Dlaczego chcę zostać prezydentem? Marzenia a realia – czyli czego nas oduczono, a co powinniśmy sobie przypomnieć…

6Gdy ogłosiłem mój plan/marzenie zostania prezydentem Polski z wielką ciekawością obserwowałem reakcje społeczności oglądające nasze alternatywne media oraz śledzące moją dotychczasową przygodę pod egidą „Czasu Przebudzenia”. Było to o tyle ciekawe zjawisko, iż pokazało całą gamę ludzkich zachowań wiele mówiących o stanie świadomości szczególnie naszego narodu. Od jednych mi się ostro dostało, inni mnie wyśmiali, jeszcze inni zwątpili w mój zdrowy rozsądek ale… była też część internautów, którzy zareagowali entuzjastycznym wsparciem tej wydawałoby się kompletnie nielogicznej zapowiedzi. No to teraz czas rozprawić się z pytaniem jakie z pewnością wielu dręczyło: „O co mi chodziło z tą całą prezydenturą?”. A będzie to całkiem ciekawa lekcja poglądowa – zapewniam!
Cały nasz świat został postawiony na głowie. Ktokolwiek tylko próbuje wydostać się ze schematu egzystowania wyznaczonego granicami przekonań i obowiązujących dotychczas norm staje się wariatem bądź – w najlepszym przypadku – dziwacznym ekscentrykiem. Nasze środowisko alternatywne zajmujące się świadomością i samorozwojem uznaje się już za tak dalece w tej materii rozwinięte, że częstokroć nie zauważa jak wpada w dokładnie te same koleiny, które budują mentalne więzienie dla przeciętnych zjadaczy chleba zanurzonych w totalnie iluzyjnym matrixie. Przede wszystkim drodzy Państwo zapominamy o podstawowej zasadzie życie, o celu naszego istnienia – a więc spełnianiu marzeń i sięganiu szczytów! O tak! Marzenia pochodzą z samego centrum naszego jestestwa, są one celami naszej duszy pragnącej rozwoju i doświadczania piękna, harmonii i miłości we Wszechświecie w coraz to nowych formach, objawieniach i barwach. To serce i intuicja będąca właśnie połączeniem z naszą duszą – wyznacza nam to co tak naprawdę jako istota pragniemy/marzymy i co pozwoli nam właśnie osiągnąć to, po co się tu inkarnowaliśmy. Oczywiście nie należy mylić prawdziwych marzeń z „zachciejstwami”/oczekiwaniami i iluzjami naszych celów podpowiadanych z poziomu umysłu (nieuświadomionego ego dokładniej) – bo te zawsze sprowadzają nas na manowce, o czym pisałem nieraz. Ale właśnie po to mamy serce i intuicję, by nam trafnie podpowiedziała: co jest „nasze” a co nie, jaka jest nasza ścieżka, a jaka jest błędna i w jaki sposób oraz z kim ją realizować. To w sumie banalnie proste.
Jednym z najważniejszych zabiegów projektantów tego matrixa było zabicie w ludziach ich własnych marzeń, a właściwie odwagi do ich realizacji. To właśnie zabija w nas pasję istnienia, tę iskrę Bożą, która pcha nas do przodu w realizowaniu się w 100% jako istoty i doświadczaniu w ten sposób niezwykłych możliwości w całej różnorodności jakie Stwórca nam daje w tym przepięknym Wszechświecie. I tak zamieniani jesteśmy w takie stada mechanicznych bio-robotów walczących jedynie o „bezpieczeństwo materialne”, bądź to zagonionych w tryb „przetrwania”, pracujących w markecie lub na zmywaku w Anglii, uczących się rzeczy, które nigdy nas nie interesowały i nie pasjonowały, wykonujących zawody i profesje, których zawsze nie lubiliśmy i które nie dawały nam radości oraz wchodzących w związki i relacje partnerskie, które nigdy nam tak naprawdę nie pasowały – a to dlatego, że wciąż idziemy na kompromisy i zgodnie z logiką (umysł) kalkulujemy co nam się „opłaca” finansowo/wizerunkowo. Dzieje się tak, gdyż system (poprzez media, szkolnictwo, zaprogramowanych i już „obrobionych” kolegów, rodzinę) cały czas dyktuje nam co jest możliwe a co nie, co możesz osiągnąć, a co nie, co jest realne, a co nie. To są właśnie mury i kraty więzienia – oto esencja matrixa! To władcy tego systemu wyznaczają Ci limity, reguły i zasady, które określają dokąd możesz wg. nich zajść… Jakże smutny świat, ale przecież właśnie taki obraz mamy w naszym szarym społeczeństwie – rozejrzyjcie się dokoła, na ulicach, w biurach, szkołach… A jeśli ktoś ma odwagę się przeciwstawić, wyjść poza ograniczenia, uwierzyć w siebie i rzucić wszystkim wyzwanie, że jednak można spełnić swe najskrytsze marzenia a jednocześnie także żyć z tego i ustawić się materialnie – zawsze na początku uznawany jest przez ogół/rodzinę/znajomych – za odszczepieńca niebezpiecznie igrającego z „twardą i logiczną” rzeczywistością. „Chodzisz z głową w chmurach!”, „Zejdź na ziemię!”, „Zmarnujesz swoje życie!”, „To się źle skończy!”. Taaaak, a zazwyczaj to tych ludzi życie – choć może i nawet materialnie rzekomo bezpieczne – szare jest i smutne, pozbawione radości i pasji codziennego istnienia…

1A to pasja właśnie powoduje, że nasze życie staje się kolorowe, spełnione i pełne miłości. To ludzie, którzy nigdy nie uwierzyli w ograniczenia matrixa – to właśnie oni zdobywają po czasie wielkie pieniądze (choć one są tylko „efektem ubocznym” ich sukcesu, a nie warunkiem koniecznym), uznanie, szacunek i zapisują się w historii narodu i świata. To właśnie tego typu ludzie zdobywają szczyty, łamią ograniczenia i pokazują nam, że można!

Gdzie się podziała nasza spontaniczność, gdzie się podziały nasze marzenia, które mieliśmy w dzieciństwie, nasze pasje i wizje nas samych w pełni spełnionych i szczęśliwych wykonujących dla siebie i społeczeństwa to co kochamy najbardziej…? To jest w nas zabijane – celowo. Ludzie, którzy się temu poddadzą są zawsze energetycznie niezharmonizowani, niespełnieni, lękliwi, nerwowi – a więc w końcowym efekcie – znacznie łatwiejsi do kontroli i manipulacji na wielu poziomach. No bo jeśli gracie według reguł przez kogoś ustalonych, skoro tańczycie do nie swojej melodii, efekt może być tylko taki. Zabija się w nas systematycznie i programowo spontaniczność, odruchy serca i radości, albowiem te są zawsze niekontrolowalne, gdyż są esencją istnienia, elementem Bożej iskry – a tej siły żaden wzór/system/program nie opanuje, nie przeliczy, nie skalkuluje i nie obejmie kontrolą, bo… się nie da! System/matrix to świat umysłu, struktury i wzorów (energia męska – przypominam) – jeśli się ich tylko trzymamy, to władcy marionetek mają nas w garści, gdyż kontrolują sytuację, układają scenariusz i realizują plan…Sprowadzając nas jako istoty ludzkie tylko do reaktywnych, szybkich zachowań, odruchów poprzez stymulację do agresji, podziałów i walki o przetrwanie na wielu poziomach (a tym steruje tzw. Gadzi mózg – fakt naukowy) zamyka na się na obszar niesamowitej ekspresji, wolności i kreatywności. A więc zamyka się naszą percepcję na doświadczanie po prostu wyższych wymiarów świadomości. Proste jak 2+2=4.

A rzeczywistość nie ma limitów, nie ma granic – wszystko jest możliwe. Granice wyznaczamy sobie sami tak naprawdę, przy czym mówiąc „sami” mam na myśli pełnię naszej wielowymiarowej istoty, a więc nie tylko umysł, ale wraz z nim zintegrowaną serce, a zatem duszę.

Tak więc wszystko odwrócono. Gdy ktoś jest szczęśliwy i uśmiechnięty, spontaniczny i radosny na co dzień – jest z nim „coś nie tak”. Bo działa „nielogicznie”! Piękna pułapka. Sam zaobserwowałem takowe reakcje ludzi, gdy właśnie wyswobodziłem się z pewnym ram i granic także w moim codziennym życiu oraz w formie mojej ekspresji podczas nadawana w TV – a to ponoć środowisko „świadomych i otwartych” istot. Hmmmm…..🙂

Oczywiście logika jest nadal potrzebna i nie zamierzam wyrzucać jej do kosza. Więc teraz po lekcjach wagi spontaniczności i roli marzeń w naszym życiu podam Wam rozsądnych kilka argumentów mówiących o tym, że plan mojej przyszłej prezydentury jest także jak najbardziej przemyślany, logiczny i sensowny.

Po pierwsze pragnę przypomnieć, że ten mój plan/marzenie jest pewnego typu także prowokacją – prowokacją do myślenia właśnie. Powyżej opisałem sens tej prowokacji, wskazujący na błędy naszego myślenia/postrzegania odnośnie sensu życia. Ale nie jest to tylko prowokacja będąca śmiesznym i nic nie znaczącym eventem – ma ona jeszcze jeden ważny cel.
Otóż wszyscy w kraju trąbią, że jest wolność i demokracja, że mamy wybór i teoretyczną możliwość rozwoju i wpływania na tok wydarzeń polityczno-społecznych. Pomijam na chwilkę fakt, że to na dziś oczywiście iluzja i czcze gadanie na uśpienie matrixowych śpioszków. ALE, ALE, ALE i jeszcze jedno duże ALE: moi drodzy, w mej działalności ja zamierzam mówić do wszystkich, także tych, którzy nadal w to wierzą. Poza tym – skoro matrix daje pewne mechanizmy uważam, że warto jest wykorzystać w taki sposób, by zwyczajnie go zdeprogramować tak jak sobie tego życzymy. A da się to zrobić!
Skoro bowiem jest demokracja i każdy może startować w wyborach – to czemu właściwie nie ja? Jestem zatroskanym o los tego narodu i świata obywatelem, mam prawa wyborcze i nie uważam, bym był kimś ani mniej wykształconym, ani mniej wszechstronnym, ani mniej elokwentnym, ani mniej zdolnym kandydatem na funkcje publiczne w tym kraju niż Pan – z całym szacunkiem Bronek Komorowski, Donalduś, Jaruś, czy jakikolwiek dinozaur mentalny z elit tego kraju. Czyż nie? Skoro zatem mogę a jest szansa, to postanawiam wreszcie rzucić im wyzwanie! No skoro nikt się przedtem nie znalazł chętny, odważny i zadziorny – to zrobi to Rozbicki! Ot co! Niech się tylko dostanę do mediów głównego ścieku, a powiem tam parę bolesnych słów prawdy, nawciskam komu trzeba, opowiem co trzeba i przejadę się po nich jak walec. Ktoś powie, że mam za duże ego? Niech sobie gadają ludzie i myślą co chcą, ale ja jestem pewien swej mocy wewnętrznej i inteligencji, by sobie z tymi gałganami poradzić bezproblemowo. Tak mi dopomóż Wszechświat!
Po drugie: wybory prezydenckie są jedynymi w naszym kraju wyborami, w których realnie ktoś spoza stawki może namieszać i stosunkowo łatwo się na nie „zapisać”. Oczywiście nie mam jeszcze wieku 35 lat, ale sytuacja w kraju jest na tule napięta, że wiele się może szybko zmienić, a poza tym – nawet jeśli – to będzie to medialny event/prowokacja dla matrixa i długa kampania wyborcza z zastosowaniem wszystkich technik komunikacji społecznej, która będzie siać treści Nowego Świata i zdrowego rozsądku w tym pustkowiu intelektualno-świadomościowym, a tu widzę duży potencjał. Tak więc te wybory są jedynymi, gdzie człowiek spoza elit – ktoś na tyle mocny i z „cohones” może coś ugrać, bo jak wiemy wybory do Sejmu to miliony biurokratycznych barier, problemów i przepisów, przez które bardzo ciężko się przebić bez struktur mafijno-partyjnych, które zresztą same te bariery przed nami postawiły.

6           4

Czy naprawdę nie można rzucić matrixowi wyzwania…?
Komorowski (lub inny aktorzyna) Vs. Rozbicki – wybór należy do nas! (Nie mają szans:) )
Logiczne? Logiczne. To dlaczego nie spróbować? Dlaczego niby jest to niemożliwe? Mamy już w kraju potencjał, mamy tak wielu niezadowolonych, wielu sfrustrowanych Polaków szukających na tej pustyni czegoś nowego, prawdziwego dającego szansę na realną zmianę – bo obecnie wielu naszych braci ma dość zarówno PO (to wiadomo), jak i PiSu, który nie ma pojęcia tak naprawdę co się dzieje i jak wyjść poza ten bankowo-korporacyjny system mądrze i nowocześnie. Ogromna rzesza Polaków w ogóle przecież nie chodzi na wybory, a oni mogą przesądzić wyniki wyborów, jeśli ktoś do niech przemówi, zmobiluzuje i ich wybudzi z letargu. Tu musi pojawić się ktoś nowy i świeży, ktoś kto uwierzy, że można. No to się zgłosiłem! Sama już nawet kampania wyborcza z treściami o bankowości, mediach, 9/11, świadomości, nowych technologiach, etc., była by już naszym sukcesem, o co się bym postarał. Ale ja wierzę, że można te wybory wygrać!
A historia pokazała, że nie takie rzeczy się w tym naszym dziwnym kraju wydarzały – patrz Stan Tymiński, który o mało nie wygrał z samym Wałęsą, będącym ówcześnie na topie. Tylko, że ja będę lepszy i skuteczniejszy, bo bogatszy w całą wiedzę o naturze rzeczywistości, świadomości i potędze zaprzęgniętego w powozy serca umysłu.

Damy radę – tylko w to uwierzmy! Ja wierzę i dokonam tego razem z Wami.

Wiem jak dotrzeć z przekazem do starych i młodych, do każdej grupy zawodowej i społecznej, do każdej warstwy intelektualnej i kulturowej, do każdej grupy religijnej i światopoglądowej. Bo znam tych ludzi i czuję ich problemy – a my jesteśmy jedynie sztucznie podzieleni i pora z tym skończyć. Potrafię tego dokonać, ale sam tego nie zrobię. Potrzeba ludzi, którzy uwierzą tak jak i ja, że można złamać schemat i dokonać cudu, który tak naprawdę żadnym cudem nie będzie, a tylko i wyłącznie stanie się przykładem, że – do jasnej ciasnej – można!
Bo jesteśmy jednym z najbardziej wykształconych, zdolnych i wszechstronnych narodów świata, potrafimy syntezować informacje oraz technologie jak nikt na świecie, mamy umiejętność dogadywania się i zjednywania sobie różnych kultur, religii oraz społeczności (wszędzie na świecie dobrze się nas kojarzy – np. Irak, Afganistan, etc, pomimo, iż uczestniczymy w nieswoich „inwazjach”), mamy najlepszych na świecie informatyków, architektów, projektantów, budowlańców, doskonałych artystów i twórców, wielkich muzyków i reżyserów, wynalazców i naukowców – miliony rodaków rozsianych po całym świecie tylko dlatego, że ten kraj dotychczas nie wiele im oferował. Mamy więc niezwykle zdolny naród, któremu wmówiono słabość i „gorszość”, którego podzielono i rozgrabiono – i nie widzę absolutnie żadnego powody, byśmy nie stali się potęgą pod każdym względem. To już wystarczająca liczba powodów, by nie tylko wierzyć, ale i wiedzieć, że można to zrobić.

orzeł

A mimo, iż wiele środowisk alternatywnych zajmujących się rozwojem duchowym zaprzecza korzeniom narodowym i wartościom patriotycznym skupiając się jedynie na kwestiach globalnej, ponadnarodowej globalnej świadomości – która faktycznie rodzi się na naszych oczach – ja stoję na stanowisku, że nie ma tu nic sprzecznego i będę tym wartościom hołdował, gdyż właśnie oto chodzi, by łączyć pięknie i pielęgnować naszą indywidualność, a jednocześnie budować poczucie wspólnoty jako rasy ludzkiej. Jedność w różnorodności, różnorodność w jedności – oto idealna harmonia i nasza siła – zarówno Polski i Polaków, jak i całego świata. Dlatego chcę cały czas podkreślać szacunek do naszych korzeni, przodków i bohaterów, dorobku kulturowego i historycznego – a mamy się czym chwalić i dzielić ze światem. Polski honor i szacunek dla inności, tolerancja i współdziałanie ponad podziałami religijno-kulturowymi jest dla mnie tutaj kluczem. Z tego zresztą najbardziej słynęła wielka Rzeczpospolita podczas swych najświetniejszych czasów istnienia. Bo być Polakiem, znaczy być WOLNYM i HONOROWYM, czyli zawsze postępować słusznie. Oto bycie szlachcicem serca, a więc prawdziwym Polakiem patriotą 21 wieku.
Wiem też, że w tym środowisku jest wielu przedstawicieli – że tak ich roboczo nazwę – „nihilizmu New age-owego”, którzy uważają, że sama myśl o startowaniu w jakichkolwiek wyborach i angażowanie się w sprawy polityczne tego kraju to zaprzeczenie duchowości, bo wszystko zrobi się samo, a niebo zstąpi nam na głowę, gdy rodzi się nowa epoko. Czy naprawdę muszę udowadniać idiotyzm tej tezy…? Nic samo się nie zrobi, gdyż to my mamy być zmianą, my ją mamy wcielać w życie każdego dnia i na każdym polu istnienia. Transformacja – jak sama nazwa wskazuje, to zmiana, ewolucja i transformowanie starych struktur na nowe. Dziś jest taki system jaki jest, jest funkcja prezydenta i możemy ją wykorzystać – tak jak wiele luk systemowych matrixa – by zmieniać go na zupełnie nowy kształt. A potem sobie to nazwiemy inaczej, lub całkowicie zmienimy struktury i funkcje społeczne oraz ich nazwy – wedle naszej nowej, zakotwiczonej już świadomości. Ale to proces i trzeba w to włożyć nieco pracy i energii.

Wiara, nadzieja i miłość – to nadal jest aktualne. Wiara dająca nam siłę, że można pokonać wszelkie trudności. Nadzieja, że naprawdę możemy zbudować lepszy świat oparty na prawdziwej miłości i harmonii. No i miłość, która jest fundamentem całego istnienia, spoiwem i sensem egzystencji Wszechświata/Boga.

Bóg, Honor i Ojczyzna – nic nie jest tutaj zdezaktualizowane, wszystko to są wartości ponadczasowe, a jedynie ich rozumienie się zmienia wchodząc na nowy fraktal świadomości.

Dlatego mój pomysł prezydentury jest jak najbardziej sensowny a moje wezwanie do Polaków  jest i będzie nadal aktualne.

Albowiem nadszedł czas działania. Ojczyzna wzywa!

A ja niczym bohater poniższego dzieła anime – Luffy (Piraci Słomianego Kapelusza  – One Piece) wbrew wszelkim malkonentom i pozostanę wierny mym marzeniom i powołuję do mej ekipy każdego kto z tym koresponduje.

2

Ahoj!

C.D.N

Sebastian Mikołaj Rozbicki

Szlachecki ród Rozbickich z Rozbitego Kamienia, Herbu Ślepowron.

5

3

PS. Na koniec dwa utwory motywujące: Wierzę, że mogę (możemy) latać, więc rozwińmy skrzydła i odlećmy razem ze smutnej krainy matrixa do krainy spełnionych marzeń!