Londyn – centrum światowego matrixa

Londyn to nie jest zwyczajne miejsce na mapie świata. To ogromne zatłoczone miasto pełne jest różnych narodowości i kultur, którego rytm istnienia wyznacza finansowa pogoń za dobrami ówczesnego świata oraz uwielbienie dla królowej i całej rodziny arystokratycznej. Będąc tam przez dobrych kilka dni zbiera się naprawdę ciekawe doświadczenia oraz płynące z nich wnioski.
Część naszej ekipy 21 czerwca udała się do Londynu na organizowane tam seminarium. Ale ten event sam w sobie nie był wcale najważniejszy. Najistotniejsze było to, że poznaliśmy tam tak wiele wspaniałych i konkretnych ludzi, zdeterminowanych spotkać się z takimi jak oni oraz chcących konkretnie działać. Mamy nadzieje, że nawiązane tam kontakty dadzą nam wspólnie dobre plony, bo najwyższy już czas by ludzie świadomi odnajdywali się, integrowali i organizowali.
To światowe centrum matrixa – City of London – robi niesamowite wrażenie. Wcale nie tylko z powodu swoich wspaniałych zabytków, wzniosłych budowli i królewskiego rozmachu. To tylko element krajobrazu. W powietrzu czuć bowiem niesamowite natężenie matrixa… Państwo Wielkiego Brata się kłania. Oczywiście – ludzie są naprawdę mili i uczynni, każdy chętny do pomocy, ale wszystko to jest jak jeden wielki mechanizm, a ludzie posłusznie i grzecznie są mu podporządkowani. Całe życie są zresztą tak szkoleni. Wszystko od punktu A do punktu Z jest zaprojektowane, jest schematem, procedurą od której nie ma ucieczki, a wszystko to pod czujnym okiem tysięcy kamer. Ale wszyscy się na to zgadzają, są z tym szczęśliwi! Prawdziwy raj dla architektów kontroli.
Doświadczyliśmy tego szczególnie na lotniskach – kontrola bagażu, sprzętu, restrykcje co można przewozić a co nie – okazuje się, że woda kolońska to wielkie zagrożenie… Płacisz ciężkie pieniądze za bilet tylko po to, by potem wszyscy mogli traktować Cię jak bydło – idź tam, idź tu, rozbierz się z tego, z tamtego, pokaż dokument ten lub tamten, a co tam masz… W centrum Londynu przy największych budowlach stoją ciężko uzbrojeni policjanci – z karabinami gotowymi do wystrzału. Widok mrożący krew w żyłach czasami.

(To tylko niektóre gadzie elementy zawarte w londyńskiej architekturze)
Wielkie budowle, wzniosłe zamki, mosty, katedry, kościoły i inne wielkie zabytki – to wynik wielosetletniej globalnej dominacji imperium brytyjskiego. Te rzeczy – tak jak w starożytnym Rzymie mają pokazać swoim obywatelom jacy są wielcy, wspaniali, że jednak opłaca się żyć pod okiem Wielkiego Brata, że warto być imperialistycznym państwem, że warto popierać swój wspaniały rząd. Taka jest tego właśnie funkcja. Ludzie podziwiają te wielkie budowle i wspaniałe cuda architektoniki zapominając, że mogą je oni podziwiać jako turyści, widzowie, a tak na co dzień przecież są one tylko w posiadani elit. Do nich to wszystko należy, a ludzie mogą podziwiać – niby „dobro wspólne”, dowody ich wielkości. Tak działa każdy totalitarny system.
Na każdym kroku – szczególnie w metrze – wołają do nas krzykliwe plakaty z wiecznie czuwającym okiem: „Jeśli zauważysz jakieś podejrzane zachowanie, natychmiast zgłoś to na policję!”. O tak – dzięki temu paranoja podejrzliwości i strachu ma być podsycana.

                           

(Big Brother zawsze czuwa – obywatel też musi być czujny i donosić o wszelkich podejrzanych zachowaniach!)
Jeszcze jedno irracjonalne zachowanie zwraca naszą uwagę – uwielbienie jaśnie panującej królowej. Królowa jest wszędzie – na czołówkach gazet, na bilbordach, plakatach, pamiątkach, pocztówkach, monetach, w telewizji – WSZĘDZIE! Najśmieszniejsze jest to, że jak się dowiedzieliśmy – ona nawet nigdy nie wypowiada dłuższych zdań, po prostu JEST i to już jest powód do jej uwielbienia… Nawet podczas hucznych obchodów jej urodzin w tym roku trwających wiele godzin, gdy podeszła w jednym momencie do mikrofonu – tłum zamarł i usłyszał niezwykle treściwe: „Thank You” oraz ujrzał jej demoniczny uśmieszek, porównywalny jedynie z uśmiechem Bendedykta XVI… To jedyne na co było ją stać. Ale tłum szalał i wiwatował! Paranoja… Kolejny dowód na to jak za pomocą tresury systemu edukacji oraz medialnej propagandy da się tresować społeczeństwo.
Tak więc energetyka Londynu nie jest lekka. Ciężkie klimaty – gadzie algorytmy ja bym powiedział. To naprawdę czuć w powietrzu i każda bardziej świadoma osoba jest sama to w stanie wyczuć. Naprawdę czułem się tam jak w samym centrum głębokiego gadziego matrixa – diabelska machina w jakiej za wiele nie da się wytrzymać, bo naprawdę samopoczucie moje dalekie było od normy.
Poza jednak badaniem środowiska mieliśmy też do zrobienia parę prac energetycznych. Jak już jesteśmy w jaskini lwa, trzeba przecież było zrobić ile się da, by napsuć im krwi. Nie będę się rozpisywał dokładnie co i jak robiliśmy, ale na pewno miało to swój efekt. Odwiedziliśmy wiele szczególnych miejsc w Londynie (City of London – centralna dzielnica Londynu napakowana jest zresztą gadzią symboliką gęsto), ale i w okolicach, by zrobić konkretnie działania energetyczne.   

(Nasze prace energ. w Avalonie oraz jeden z aktywistów przeciw zbrodniom woj. NATO na ulicach Londynu)
Był jeszcze jeden niezwykły dość efekt naszej wizyty w Londynie. Ta zagęszczona, nieprzyjazna nam atmosfera zewnętrzna wpłynęła na dość ciekawy proces myślenia w grupie, który dał ciekawy wynik. Ale konkretnie o tym, co zakiełkowało w naszych głowach podczas tego wyjazdu w następnych artykułach.
A jedyna Królowa (Queen) przed jaką biłem tam pokłony to ta na poniższym zdjęciu🙂
Relacja: Mikołaj Rozbicki, Foto: Łukasz Nowak
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Dzialalność publ. i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s