Jedzenie naprawdę MA ZNACZENIE!

Gdybym kilka lat temu miała możliwość wglądu w czas obecny i zobaczyłabym ile czasu i uwagi poświęcam aktualnie kwestiom związanym z żywieniem i dbałością o ciało, sama siebie serdecznie bym wyszydziła.
Całkiem niedawno temu, żyjąc podług wartości co najmniej nie swoich, wiedziona owczym pędem czynienia kariery zgodnej ze społecznymi standardami, pogardą niemalże obdarzałam czynności skoncentrowane na tak <prozaicznych> czynnościach jak przygotowywanie posiłków. Czynności takie w zestawieniu z czynieniem pracy „efektywnej” (dla bankowych pasibrzuchów), ustawionej dzięki takiej  a nie innej świadomości społecznej na ołtarzu społecznego pożądania, były co najmniej niczem – i o żadnego filozofa bynajmniej nie miałam na myśli J
Kontrowersje wokół kwestii żywieniowych toczą się w środowiskach egzopolitycznch  głównie wokół jedzenia i niejedzenia  mięsa. Cała batalia semantyczna najczęściej sprowadza się do kwestii światopoglądowych poprzez moralne, momentami aż po polityczne. Roztrząsane są  przede wszystkim zagadnienia związane z cierpieniem zadawanym  zwierzętom. Oczywiście jest to temat nader ważny, jednak w moim odczuciu zmiana swojego repertuaru żywieniowego jest naturalną konsekwencją uświadomienia sobie nie tylko cierpienia zadawanego innym stworzeniom, lecz również krzywdy jaką wyrządzamy samym sobie nieprawidłowo się odżywiając.
 Człowiek jako system elementów rozpiętych na różnych gęstościach
Myśląc „człowiek” najczęściej przywołujemy obraz fizycznego ciała. Potoczne wyobrażenie człowieczeństwa najczęściej tylko do niego (w dużym uproszczeniu) się odnosi. Niemniej jednak jest to obraz będący jedynie wycinkiem całości, ponieważ system „człowiek” składa się z następujących elementów:
– ciała na trzeciej gęstości (czyli tego, które odbieramy jako fizyczne)
-umysłu na gęstości czwartej
– Corpus supremum lub pre-coprus supremum na gęstości piątej
– powłoki eterycznej na gęstości drugiej, która zaopatruje cały system w energię niezbędną do funkcjonowania.
Wszystko stanowi zgrany system, połączony ze sobą za pomocą czakr (centrów dyfrakcyjnych), umożliwiających przepływ algorytmów/informacji/cząstek między wymienionymi wyżej elementami. Jeśli to sobie uświadomimy, okazuje się, że jesteśmy istotami o wiele bardziej rozbudowanymi i skomplikowanymi niż by się potocznie mogło wydawać. Dlatego osobiście uważam, że słowo „człowiek” jest mało precyzyjnym określeniem i wolę mówić o nas raczej w kategoriach instrumentów ludzkich.
 Eteryczna powłoka dyfrakcyjna
Tak jak wspomniałam wcześniej, energię i witalnośc zapewnia ludziom istnienie tzw. ciała eterycznego, czy inaczej: eterycznej powłoki dyfrakcyjnej, idąc śladami nomenklatury autorów „Między chaosem a świadomością- Hiperfizyka”. Na prawidłowe jej funkcjonowanie składa się wiele czynników. Jednym z nich jest odpowiednie odżywianie się.
Powłoką tą dysponują wszystkie istoty trzeciogęstościowe. Zaopatruje je ona w energię niezbędną do życia- innymi słowy: dostarcza budulca w postaci cząstek drugiej gęstości, które wskutek procesów zachodzących w centrach dyfrakcyjnych (czakrach), zamieniają je na cząstki trzecio gęstościowe znane nam jako protony, neutrony i elektrony oraz zbudowane z nich atomy.
Teoretycznie możliwe jest to, żeby owe centra dyfrakcyjne pobierały „materiał do obróbki” bezpośrednio z drugiej gęstości i automatycznie przetwarzały na potrzebne do życia elementy materii. Jednak istoty na ziemi mają do tego odpowiedniego „oprogramowania”. Taka ułomność powłoki eterycznej została celowo wprogramowana w naszą ścieżkę ewolucyjną. Dlaczego taka sytuacja miała miejsce- czytelnik znajdzie wyjaśnienie w „Hiperfizyce” jak również na nowej stronie LightWorkers, w artykule Joanny Rajskiej zatytułowanym „Ścieżka ewolucyjna człowieka”.
Powłoka eteryczna wiruje  określoną prędkością. Ludzie u których jest ona  lepiej rozwinięta (czyli wiruje szybciej niż standardowo), w zasadzie zawsze charakteryzują się zakresem/poziomem świadomości szerszym /wyższy niż przeciętnie. Ma to również związek z tym, że umysły takich ludzi mają znacznie większe możliwości „operacyjne”, co również przekłada się na jakość jej funkcjonowania. Dokładny opis tego zjawiska znajduje się w książce. Ludzie którzy dysponują dobrze rozwiniętą powłoką odbierani są przez otoczenie jako „apetyczni” oraz pełni życia i energii. Zapewnia ona również ochronę przed chorobami oraz wypadkami, sprawia, że jesteśmy pełni życia i energii. To wszystko prowadzi do tego, że sami czujemy się lepiej: trudno jest nas wyprowadzić byle czym z równowagi, nie jesteśmy tak bardzo podatni na stres, łatwiej zauważamy wtedy jak grubymi nićmi szyte są wszystkie otaczające nas manipulacje. Nasze ciało staje się czysto brzmiącym instrumentem, który w niezakłócony sposób umożliwia odbieranie bodźców pochodzących z różnych gęstości. Tak samo umysł staje się bardziej „wycentrowany”, a my sami bardziej „osadzamy się w sobie”.
Jeżeli zatem mamy w zamyśle w istotny sposób poprawić jakość swojego funkcjonowania na tym świecie, bezwzględnie powinniśmy zadbać o kondycję naszej powłoki eterycznej.  Cząstki drugiej gęstości które są ją budują można pobierać z wielu źródeł: z otoczenia, zwłaszcza takiego, w którym znajduje się „niezurbanizowana” przyroda oraz czyste powietrze. Ich poborowi sprzyjają również regularne ćwiczenia fizyczne, zwłaszcza na świeżym powietrzu.
Budulca tego dostarcza również jedzenie- jednak nie byle jakie! Po pierwsze i najważniejsze: mięso nie zawiera cząstek drugiej gęstości. Zamiast dodawać wigoru, w naturalny sposób pozbawia go nas, również dlatego, że zawiera w sobie obok szeregu różnych trucizn- żywioł śmierci. Pochłaniając martwe zwłoki zwierzęcia, tak naprawdę osłabiamy powłokę eteryczną, a co za tym idzie- również trzeciogęstościowe ciało.
Doskonałym źródłem cząstek drugiej gęstości są natomiast świeże owoce i warzywa.  Trzeba pamiętać o tym, że im bardziej dany produkt jest zleżały, tym „mniej w nim życia”. Aby jedzenie stało się pożywieniem, musi być też w odpowiedni sposób przygotowane. Najlepiej spożywać je bezpośrednio po przygotowaniu, a jeśli już istnieje konieczność odgrzewania go w późniejszym czasie- koniecznie unikać jak ognia kuchenki mikrofalowej, która pozbawia pokarm cząstek drugiej gęstości, w wyniku czego staje się ono martwe w sensie dosłownym. Ważna jest również intencja z jaką przygotowuje się jedzenie-jednak jest to temat na oddzielną rozprawę.
 Podtruci i otępiali poddani
Podsumowując zatem: jakość spożywanego pokarmu wpływa na powłokę eteryczną. Ta zasila bezpośrednio trzeciogęstosciowe ciało oraz w pośredni sposób umysł. Instrument ludzki jest systemem, którego napęd posadowiony jest na gęstości drugiej. Od jakości funkcjonowania tego napędu uzależnione jest, czy człowiek działa w stanie względnej homeostazy czy też dysfunkcjonalności.  W przypadku uszkodzenia powłoki eterycznej- instrument ludziki nie działa prawidłowo i jest bardziej podatny  nie tylko na infekcje czy osłabienia, lecz również na implementację różnych systemowych bzdur.
W tym miejscu zaryzykowałabym i postawiła jednocześnie hipotezę, że NWO wcale nie zależy na tym, aby dokonać gendocydu ludzkości. Ich działania zmierzają ku temu, żeby ludzkość utrzymywać w stanie fizycznego i mentalnego osłabienia. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że depopulacja jest tu wątkiem obocznym oraz wynikiem tego, że NWO doskonale zdaje sobie sprawę, że planeta obecnie nie jest w stanie  unieść już większej liczby populacji. Jestem tez zdania, że to tajemnica poliszynela dla każdego, kto samodzielnie jest w stanie zsyntetyzować kilka podstawowych faktów. Zatem nasi władcy, żeby mieć czym władać, czynią wielopłaszczyznowe kroki ku temu, żeby swą władzę zachować. Myślę, że optimum dla nich jest populacja lekko otumaniona, podtruta, gdzie jednostkom brakuje zarówno wiedzy jak i know-how odnośnie tego jak w rzeczywistości dbać o siebie. Taka wiedza, a raczej jej brak, przekuwa się potem na świadomość społeczną, która operuje na określonych wartościach. Obecnie w niej panujące ABSOLUTNIE NIE MAJĄ NICZEGO WSPÓLNEGO Z FAKTYCZNĄ DBAŁOŚCIĄ O SIEBIE. W interesie naszych władców nigdy nie było umieszczanie tego typu wiedzy w zakresie wartości cenionych społecznie.
Podam prosty przykład ilustrujący wypaczenia o których wspomniałam wyżej: Ile osób, które są na diecie wegańskiej może spokojnie przemieszczać się np. po Europie Zachodniej, nie myśląc nieustannie czy będą w stanie coś wartościowego ze spokojem dla siebie do jedzenia zapewnić. Czegoś, co jednocześnie nie będzie jakimś śmieciem z białej mąki z dodatkiem cukru? Wierzcie mi, że jest to trudne: zostają tylko sałatki w barach – nikt kotleta z kapusty tu raczej nie „wyznaje”, bo ludzie najzwyczajniej wolą zapłacić za kawałek martwej krowy: czynią to, gdyż ją właśnie nauczeni są cenić (paranoja!), a co za tym idzie- wydawać na nią pieniądze.
To może wydać się bardzo trywialne, uważam jednak, że powszechniki kulturowe, modelujące wzorce zachowań społecznych – również  w zakresie tego, co znajdzie się na talerzu zwykłego śmiertelnika- wypełnione są wartościami prowadzącymi do osłabienia świadomości. Ciało, któremu dostarcza się niewłaściwych substancji odżywczych staje się zanieczyszczoną membraną, która z jednej strony nie odbiera rzeczywistych informacji płynących ze środowiska, z drugiej nie przekazuje do niego najwyższych „tonów” świadomości nawigującej nimi Istoty (czyli naszego wyższego „Ja”).  A przecież instrument ludzki  jest właśnie narzędziem za pomocą którego nasze ciała świetliste eksplorują rzeczywistość. To nie tylko kombinezon używany w trakcie przejażdżki. To również narzędzie twórcze, za pomocą którego Wszechświat doświadcza sam siebie. Jak można twierdzić, że to tylko ciało?
Kulturowo zaprogramowana autodestrukcja
Wiele mówi się  w naszych środowiskach o podstępnych działaniach Systemu, mających na celu aplikowanie substancji szkodliwych szerokim rzeszom ludzkim. W mojej ocenie jednak, takie kwestie jak aspartam w gumach do żucia czy w słodziku, fluor w wodzie mineralnej i paście do zębów –  jedynie wierzchołkiem góry lodowej.  Paradoksalnie głównym problemem jest to, ze jesteśmy przyzwyczajeni spożywać rzeczy (nawet te powszechnie uznawane za „zdrowe”), które jeśli nam nie szkodzą, to co najmniej nie sprzyjają. Odnosi się to nie tylko do składu chemicznego samych produktów, lecz również do sposobu ich przygotowania, łączenia czy kolejności spożywania.
Mało kto zdaje sobie sprawę, że nasze żołądki nie są workami na śmieci, w które można wrzucać co bądź, jak bądź i kiedy bądź. Nie będę się jednocześnie mijać bardzo z prawdą, jeśli powiem, że w zasadzie cała kultura jedzenia jaką znamy w kręgach „cywilizowanych” absolutnie nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. Powiem więcej: dania tradycyjne są nierzadko zwyczajnymi truciznami, których działanie jest zwyczajnie odłożone w czasie : weźmy schabowego z ziemniakami. W tym daniu popełnione są dwa kardynalne błędy : po pierwsze mięso, po drugie mięso (białko) podawane z węglowodanami (ziemniakami), gdzie takie połączenie jest zabójcze z uwagi na to, że białka i węglowodany trawią się w zupełnie różnym czasie, co powoduje procesy gnilne w jelitach, prowadzące do powstawania tam toksycznych złogów zatruwających organizm. Jeśli już ktoś musi, to mięso należałoby zjeść po uprzednim spożyciu dużej ilości warzyw tak, żeby zminimalizować jego niekorzystny wpływ na organizm. Przykłady takie można byłoby mnożyć w nieskończoność.  W zasadzie jeśli człowiek chciałby się odżywiać naprawdę zdrowo- wymagałoby to dokonania niemałych rewolucji, paradoksalnie głównie w zakresie  myślenia.
W mainstreamie jest niby promowany „zdrowy styl życia”- taka „amerykańska moda”. No cóż- kiedy śledzę diety na niektórych portalach internetowych, skierowanych głównie dla kobiet, które za pomocą jogurtu, serka grani oraz butelki wody mineralnej mają  zapewnić dobre samopoczucie, super figurę oraz szczęście i powodzenie społeczne, to nie będzie to wielką przesadą, jeśli powiem, że równie wielkie szczęście zapewnić może schabowy z frytkami. Niszczący efekt mają oba zestawy, tylko każdy w nieco inny sposób. Nie będzie chyba wielką przesadą stwierdzenie, że media po prostu kreują zapotrzebowanie oraz przyzwolenie społeczne na istnienie trucizn bardziej „cywilizowanych”, bo podawanych ludziom pod płaszczykiem „dbałości o zdrowie”. Tymczasem te substancje jeśli już w ogóle o coś dbają, to o to byśmy chodzili po tym świecie ogłupiali, chorowici i łatwiej podatni na manipulacje, infekcje oraz inne tego typu świństwa. Poniżej zasygnalizuję bardzo ogólnie kilka problemów związanych z „oczywistościami” żywieniowymi. Nie będę poruszała tematu mięsa, bo uważam, że wiele na ten temat zostało powiedziane i istnieje wiele dobrych opracowań tego tematu i nie będę się powtarzać. Myślę, że istnieje kilka kwestii, które są mniej popularne, nie mniej jednak tak samo ważne w aspekcie utrzymywania rzeczywistej homeostazy organizmu.
 Nabiał
Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że zgubny wpływ na nasze organizmy ma nabiał – czyli wszystkie produkty pochodzące z mleka. Powoduje on powstawanie w organizmie patologicznego śluzu, który zalega w przestrzeni międzykomórkowej uniemożliwiając tzw. „dobrym bakteriom” pełniącym funkcje porządkowe („czyszczące” komórki z wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń i chorób) przemieszczanie się pomiędzy nimi. Co z tego Drogi Czytelniku, że masz w potencjalnym władaniu trzy armie małych żyjątek gotowych pomóc Ci wykaraskać się z wszelkich zdrowotnych tarapatów, jak one nie mogą się poruszać, bo wyhodowałeś sobie między komórkami istne bagno? Ty chorujesz, jesteś osłabiony, Twoja gwardia unieruchomiona, a NWO zaciera rączki, bo zaraz pobiegniesz do apteki po jakieś gówniane aspiryny i sztuczne witaminy C oraz zasilisz kabzy wysoko postawionych managerów BYERA albo jakiegoś innego farmaceutycznego potwora. Well done!
Zrób zatem coś dla siebie ( nie wspominając cierpieniach zwierząt ) i ogranicz, a najlepiej w ogóle zrezygnuj z nabiału. Jeśli często łapiesz przeziębienia , to tym bardziej poważny sygnał, że nabiał działa na Twój organizm uczulająco.
 Woda
Komórki ciała ludzkiego cechują się …. względną „nieśmiertelnością”. Względną, gdyż ich żywotność istotnie zależy od jakości płynów jakie je obmywają. Naturalnym „omywaczem” jest dla nich tzw. woda ustrukturowana. Można ją znaleźć w świeżych owocach i warzywach, jak również  w wyciskanych z nich sokach. Właściwości takie posiada również prawdziwa woda źródlana (jednak nie mineralna- ta jest niewskazana ze względu na to, że minerały w niej zawarte odkładają się w postaci złogów, których potem trudno jest się pozbyć).
Woda ma takie właściwości, że zachowuje „pamięć” tego, czego dotykała. Jeśli płynęła wcześniej w śmierdzącym rurociągu, pełnym różnego rodzaju świństw, to informacje o tych śmieciach są potem przenoszone do naszego organizmu. Dlatego nie wystarczy przegotować takiej rurociągowej wody. Należy ją wcześniej zamrozić, potem roztopić, a dopiero taką rozmrożoną dalej używać. Ujemna temperatura „zeruje” wodzie pamięć sprawiając, że ta może odzyskać swoje właściwości niezbędne do  prawidłowego funkcjonowania naszego ciała. Jeśli woda w naszym ustroju przez długi czas omywała chor komórki, to również niesie ona potem informację o ich chorobie.
Ważne jest , aby sobie uzmysłowić, że woda ustrukturowana nie zawiera w sobie żadnych informacji- jest zatem doskonałym środowiskiem oraz informacyjnym przewodnikiem dla komórek, które za jej pośrednictwem „porozumiewają się” ze sobą.
Uzupełnianie na bieżąco wody ustrukturowanej sprawia, że wypłukiwana jest z organizmu ta, która nosiła wcześniej np. pamięć jakiejś przebytej przez nas choroby. Tak jak wspomniałam wyżej – komórki naszego organizmu przesyłają sobie informacje za pomocą środowiska wodnego. Nawet jeśli część z nich zostaje uzdrowiona i chce „zainfekować” tą informacją pozostałe – nie uda im się to, ponieważ woda niosąca sobie starą informację zniekształci komunikat. Dlatego też regularne picie wody ustrukturowanej czyści ”pamięć komórkową”. Woda „zanieczyszczona” niewłaściwymi informacjami jest systematycznie wtedy z organizmu wypłukiwana i tworzy się w sensie dosłownym przestrzeń do zaistnienia nowych jakości. Dowodem na skuteczność tego specyfiku jest ponadprzeciętna długowieczność plemion zauralskich, zamieszkujących azjatycką część Rosji.  Tam praktyką dnia codziennego jest spożywanie wody z topionego śniegu J
 Cukier i biała mąka
O cudownym działaniu tych specyfików ogólnie wiadomo. Jednak chciałabym w tym punkcie przybliżyć mechanizm działania tych precjozów.
Ogólnie rzecz ujmując, rafinowane produkty pozbawione są składników mineralnych wspomagających proces trawienia. Żeby strawić taki martwy pokarm, organizm zmuszony jest sięgnąć do swoich własnych rezerw i zasobów.  W pierwszej kolejności  pobierane są składniki mineralne z kości – dlatego zęby psują się od jedzenia słodkiego. Ponadto, żeby strawić taki „trudny pokarm”, wydatkowane jest znacznie więcej energii niż gdyby pożywienie było spożywane razem ze składnikami mineralnymi, którego zostało uprzednio pozbawione.
Michał Tombak w książce zatytułowanej „Czy można żyć 150 lat” podaje informację, że organizm ludzki jest standardowo wyposażony w możliwość przeżycia takiej ilości lat właśnie. Człowiek ma do „spalenia” w swoim życiu określoną ilość kalorii- czyli jego system jest wyposażony w możliwość wykonania określonej ilości pracy. Jeśli z jakichś powodów musi wkładać więcej wysiłku/ energii/kalorii w czynności, na które przypisany był z założenia nieco niższy „deputat energetyczny”, automatycznie mniej energii poświęcane jest na wykonywanie takich czynności jak np. utrzymywanie odporności organizmu. Tym samym, stwierdzenie, że drenujemy nasz organizm energetycznie wskutek takich praktyk- nie będzie żadną przesadą. Zamiast koncentrować się na czynnościach obronnych, organizm skoncentrowany jest na trawieniu „odżywczego” ciasteczka.
To tylko kilka pobieżnych informacji. Oczywiście zasad związanych z zasadami właściwego żywienia jest całe mnóstwo. Zainteresowanych odsyłam do książek Michała Tombaka oraz do audycji pana Kazimierza Szafranka, który prowadzi program poświęcony tej tematyce w Radiu Bez Cenzury.
„Jakby tak myśleć, to nic nie można byłoby jeść”-        
Takie stwierdzenie często słyszę od osób, którym staram się zasugerować zmianę przyzwyczajeń żywieniowych. Warzywa są pryskane, nie mówiąc o mięsie zaprawianym antybiotykami. We wszystkim sztuczne dodatki, cukier, nabiał w zasadzie cały odpada – to już nic „normalnego „nie można jeść ! – słyszę.  I w tym punkcie tkwi cały szkopuł: właśnie w ten sposób należy zacząć myślec! TO CO POWSZECHNIE UZNAWANE JEST ZA NORMALNE JEDZENIE  W WIĘKSZOŚCI JEST ZWYCZAJNĄ TRUCIZNĄ. Dopiero taki sposób myślenia może stać się preludium do większej zmiany, którą każdy z nas może wcielić w życie na własną rękę, w zaciszu domowego ogniska. Marzymy o wielkich transformacjach społecznych, a zauważmy jak trudno jest zmienić przyzwyczajenia „talerzowe”, nie mówiąc o świadomości całej planety. Jednak od czegoś warto byłoby zacząćJ
Mam wrażenie, że ostatnio dość często pojawia się pytanie, w jaki sposób każdy z nas może wspomóc nadchodzące zmiany. Odpowiedź jest prosta – zmienić świadomość. Przemodelowanie sposobu odżywiania może być do tego pierwszym, niewielkim – acz znaczącym krokiem, który każdy z nas może uczynić samodzielnie. Jest to jednocześnie bardzo dobre ćwiczenie ilustrujące fakt, że zmiana świadomości zachodzi wskutek zmiany sposobu myślenia o pewnych rzeczach.
Zapewniam Was, że podjęcie decyzji o wykonaniu takiej kuchennej rewolucji wywróci Wasze życie dostatecznie mocno do góry nogami. Jeśli z dobrze „ukorzenioną” świadomością tych wszystkich kwestii o których wyżej pisałam, wejdzie się do pierwszego lepszego supermarketu- naturalnie nasunie nam się wniosek, że zakupy można zrobić co najwyżej na stoisku z warzywami, orzechami, niektórymi kaszami, olejami i przyprawami.
Zapewniam Was, że jeśli zdecydujecie się zreformować swój sposób odżywiania zgodnie ze wskazówkami tu przeze mnie zamieszczonymi- Wasze samopoczucie zdecydowanie zmieni się na lepsze. Jeśli często się wcześniej przeziębialiście-  problemy te znikną. Będzie Wam towarzyszył większy spokój wewnętrzny- wyregulują się kwestie związane ze snem, ciało automatycznie złapie optymalną dla siebie wagę. Skóra będzie bardziej nawilżona, oczy bardziej błyszczące, włosy i paznokcie mocniejsze. I nie trzeba do tego żadnych drogich specyfików ani wynalazków.  Jednak w mainstreamie nie znajdziecie takich informacji, bo wszystkie suplementy diety oraz kosmetyczne specyfiki straciłyby wówczas swoich nabywców!
Informuję jednak uczciwie, że są też „minusy” takiej decyzji: mianowicie staniecie się bardziej uwrażliwieni (a raczej będziecie reagować zgodnie z tym jak działają) na szkodliwe substancje chemiczne zawarte w jedzeniu i nie tylko w nim. Wyczulicie się bardziej na „energie”  czy też algorytmy jakie znajdować się będą w Waszym otoczeniu- co czasami może doprowadzać do chwilowego osłabienia. To w konsekwencji  będzie prowadziło do tego, że będziecie musieli bardziej uważać w jakim środowisku, otoczeniu oraz towarzystwie przebywacie no i oczywiście…. co jecie J
Zmiana diety w pomaga w podnoszeniu poziomu świadomości. Działania takie nie są spektakularne, jednak pierwsze efekty są zauważalne już po dwóch – trzech tygodniach. Po dwóch trzech miesiącach wpada się już w „nowe tryby”. Ta zmiana paradoksalnie wpływa  również  na sposób myślenia:  choćby standardowe ścieżki „zakupowe” składające się z serka grani, kotleta schabowego oraz żółtego sera są już nieaktualne. Trzeba przyzwyczaić się do tego, że w naszym koszyku znajdują się teraz produkty, do których nie jesteśmy tak bardzo przyzwyczajeni- nie mówiąc już o przygotowaniu z nich konkretnych dań. Trzeba zacząć trochę bardziej główkować jakby tu sobie coś ciekawego upitrasić , zamiast sięgać do utartych schematów kulinarnych, z których przyzwyczajeni jesteśmy korzystać. To już gimnastyka dla umysłu. Jeśli myśleliście wcześniej o tym, żeby zmienić swoje życie a nie do końca wiedzieliście od czego zacząć- sugerowałabym rozpocząć ten proces od kuchennej rewolucji właśnie. To są małe rzeczy, jednak mam wrażenie, że ludzie często szczegółów nie doceniają. Tymczasem nieprzypadkowym jest powiedzenie, że właśnie w nich tkwi diabeł.
 Kochaj przede wszystkim siebie
Komunałem dla ludzi co bardziej obeznanych w tematyce ezoterycznej jest stwierdzenie, że miłość zaczyna się od samego siebie. Od jakiegoś czasu włos na głowie mi się jeży, kiedy pomyślę sobie, że ludzie – odżywiają się w sposób taki jak to przeciętnie ma miejsce. Takie zachowanie jest odzwierciedleniem kompletnego braku wiedzy na temat partykularnych zasad funkcjonowania ludzkiego organizmu, o świadomości już nie wspominając.
Prawda jest taka, że nasi właTcy od dawna byli „pasterzami” ludzkości, a wypasanie bydła obecnie polega między innymi na sypaniu mu …. paszy!  Kiedyś, kiedy medycyna była mniej zaawansowana, wystarczyło rozpylić jakiegoś wirusa, dzisiaj w wyniku postępu technicznego trzeba uciekać się do bardziej subtelnych metod postępowania. Jeśli Czytelniku obdarzasz szacunkiem i miłością samego siebie, to musisz sobie uzmysłowić, że 80% produktów dostępnych w sklepach jest po prostu zwyczajnymi śmieciami, a dania uważane za tradycyjne zwyczajnymi truciznami! Pochłaniając je dostarczasz swojemu organizmowi trudu, znoju oraz śmieci, które osłabiają Twoją świadomość i hamują Twój rozwój.
Domyślam się, że kolejnym argumentem będzie: Wszystko ok. , tylko na to wszystko trzeba czasu, a ja go nie mam!  Powiedz mi zatem Przyjacielu, jak chcesz oczekiwać od życia tego, że będziesz mógł w nim doświadczać rzeczy jasnych i słonecznych, żeby życie traktowało Cię z oczekiwaną miłością i uwagą, jeśli sam sobie nie poświęcasz jej na tyle, żeby zwyczajnie o siebie zadbać, żeby jeść to, co jest dla Ciebie faktyczne pokarmem, a nie paszą? Nikt lepiej o Ciebie nie zadba niż Ty sam. Tak jak siebie traktujesz, traktujesz potem innych i takie wartości zaszczepiasz w swoim środowisku. Czy jesteś przekonany o tym, że takich wartości właśnie wokół siebie pragniesz?
Myślę, że nietrudno jest zauważyć, że nasza kultura powiela kody promujące przedmiotowe traktowanie ciała. Trzeba je „tresować” żeby jego wygląd pasował do określonych kanonów społecznych. Jeśli tego  nie czyni-lekceważy się je lub „karze” wyniszczającymi dietami. Ostatnio słyszałam o tabletkach z tasiemcem, wspomagających proces odchudzania. …. Debilizmem takich czynności nazwać nie można, bo byłoby to zbyt delikatne określenie. Zatruwać się w imię tego, by nasza forma pasowała do jakichś bzdurnych standardów, obtrąbianych przez mainstream media i zamocowywane tym samym w społecznym systemie aksjonormatywnym. Przecież to istna parada absurdu i trzeba być ciężkim kretynem/ kretynką, żeby się do takich działań posuwac. Nie mniej jednak sam fakt, że taki pomysł w ogóle się zrodził i spotkał z jakimkolwiek zainteresowaniem jest już dostatecznym powodem, by załamać nad nim ręce, bo świadczy o kondycji i treści ogólnie rozpowszechnionego systemu wartości!
Prywatna wojna z NWO
Pewnego dnia jadąc samochodem w długiej dość trasie, pomyślałam o tym, że cudownie byłoby mieć auto napędzane moją wolą i świadomością, nie musiałabym się wtedy tak bardzo koncentrowac na drodze. Zapętliwszy się na chwilę w meandrach wyobrażeń dotyczących sposobu działania takiej hipotetycznej konstrukcji, w pewnym momencie ocknęłam się, bo uświadomiłam sobie z całą mocą, że przecież coś w tym stylu mam  J Nasze ciało jest przecudowną konstrukcją, a opanowanie mechanizmów jego działania, ich znajomość prowadzi to tego, że jesteśmy w stanie sprawić by działało bez zgrzytów dłużej i bardziej harmonijnie, a czas naszego życia będziemy mogli spożytkować na kolekcjonowanie doświadczeń budujących świadomość w miejsce trwonienia energii na nieustanne „reperacje” nadszarpniętych nieuwagą ciał.  Większość chorób ma swoje źródło w nieprawidłowej diecie praktykowanej latami, prowadzącej do systematycznego zatruwania organizmu za pomocą toksyn. Proste rozwiązania są najczęściej najskuteczniejsze.
Jeśli zdecydujesz się raz a dobrze przeprowadzić proces oczyszczenia organizmu, to nie będziesz stwarzał podłoża do tego, by były potrzebne Ci jakieś wyszukane i niezliczone produkty związane z leczeniem, higieną czy pielęgnacją ciała. Niestrawności, odwodniona cera, boląca wątroba, braki witamin i składników mineralnych – to wszystko wynik działania odpowiednich kodów informacyjnych związanych z jedzeniem,  funkcjonujących w świadomości zbiorowej. Wskutek działań podejmowanych na podstawie informacji w nich zawartych, problemy zdrowotne generują się automatycznie – i oczywiście również automatycznie system dostarcza gotowych rozwiązań, przyjmujących postać szerokiej maści i postaci różnych cudownych „specyfików”, usuwających najczęściej skutki a nie przyczyny zaistniałych schorzeń.
Czy nie działa tutaj czasami zasada problem- reakcja – rozwiązanie na taką mini skalę?  Masz zatem szansę w obrębie swojego podwórka Czytelniku- na własną rękę zlikwidować problem u samych jego korzeni.
Wyobraźmy sobie, że nagle jedna trzecia ludzkości przewraca do góry nogami sposób odżywiania się: czy jesteście w stanie wyobrazić sobie lawinę konsekwencji takiego posunięcia? Podejrzewam, że to wszystko miałoby jeszcze bardziej spektakularne efekty na okoliczność tego, że jesteśmy uczestnikami zjawiska fali jaka przechodzi właśnie przez galaktykę. To również dobry przykład na to, jak bardzo istnienie systemu zależy od każdego z nas. Prawda jest taka, że to my go zasilamy, wykonując operacje na wartościach istotnych z punktu wiedzenia jego trwania. W momencie w którym zaniechamy tych działań i zastąpimy je innymi- automatycznie zmiana na szerszą skalę „robi się sama”. Tym samym urzeczywistnia się stwierdzenie, że „zmieniając siebie zmieniamy świat”.
Czy myśleliście wcześniej o jedzeniu w ten właśnie sposób? Rozszerzanie świadomości polega na zmianie wzorców myślowych. Ten tekst miał również na celu zwrócenie Wam uwagi na praktyczny wymiar wielu górnolotnych stwierdzeń o podnoszeniu świadomości. Tymczasem mnie osobiście zawsze po ich usłyszeniu nurtowały pytania „jak to zrealizować w praktyce”.  Ten przepis, który Wam tu podpowiadam jest jednym z możliwych scenariuszy, jednak w oparciu o własne doświadczenie mogę stwierdzić, że bardzo skuteczny J
Przyłożenie uwagi do kwestii żywieniowych pozwala odczuc na sobie, że prawdziwa duchowość jest bardzo mocno zakorzeniona w TU i TERAZ. Wyraża się ona w praktykowaniu życia z należytą uważnością, z jak najszerszą świadomością tego, jak bardzo różne czynniki wpływają na nasze życie. Kiedy wiedza o różnych mechanizmach mających na nas zasadnicze oddziaływanie przestanie być lekceważona, a zostanie uwewnętrzniona, staje się automatycznie świadomością. Świadomość „nie potrzebuje się zastanawiać”, ona po prostu WIE.
Kate (Anita)
 

19 odpowiedzi na „Jedzenie naprawdę MA ZNACZENIE!

  1. nana pisze:

    Bardzo mocno wzruszył mnie twój artykuł,ciszę się że świadomości u niektórych osób budzi się z ich wewnętrznych przemyśleń, dowiedziałam się każdy z nas musi przejść inną drogę żeby dojść do sedna naszego życia,to wspaniałe mieć świadomość że nie jestem sama 😊 pozdrawiam serdecznie

  2. adammunk60 pisze:

    I znów reklama jedzenia trawy i jeszcze inni się cieszą i chwalą ten tekst.Jakby na początku ludzie jedli cały czas trawę,to dziś bylibyśmy jak te małpy na drzewach.Udowodniono naukowo,że cholesterol daje inteligencje,a tego akurat w diecie wegetariańskiej brakuje a także paru witamin,które są tylko w mięsie.No ale mamy wolny wybór więc niech każdy robi co chce.Jednak najważniejsza księga świata czyli Biblia zawsze nakazywała władcom, kapłanom i bogom jedzenie tłuszczu a nie trawy.Wszędzie tam,gdzie ludzie jedli tłuszcz kraj był silny, bogaty, a ludzie żyli bardzo długo.Niestety NIGDZIE nie spotkałem takiego narodu jedzącego trawę.

  3. adammunk60 pisze:

    Do Mikołaja! a Napisałeś,że nie używasz cukru tylko słodzisz miodem.a jak myślisz co zawiera miód?Może tłuszcze?Dla informacji zawiera ok. 80g cukru w 100g miodu.Zmień więc lepiej to swoje żywienie na inne bo jednak twój mózg nie pracuje prawidłowo.

  4. iwona pisze:

    Swietny artykul! Brawo!
    Dla wszystkich ktorzy maja problemy co ugotowac wg diety weganskiej zapraszam na strone puszka.pl (tylko bezmiesne przepisy) – znajdziecie tam juz ponad 3 tysiace weganskich przepisow i Wasze jedzenie z cala pewnoscia nie bedzie nudne.
    Sama jestem weganka od prawie siedmiu lat i jest to przygoda ze smakiem! Dopiero na tej diecie odkrylam prawdziwy raj dla podniebienia. Od niedawna nie jem takze zadnych produktow macznych i cukru, kasze raczej rzadko. Zapewniam, ze moje dania sa pyszne i bardzo urozmaicone!
    „Zmiana diety w pomaga w podnoszeniu poziomu świadomości.” – z tym zdaniem tez sie zgodze. Moj maz powtarza to juz od lat. Wlasnie zmiana diety i zainteresowanie zdrowiem swego ciala zmienily calkowicie jego zycie(i moje w konsekwencji)! To dzieki temu jestesmy dzisiaj „antysystemowi” i z ufnoscia czekamy na zmiany jakie przyniesie nam rok 2012.
    Co do szkodliwosci mikrofalowek. Czy zna ktos jakies polskie strony internetowe, ktore zajmuja sie tym tematem. Ja nic nie znalazlam(albo zle szukalam ;-)), a chcialabym takie informacje podac dalej rodzinie i przyjaciolom. Kiedy tlumacze im, ze mikrofalowki sa „zabojcze” to nie chca mi wierzyc. Ja znam temat z niemieckich stron i publikacji, dlatego przekonuje „slownie”, ale ludziska dzisiaj potrzebuja „czarno na bialym”. Bede wdzieczna za informacje. Pozdrawiam.

  5. Truth or Consequences. Food v. Health. pisze:

    Rewelacja. Sama nie bylabym w stanie tego lepiej ujac.
    Tristen, dla mnie poczatki rowniez byly nielatwe, zawlaszcza, ze zyje za oceanem, a jak nam wszystkim wiadomo, USA jest mecca fast foodow i „latwo dostepnego” jedzenia (tego niezdrowego). W dodatku, moj maz, przez cale zycie byl na tzw. SAD (Standard American Diet) i wprowadzanie jakichkolwiek zmian nie wchodzilo w rachube. Wiec dosc dlugo gotowalam dwa obiady, az pewnego czasu sam zapytal czy on tak tez moze. Dzisiaj, obydwoje jestesmy veganami i jest nam z tym dobrze. Gdy zaczniesz wlasciwie odzywiac swoje komorki, to az takiego urozmaicenia posilkow nie potrzbujesz, bo juz nie jestes ciagle glodny. Im wiecej spozywasz owocow i warzyw (tzw. zywego pozywienia), tym bradziej cie do nich ciagnie. Nagle zauwazasz, ze chipsy smakuja jakos dziwnie, w moim przypadku, jak stary olej z aspiryna i sola. W miesie wyczujesz smak krwi, nawet gdy jest spieczone na podeszwe itd. Nie szukaj sobie wymowek. Zacznij od zaraz i pomalu, malymi kroczkami. Zobazcysz, ze to tak wlasciwie nie zadna zmora, ale przyjemnosc.
    Polecam kazdemu i zycze powodzenia.
    Przepraszam za brak PL znakow.

  6. RafaelSaures pisze:

    Podoba mi się Twój komentarz🙂

  7. tristen pisze:

    No widzisz, Aniu ja to wiem tylko nie mam narazie mozliwosci az tak radykalnej zmiany diety….bo po prostu wybralem zycie poza systemem (a w zasadzie na jego uboczu bo chyba bym musial do lasu sie przeprowadzic) np nie mam stalej pracy, mieszkam z innymi ludzmi i chac nie chcac za cene rezygnacji z wielu rzeczy musze sie podporzadkowac do wspolnej kuchni….ale i tak robie co moge zeby nie ciapac tego miesiwa i chemicznych rzeczy

  8. tristen pisze:

    Tylko ze ja nie potrafie wytrzymac dlugo na tak monotonnej diecie, potrzebuje duzego urozmaicenia smakowego i stad problem……..dla mnie same warzywa, owoce nie starczaja.

  9. To pisała Anita. Ja natomiast mięsa nie spożywam, nabiału też nie, poza masłem. Generalnie warzywa owoce, natomiast moja słabość niestety to słodycze.. cukru nie używam i słodzę miodem bądź melasą, ale ciasteczka i czekolady to dla mnie nie do odrzucenia na razie ech…..:)

  10. ubiquality pisze:

    A mnie zastanawia w takim razie jak wygląda Twój jadłospis Mikołaju?

    Zmiana diety, to jest duża trudność na początku. Wszędzie na około standardowe potrawy, a tu nagle chcemy jeść inaczej i nie wiadomo po co sięgnąć. Po warzywa i owoce i to najlepiej ekologiczne. No dobrze. Zawsze można jeść je tak po prostu, ale kiedyś to się znudzi.

    Jest taka dieta, nazywa się witariańska (z ang. Raw Food), w której je się potrawy surowe albo podgrzane do nie więcej jak czterdzieści jeden stopni Celsjusza. Próbowałem jej przez dłuższy czas w tamte wakacje i teraz staram się jak najczęściej jeść według tych zasad.

  11. Ania pisze:

    Jak będziesz czekał, aż hipermarkety załatwią dla ciebie problem zdrowej, fizjologicznej żywności, to nigdy nie zaczniesz dobrze jeść. Oni nie mają w tym interesu.

  12. Ania pisze:

    Ale jednak w którymś miejscu trzeba przerwać to błędne koło, a raczej kierat.
    Rodziny się słowami nie przekona. Rób swoje. Gotuj dla siebie, albo chociaż np piecz chleb z kiełkowanego ziarna z orzechami i siemieniem. Z masłem stanowi pełnowartosciowy posiłek.
    Moja rodzina wkrótce zaczęła mi podjadać moje wegetariańskie obiadki i chlebki. Nie przeszli całkiem na wegetarianizm, ale dużo jedzą ze mną i uważają, że jest smaczne.
    Warzywa kupuję na targu, nauczyłam się kupować bezpośrednio od rolnika, który je uprawia.
    Jest to kłopot, bo smaczne egzotyczne owoce i warzywa ( np kiwi albo avocado ) kupuję w sklepie, takie jakie są. Szczypior i natkę oraz rzeżuchę( na wiosnę ) uprawiam sama.
    Ale i tak zmiana samopoczucia, poziomu energii i wyglądu ( skóra, włosy, paznokcie )ogromna po kilku tygodniach. No i jeszcze….świat wokół zwolnił i poweselał.

  13. Ania pisze:

    Zawsze właściwie tak myslałam. Chory system odżywiania powoduje z całą pewnością otępienie umysłowe i emocjonalne. Stąd chce się jedzenia i rozrywek pobudzających, bo po mięsie i cukrze z początku jest się pobudzonym a potem otępiałym, apatycznym i pozbawionym energii. Więc trzeba zjeśc jeszcze, aby sie jako tako dobrze poczuć. W końcu aby normalnie funkcjonować trzeba ze 3 kawy dziennie , takie z tych większych.
    Potem kolej na niedomagania i na poważniejsze choroby. Ale od czego leki. Drogie, jedno łagodzą a na inne szkodzą. I tak wpada się w ” pacjentyzm”. A potem to juz reklamówka tabletek, kilka operacji ” ratujacych życie ” i na koniec, jak dobrze pójdzie i nie zejdziemy od tego – demencja i pampersy.
    W takiej sytuacji słabego zdrowia nic dziwnego, że nie interesuje ludzi już nic innego, tylko najprostsze bytowe sprawy, bo przecież na nic innego nie ma sił. No może jeszcze dla odzyskania sił i relaksu posiedzieć przed telewizorem. Cały wieczór.

  14. junixy pisze:

    Wszystko się zgadza, ale sądzę, że nasze ciało eteryczne zasilane jest u niektórych osobników bardziej przez pożywienie, a u niektórych bardziej przez inne czynniki (moja teoria)🙂
    Dlaczego tak jest … moja babcia żyła na wsi i dożyła sędziwego wieku 90 lat odżywiając się całe życie mięsem i nabiałem. Warzywa i owoce też w jej diecie w jakiś ilościach występowały,ale wiem, że mięso stanowiło podstawę, bo babcia taka po prostu była, poza tym miała twardy, niezłomny charakter i wszyscy jej tego zazdrościli. Nie chorowała na choroby cywilizacyjne, u lekarza była podobno 2 razy w życiu…Nie stosowała żadnych używek typu papierosy i alkohol, ale nade wszystko uwielbiała pracę i sił jej starczało póki nie przeszła poważnego złamania kości biodrowej. Dziadek jadł to samo, tyle, że palił i dożył ledwo 50tki. Nawet go nie pamiętam. Nie wiem, czy palenie ma związek z jego wczesną śmiercią.

    Z innych znanych mi źródeł … człowiek, który zwał się Anthony de Mello, oświecony przewodnik duchowy, odżywiający się w świadomy sposób, o czym zresztą sam pisał, zmarł nagle, bodajże w wieku 50 lat …
    Znam też optymistycznie nastawione do życia grubaski, które póki co nie zapadają częściej na różne choroby niż ja!

    Myślę więc, że dieta ma zbawienny wpływ na życie, ale każdy człowiek musi sam siebie odnaleźć „u źródła” i żyć tak, jak mu organizm podpowiada. Mi osobiście szkodzą fast foody i żywność wysoko przetworzona, odczuwam wtedy spadek energii, ale nie wszystko da się sprowadzić do prostego równania; co jest dla jednego dobre, albo obojętne, może już szkodzić drugiemu i odwrotnie. Znajomość własnego ciała, akceptacja siebie i miłość własna to być może też recepta na długowieczność!

  15. tristen pisze:

    A jak mam byc szzery, to ja samemu nie moge sie doczekac, kiedy na polkach w hipermarketach zamiast stosow padliny beda lezaly sobie swiezutkie gotowe wyroby wegetarianskie. Skoro dalo sie wyrzucic palenie z knajp, to moze i da sie to samo zrobic z miesiem….

  16. Sabrina pisze:

    Całkowita racja.

  17. darek pisze:

    dobre

  18. tristen pisze:

    Super tekst! Jeset tylko jedno ale (przynajmniej, jesli o mnie chodzi): po pierwsze , jesli chce sie zrobic cos dla siebie i dla otaczajacego nas swiata, powinno sie w ogole odciac od matrixa w kazdy mozliwy sposob. Ale tutaj tkwi haczyk: bez pracy nie ma pieniedzy. To po pierwsze.

    Druga sprawa to wlasnie jedzenie. Ilu z nas tak naprawde ma dzisiaj dostep do owocow, warzyw niepryskanych, ze wsi lub z prywatnych upraw. Domyslam sie, ze nie zbyt duzo osob ma taka mozliwosc. Poza tym wlasnie kwestia przywzyczajen – sam jestem w takiej sytuacji, ze nie mieszkam nam, a inni domownicy jakos nie kwapia sie ze zrezygnowania ze swoich nawykow zywieniowych. Owszem, zawsze mozna gotowac samemu, tylko ten kto wie, jak wyglada w praktyce prowadzenie dwoch kuchni w jednym domu wie doskonale, jakim balaganem czesto sie to konczy, szczegolnie kiedy dochodzi do przygotowywania potraw wegetarianskich, ktore – badz co badz – wymagaja wiekszej ilosci czasu (bo to i to trza pokroic, albo cos innego jeszcze).

    Tak wiec idea jak najbardziej sluszna tyle ze z jej wprowadzeniem mysle beda spore klopoty. No bo co maja zrobic ludzie, ktorzy zyja zabiegani zeby zwiazac koniec z koncem? To tak, jakby obwiniac ludzi o to, ze podtrzymuja caly ten system. Owszem, w jakims tam sensie go podtrzymuja, uczestniczac mimowolnie w nim i wykonujac takie, czy inne czynnosci. Tylko ze walka z tymi osobami jest zupelnie skazana na porazke, bo ani nikogo na sile sie nie zmieni, ani tym bardziej nie ma co winic tych osob, ktore same staly sie od dziecka ofiarami tego chorego swiata. No bo zeby to zmienic, to teoretycznie wszyscy ludzie musieliby nagle przestac w tym matrixie uczestniczyc, a to sie nie stanie. I dlatego mysle, ze tego typu idee nie zostana wprowadzone na wieksza skale jeszcze przez bardzo dlugi czas (nad czym ubolewam, bo sam jestem osoba ktora z powyzszych wgledow ma trudno jesli idzie o wegetarianizm, ktory stety lub niestety czasem musze przerywac jak do geby nie mam nic innego co wlozyc).

  19. LuckyLick pisze:

    Świetny tekst! proponuję linkować go dalej, żeby więcej ludzi mogło zrozumieć na czym polega właściwe odżywianie i rozwój świadomosći! Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s