59. Lamacz Matryc pisze:

    Z całego serca Bogu zaufaj,nie polegaj na własnym rozsądku a droga swa pójdziesz bezpiecznie

  60. Mad pisze:

    Podoba mi się ta szczerość

  61. konserwa pisze:

    no cóż, zmęczył się mój umysł – bo tutaj cholernie dużo myślenia zostało podane
    i też emocji z poziomu ego – no ale trzymam kciuki, osobiście mam satysfakcję że kończy się tak jak przewidziałem choć afera jesień 2011 to było bolesne dla mojego ego przeżycie;
    ogólnie jak to czytam i jeszcze w pamięci mam inne tzw afery w tzw środowisku to czekam na moment kiedy mogę „roztopić się w przestrzeni” – jakieś energie wypalają nam – naszemu ego umysły
    jeśli utrzymasz kierunek na wdzięczność wobec wszystkich i wszystkiego co było twoim doświadczeniem to rzeczywiście serce/intuicja zadziała..
    ano zobaczymy , na razie widzę jakiś postęp🙂
    ale pozostanę z boku jako obserwator i poczekam aż Zobaczę…

    pozdrowienia!

  62. zb pisze:

    Widać spełniły się wszystkie złe przeczucia.
    Droga do piekła jest ponoć wybrukowana dobrymi intencjami🙂 to sztuka jeśli potrafi się zawrócić.
    Proponuje zmienić od teraz nazwę ligtworkerów na darkworkerów🙂 prawdziwy lightworker nie bedzie mowil ze nim jest tylko wyrazi to poprzez swoje uczynki😀

    Taka moja jeszcze mała refleksyjna dygresja. Dążący do rozkładu… czuje tutaj coś dziwnego.
    Jeden z elementów zastraszania który był i w audycjach..słuchajcie nas i się uczcie od nas bo się rozłożycie na wieki :D/…. a przecież jesteśmy potężnymi istotami… nawet jeśli ktoś zbłądzi… obojętnie jaka istota i przez pewien okres istnienia będzie odgrywać rolę złego, to zawsze jest nadzieja. Może to nie najlepszy przykład ale Kościół podaje prostą receptę, że nawet w ostatniej sekundzie… Bóg wybaczy zbłąkanej duszy jeśli ta poczuje żal, zrozumie swoje błędy… a miłość to rozumienie ponoć. Zawsze jest nadzieja na odnalezienie światła i nigdy nie jest tak ciemno w pokoju aby zgasić światło małego płomienia.

  63. Smok pisze:

    Mikołaj nie obrażaj się ale pokazujesz swój idiotyzm i go jeszcze uwielbiasz, przemyśl to Sobie, nie musisz go publikować. Zobacz ilu ludzi pociągnąłeś za Sobą. I nie jest z ciebie bohater tylko idiota. Jak to zrozumiesz to dopiero wstaniesz na nogi. Nie masz cie czym chwalić naprawdę Mikołaju
    Smok.

  64. Sonia pisze:

    dziękuję za to co napisałeś, oczywiście popieram w całej rozciągłości!

  65. kurnachatka pisze:

    Tak trzymaj Mikołaj i sądzę że większość z nas (słuchaczy starej WL) popiera cię.
    ps. Ja też przyznaję że ta pani J.R. od samego początku mi się nie podobała, ale nie ukrywam że książkę przeczytałem ciekawa może inna niż książki do tej pory wydawane w tej tematyce.

  66. Adam pisze:

    Witam
    No cóż – jak widac otarliście się o zasadę działania sekty. Gratulacje – na przyszłość będziecie ostrożniejsi. Niczego nie można wykluczyć, i od razu małe ostrzeżenie dla komentujacych – Wy również miejsce to na uwadze, bo nic nie jest takie, jakim się wydaje. Łącznie z całą tą sytuacją. Nie mam wiedzy od środka i z drugiej strony, więc trudno tu polemizować.
    Szkoda tylko, że następna idea została wypaczona. Im więcej takich wpadek, tym mniej osób w ogóle będzie chciało czegoś słuchać. I pewnie taki jest właśnie plan – zdeprecjonować jak najwięcej inicjatyw, żeby ludzie popadli w marazm i doszli do wniosku, że wszędzie jest tak samo. Coż, zgorszenia muszą przyjśc, ale biada tym przez których przychodzą! Dostaną za swoje, a nawet im przydadzą.
    Faktycznie Mikołaj nie popisałeś się🙂 a jako mężczyzna należało🙂 trochę wstyd że „dziewczyny” dały Ci szkołę asertywności🙂 . Ale nic, trochę żartuję, bo niby co można zrobić teraz? Wyciągnąc wnioski, nauczyć się pokory wobec stworzonego swiata, i nie słuchać tych którzy uzurpują sobie posiadanie jedynie objawionej wiedzy. Tacy, jak praktyka pokazuje, kłamią najbardziej. Uważajcie, zebyście o sobie tak nie myśleli – też traficie do tej kategorii. Ja w każdym razie będę również na Was uważał🙂
    Natomiast konkretne pytanie również do Anity – co z materiałami z WL i dalszymi (mam nadzieję)? Bardzo lubiłem Twoje artykuły, czasem również audycje🙂 i uważam ze wnoszą sporo pożytecznej wiedzy. Taka sytuacja podejrzewam jest również z innymi osobami. Czy planujecie dalej prowadzić w podobnej (lub innej?) formie prace?
    Czy pozostałe osoby z wymienionych również mają zamiar trochę „podziałać”?
    Szkoda by było zaprzepaścić to, co już zostało wykonane. Władowaliście w to sporo energii, nie można dopuścić do tego żeby poszlo na marne.
    Ale tak na zakończenie – człowiek to nie jest ani serce, ani rozum. To jedność ich obu, w równowadze. Jak jing-jang. Używać trzeba obydwu, bo spełniają zupełnie inne funkcje. Coś jak zimne piwo – i chłodzi, i grzeje🙂
    Pozdrowienia i życzenia dalszego rozwoju i poukładanie swoich spraw, naprawdę dobrze Wam życzę.

  67. Łukasz Repeta pisze:

    Ten artykuł jest zarazem końcem jak i początkiem, jest oczyszczeniem. Budujmy coś nowego, nie użalając się nad błędami jakie wszyscy kiedyś popełnialiśmy, ale pamiętając o nich.

  68. `hardstyle pisze:

    WITAM gramy dalej wolna ludzkość jest w nas w naszych sercach coraz więcej przebudzonych w moich skromnych progach powoli budujemy swój samowystarczalny świat ja osobiście nie mam czasu na te manipulacje i nie wiem jak to się stało ze ta rajska wam tak zamieszała w głowie tam dawno kiedyś widziałem filmik na youtube jak pani rajska przemawia do was coś o gęstościach hiper fizyce itp. szczerze powiem że nie oganiam tego wyłączyłem to od razu ale twój program i twoje przemyślenia Mikołaju dały mi kierunek wytyczne jak cza żyć co robić czas przebudzenia za to ci szczerze dziękuje z całego serca bo kiedyś myślałem że założę firmę i na mnie będą robić ta jak ja robiłem na innych a teraz to ja robię ale dla bliskich nie odpłatnie za sama radość dla satysfakcji drugiej osoby wytwarza się niesamowita atmosfera ludzie z którymi mam do czynienia bardzo szybko zaczynają czuć że to ma sens razem zaczynamy se wspólnie pomagać także są plany jak wypierdolić system ( earth-ship ) jak bóg da na wiosnę ruszamy z budową mam nadzieję że szybko opatentujecie wolną energię i rzecz jasna podzielicie się nią z nami ziemianami pozdro z Krakowa

  69. Sadness Overcome pisze:

    Mikołaju drogi! Ochłoń trochę, bo widać, że na razie przemawiają przez Ciebie jeszcze emocje🙂 Podkreślasz ostatnio nadrzędność serca nad rozumem – z czym się całkowicie zgadzam – ale warstwa emocjonalna winna moim zdaniem ustąpić umysłowi; wówczas pewne mechanizmy łatwiej dostrzec już na pierwszy rzut oka.
    To, co w Tobie najważniejsze, to Twoja szczerość i autentyczność, szlachetne motywy i niespożyty zapał do krzewienia w innych cennych idei. Mam nadzieję, że po tej hiperfizycznej przygodzie okrzepniesz, ale też wyciszysz się, nie będziesz działał w rozgorączkowaniu. Pamiętaj, że wielu ludziom na Tobie zależy, że jesteś ważny, potrzebny i kochany. Dzięki!

  70. Paranormal.PL pisze:

    O matko co to za klęcznik na pierwszym zdjęciu🙂 ! Jesteśmy z Tobą Mikołaj !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s