Political fiction, czyli iluzja wyboru w Polsce

Jako politolog oraz człowiek ciekawy każdego elementu otaczającej mnie rzeczywistości na bieżąco staram się śledzić wydarzenia polityczne ze świata oraz z Polski. W naszym kraju obecnie świetnie widać w jakim bagnie jako społeczeństwo się znaleźliśmy: widzimy tylko żałosny spektakl, kiepskich aktorów na niskim poziomie intelektualnym oraz faktyczny brak wyboru…
Gdy 11.09.2010 roku jako lokalna nieformalna grupa Stop NWO Poznań organizowaliśmy w naszym mieście manifestację zatytułowaną: „11.09.2001- 10.04.2010r: Dwie tragedie, jedno kłamstwo” natychmiastowo spotkaliśmy się z zarzutami, że jesteśmy z PIS-u i popieramy Kaczyńskiego, czyli człowieka który sprzedał naszą suwerenność podpisując traktat w Lizbonie, będącego na pasku USA i syjonizmu oraz katolickiego ciemniaka. Tutaj właśnie było świetnie widać płaskość i prymitywizm ludzkiego myślenia.
Rzeczywistość bowiem nie jest taka zero-jedynkowa, prosta i schematyczna, aby wszystkich podzielić wg. Prostych szablonów jak: dobro/zło, wróg/przyjaciel, złodziej/zbawca, prawda/fałsz. Podczas naszej manifestacji wielokrotnie podkreślaliśmy, że nie mamy nic wspólnego z PiS-em, Kaczyńskim ani polityką generalnie, ale chcemy pokazać na przykładzie tego zdarzenia jak bardzo  media i rządy manipulują przekazem informacyjnym w celu ukrywania faktycznych okoliczności pewnych zdarzeń nawet na skalę światową. Zaprotestowaliśmy przeciwko robieniu z ludzi idiotów, zakłamywaniu, jednostronnemu przekazowi i żałosnemu dziennikarstwu, które promuje jedynie klepanie oficjalnych informacji bez żadnych pytań, bez kwestionowania i dociekania prawdy na własną rękę w tak ważnych sprawach. Chcieliśmy pokazać, że sprawa Smoleńsk ma drugie dno i że Polacy powinni się tym zainteresować, jak wyglądają prawdziwe kulisy władzy, nie tylko na świecie ale i w Polsce. Ale i tak pakowano nas w objęcia PiS-u, bo ludzie są już tak zaprogramowani, że albo ktoś musi być za PO, albo za PiS-em i Rydzykiem, nie myślą nic ponad to, nie analizują na wyższym poziomie i powtarzają tylko utarte w mediach slogany…   
 I to właśnie dlatego dziś nie mamy tak naprawdę żadnego wyboru, bo społeczeństwo, które tak łatwo daje się programować i „łyka” ten sztuczny podział na dobrego i cywilizowanego Tuska walczącemu przeciw złemu, nieobliczalnemu, mściwemu Kaczyńskiemu (dla innej grupy prostym podziałem jest zaś odwrotnie – rozpisana dobra rola patrioty, katolika, uczciwego do cna polityka Kaczyńskiego kontra zły, sprzedajny, skorumpowany, antypolski Tusk) zostaje zamknięte w iluzji wspaniałego spektaklu, który nijak ma się do rzeczywistości oraz do interesów nas wszystkich jako Polaków.
 Kogo więc mamy do wyboru? Platformę Obywatelską, której politycy z Tuskiem na czele są mistrzami mowy, elokwencji, specami od PR-u, ładnie ubrani, grzeczni, uśmiechnięci, kraj za ich przewodnictwem jest mlekiem i miodem płynącym…? Żałosna propaganda, banda ściemniaczy, cwaniaków i karierowiczów. Ci ludzie właśnie i im podobni wcześniej sprzedali już wszystko, co w Polsce było cenne, dziś nie mamy już nic, nic nie produkujemy, nie mamy własnych fabryk, zakładów, niszczą nasze rolnictwo, a Polacy wciąż wyjeżdżają za pracą za granicę – ale oni zawsze widzą wszystko w pięknych, różowych okularach, bo przecież mają swoją dietkę i posady. PO, które jest całkowicie posłuszne zachodnim potęgom, które jest świetnym wykonawcom woli NWO w naszym kraju to sprzedana elita, która za cenę władzy, pieniędzy i wpływów robi wszystko jak im światowa elita finansowa każe (Dla uczciwości dodam, że wyjątkiem była sprawa szczepionek, ale to znowóż to zupełnie inna historia).
 A po drugiej stronie kto? PiS i Jarosław Kaczyński wierzący święcie w zbawczą rolę USA – najbardziej zakłamanego, zbrodniczego, obłudnego i zepsutego do cna państwa. Partia, która chce więcej państwa, kontroli, nadzoru, inwigilacji, która chce wymuszać na Polakach postępowanie według chorych katolickich doktryn, partia, która wierzy w całe te bzdety kościelne (kolejna banda obłudników) i promuje ojca Tadeusza, który sprytnie manipuluje starszymi osobami żyjąc z ich rent i emerytur oraz sącząc w nie codziennie nienawiść do obcych, do innych, zamykając w dusznym światopoglądzie…
 Ciężki wybór. PO – partia rzekomego postępu i liberalizmu, teoretycznie bardziej otwarta na nowe poglądy zmieniające oblicze tego świata to w zasadzie sprytny lis sprzedający nas kapitalistom, za co my codziennie płacimy oraz PIS – partia teoretycznie wydawałoby się broniąca Polskich interesów narodowych, a więc sprzeciwiająca się w gruncie rzeczy nieświadomie NWO i grabieżczej globalizacji, lecz zarazem niosąca ze sobą stare, skostniałe, kompletnie idiotyczne i prymitywne wartości religijne, promujące Katolicyzm i Kościół jako „dobro” warte wszelkiej obrony…
 Nie mamy wyboru drodzy Państwo, to wszystko iluzja.
Przyznam szczerze, że po 10.04.10, a więc po Smoleńsku miałem cichą nadzieję, że pan Jarosław Kaczyński przebudzi się nie tylko jako polityk, ale i człowiek i zrozumie, o co biega w tym systemie, a może nawet stanie w pewnym sensie na czele opozycji przeciw NWO-wcom. Niestety, moja nadzieja trwała krótko, gdyż okazało się, że on kompletnie nic nie zrozumiał biedak – walczy z Rosją, skarży się na nią i na nasz rząd w Parlamencie Europejskim, próbuje zyskać pomoc USA… Jakże naiwny – to przecież jedna wielka mafia i nikt nie pomoże mu wyjaśnić Smoleńska…
Tak więc mamy teraz tylko taki tani spektakl polityczny z jedyną partią „słusznego wyboru” (PO) i żałosnymi politykami zamkniętymi we własnym zgniłym sosie, nie rozumiejącymi w ogóle (poza wyjątkami) jakie są prawdziwe mechanizmy rządzenia Polską i Światem, nie rozumiejącymi prawdziwych przyczyn kryzysów jakie narastają obecnie i u nas i na całym globie. Oni nie mają nic do powiedzenia, mają tylko posłusznie wykonywać rolę „naszych rządzących, których wybieramy”, siedzieć cicho i zajmować się tematami zastępczymi.
 A my nie mamy tu nic do powiedzenia. Bo na kogokolwiek oddasz swój głos wspierasz tylko i legitymizujesz ten oszukańczy system.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, NWO i tajne projekty. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Political fiction, czyli iluzja wyboru w Polsce

  1. Ja pierdzielę – zaraz się wkurzę – bo ja nie mam co robić tylko pisać z Tobą o gejach jakbym nie miał lepszego zajęcia! Daj już luz. Wszystko w temacie powiedziałem i szkoda więcej mi czasu na temat który tak naprawdę w ogóle mnie nie ekscytuje.

    Piszesz mi tu jakieś farmazony i wciskasz mi na siłę, że co, że homofob jestem? To jest taka sama manipulacja jak komuś kto cokolwiek mówi przeciw zbrodniczej polityce izraela to przypina mu się od razu łatkę ANTYSEMITY – SZUFLADKOWANIE. OT CO = powtarzam po raz ostatni – nie mam zamiaru popierać ani promować żadnej wersji seksualizmu. Jestem tolerancyjny i uwielbiam GEJA FREDDIEGO MERCURY – ja pierdzielę, ludzie to są namolni!!!!
    jestem tylko przeciwny robieniu z tego tematu cyrku i przesady za pieniądze globalistyczne

    Powiem nawet więcej skoro już chcesz wiedzieć: Freddie Mercury był bardzo znany i bardzo bogaty i mimo iż gazety rozpisywały się o jego preferencjach seksualnych nigdy nie uczynił z nich sprawy politycznej, nie uczynił z tego sztandaru ideologicznego – chociażby mógł. Dlaczego? Bo uważął, że g… obchodzą ludzi jego sprawy łóżkowe – bo to jego PRYWATNA SPRAWA i tyle!

    I oto właśnie chodzi! Sprawy seksualne to są sprawy prywatne i g obchodzi mnie co kto robi i jak robi w zaciszu swego domu! Nie obchodzi mnie czy ktoś to robi z facetem, czy z kobietą, od przodu czy od tyłu, oralnie czy analnie, z zabezp. czy nie, i tak dalej – rozumiesz? To nie są sprawy polityczne, to są sprawy prywatne a jeśli ktoś czyni z tego politykę to tylko po to, by siać zamęt dla własnych celów.

    Takie jest moje zdanie.

    Powiedziałem już wszystko. pozxdro

  2. Anika pisze:

    Nie odpowiadasz na moje pytania🙂
    Sorry, czego nie chcesz oglądać na ulicach? Czy geje i lesbijki uprawiają na ulicach seks? Była mowa o demonstracjach, później o adopcjach dzieci. Co z tego narusza Twoją wolność? Chciała Cię adoptować jakaś para homoseksualna?😉 Bo nikt NIE narusza Twojej wolności, idąc na demonstrację, nawet jeśli Ci się tak wydaje. (Dla zobrazowania niedorzeczności Twojego „ano narusza”: Mogłabym powiedzieć, że brązowookie blondynki z dużym biustem paradujące po ulicach naruszają moją wolność, mając czelność być inne niż ja i zebrać grupę o podobnym poglądzie. Mielibyśmy im zabronić chodzenia po ulicy? Robienia demo? Smells like paranoia?). Jeśli nie chcesz oglądać ich demonstracji, zostań w domu, ale nie masz prawa nikomu zabronić wychodzić na ulicę. (Tak jak powiedział David, nie wiadomo, kogo bać się bardziej u władzy; tego całego nwo czy ludzi takich jak Ty… z całym szacunkiem🙂

    Nie mogąc obronić swojego punktu widzenia, najłatwiej uciec, co? Przyznam, że trochę się zawiodłam, bo na ulicę wychodzicie (Stop NWO Pń) z hasłami „Wszyscy jesteśmy sobie równi” (11.09.10), Ty piszesz tu o otwartości umysłu… Zrozum, że nie miałam i nie mam zamiaru Cię do niczego przekonywać, przecież tylko „rozmawiamy”, wymieniamy poglądy… Ech. Podsumujmy to cytatem z Guernici Y Luno: ”On jest inny, p******i się z człowiekiem tej samej płci, ale dopóki nie krzywdzi tym nikogo, to jego sprawa i ch!”

    Pozdrawiam!

  3. Ja tu jednak widzę elementarny brak zrozumienia. Jaka to wolność skoro narusza moją? Ano narusza i to wielu bo ja np. nie chciałbym tego na ulicach oglądać, jak i wielu innych ludzi. Tak samo jak nie chcę oglądać scen heteroseksualnych. PROSTE. Można to robić w domciu i spoko, a nie naruszać właśnie czyjąś wolność. Droga koleżanko – myślę że to bardzo proste i wyraziłem się jasno. Nie ma sensu na siłę ciągnąć temat i wciskać mi jakieś dziwne intencje.

  4. Anika pisze:

    Nie twierdzę, że mówisz, po prostu pytałam, bo brak było konkretów w Twoich wcześniejszych wypowiedziach. Nie wiem jak to wygląda na MTV, bo nie oglądam🙂 Przepraszam, czy istnieje jakaś lista dozwolonych tematów, z którymi można wychodzić na ulice? (Pamiętaj, że na ulice wychodzą niesłyszani i ignorowani.) Zamiatanie pod dywan nie sprawi, że problem zniknie. A wolność słowa polega na tym, że możesz sobie zrobić demo na parę osób i pod najdurniejszymi hasłami przemaszerować ulicą. W końcu nie wiem czy jesteś za wolnością słowa czy nie… Sprawa adopcji jest dyskusyjna, jednak rozwiązuje ją najprostsza z możliwych definicji wolności, czyli nie wyrządzanie krzywdy innym. „Nikt nie broni im żyć, ja naprawdę jestem tolerancyjny” – no, nie wątpię, to szalenie uprzejme z Twojej strony, że mogą sobie żyć😀 To jak, drogi panie, wszyscy jesteśmy sobie równi, czy jednak są równi i równiejsi?

  5. Ale czy ja mówię coś takiego? Ja zwyczajnie nie chcę by ktoś się z tym obnosił i promował to – jak każdą formę seksualizmu – jak np w MTV. Nieważne czy homo czy hetero. Zwyczajnie to nie jest temat do wychodzenia na ulice. I uważam, że właśnie skrajnością jest dążenie do uzyskania uprawnień do wychowywania przez nich dzieci. To jest SKRAJNOŚĆ i PRZESADA. Nikt im nie broni żyć, ja naprawdę jestem tolerancyjny. Ale uważam, że te ruchy ich rzekomo reprezentujące mają za zadanie jedynie sianie zamętu, a nie walkę o ich prawa.

  6. Anika pisze:

    Co rozumiesz poprzez „obnoszenie się z homoseksualizmem”? Odnośnie sponsorowania pewnych ruchów przez ciemne kręgi, ruch feministyczny też był jak wiemy po części finansowany przez Rockefellerów – czy znaczy to, że kobiety nie mogą domagać się równych praw, równego dostępu do edukacji, rynku pracy etc.? Wiemy o przekręcie z globalnym ociepleniem, „zielonym biznesie” – czy to znaczy, że możemy do woli zanieczyszczać planetę i nie dbać o środowisko? Hej, nie powiedziałam, że TY dyskryminujesz kogokolwiek, nie mam zamiaru Cię atakować czy krytykować, przecież wymienianie poglądów czy niezgadzanie się z poglądami innych to żadna zbrodnia. Szanuję Cię za to, co robisz i zgadzam się z większością rzeczy, o których piszesz m.in. w swojej książce. Też uważam, że seksualność jest sprawą prywatną, a wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Odnosząc do do tematu homoseksualizmu, dopóki człowiek swoją seksualnością nie krzywdzi nikogo, to jego sprawa. Co w takim razie uważasz za tak mocno krzywdzące, co jest tą „nachalną propagandą seksualną”, o której mówisz? Czy geje i lesbijki domagają się prawa do publicznych orgii? Chcą zmuszać osoby hetero do „nawrócenia się” czy zmiany poglądów? O co chodzi?

  7. Ale niestety uważam, że obnoszenie się homoseksualizmem jest propagandą, a jak prześledzi się kto sponsoruje te organizacje to już wiadomo o co chodzi,. jak dla mnie jest to planowe działanie, I proszę Cię – nie szufladkuj mnie i nie myśl schematycznie – ja fan Queen i homoseksualnego Freddiego Mercury miałbym kogoś dyskryminować?? Proszę Cię. jedno to wolność i tolerancja, a drugie to nachalna propaganda swej seksualności. To sprawa prywatna i taką powinna pozostać.

  8. Anika pisze:

    Proszę cię, „propaganda homoseksualna”?😀 Myślisz, że jak ktoś zobaczy życie gejów, to sobie pomyśli: „O, fajnie, też zostanę gejem”? Czy ty też wybierałeś swoją orientację seksualną? Uważanie kogoś za gorszego na podstawie wrodzonych cech jest słaaabe. Albo się jest za wolnością, albo przeciw. Jeśli wolność dajemy tylko wybranym, to nie ma to z wolnością zbyt wiele wspólnego. Poza tym – czy uważasz, że rodzina jest naturalną strukturą społeczną? Moim zdaniem rodzina nuklearna to państwo autorytarne w miniaturze, idealnie nadające się do produkcji kapitalistycznych niewolników. Mogę Ci to rozwinąć, jeśli tolerujesz inny punkt widzenia od Twojego🙂 Pozdrawiam.

  9. Ale co ma wychodzić w rzeczywistości skoro on nie ma władzy ani nawet go w sejmie nie ma:) Homofobia natomiast to takie hasło mim zdaniem, które jest nadużywane czasem jak teoria spiskowa. Otóż, jak ktoś jest przeciwko wciskaniem na siły propagandy homoseksualnej w szkołach i tego typu paradach – co jest sponsorowane przez UE często i globalistów by rozbijać naturalną strukturę społeczną i rodzinę – to zaraz jest pakowany do HOMOFOBII. Z tego co ja widziałem Korwin mówi, że nie ma nic przeciwko homoseksualistom, bo oni zawsze istnieli i istnieć będą, ale jest przeciwny tym aktywistom, którzy próbują ustawić politykę i prawo wobec nich. Stąd moja opinia.

  10. Anika pisze:

    Mikołaju, nie sądzę, żebym wyrabiała sobie opinię o kimkolwiek na podstawie tego, jak jest pokazywany w mediach głównego nurtu (akurat Korwina tam praktycznie nie ma, bo ma „nie takie jak trzeba” poglądy). Znam poglądy JKM i podtrzymuję swoją opinię o jego homofobii. Oczywiście, masz prawo odbierać go inaczej i mieć inną opinię od mojej🙂 Nie twierdzę, że ma w jego poglądach sensownych punktów (może i nawet przeważają), jednak jak dla mnie jest zbyt prawicowy, zbyt konserwatywny. Poza tym co innego program (=słowa, słowa, śliczne słowa…), co innego wychodzi w rzeczywistości. EOT. Pozdrawiam🙂

  11. Nie nie zagłosowałbym:) Ale takie teksty jak homofob akurat są przesadą – taka jest propaganda mediów wobec niego, ja dokładnie słyszałem co on mówi, on jest przeciwny ustawianiu prawa i polityki wobec aktywistów homoseksualnych i tu się zgadzam, bo to jakaś chora propaganda. To tak samo jak jesteś przeciw polityce Izraela stajesz się zaraz antysemitą… Chyba jednak mała manipulacja, prawda?

  12. Anika pisze:

    Mikołaj, żartujesz? Zagłosowałbyś na seksistę, homofoba, retencjonistę? Osobę, która molestowane kobiety nazywa „zboczonymi k******”? Że pozwolę sobie zacytować Davida Icke’a: You must be bloody joking!

  13. Hipokrates – to że on jest patriotą – ok rozumiem i nie zaprzeczam

    Ja jestem tolerancyjny dla katolików, ale problem w tym, że oni nie są dla nas. Patrz co PIS robi co jakiś czas w sprawie nauczania religii, aborcji, . Podałem też przykłady konkretne dlaczego Pan Kaczyński mnie rozczarował. Owszem – on wie, że jest jakiś układ, ale kolego… On pisze do Obamy w sprawie Smoleńska, rozumiesz? On od Parlamentu Europejskiego oczekiwał, że im pomogą w tej sprawie. On sądzi że to zła Rosja i jej agenci w Polsce to robią, a USA jest ok! Ośrodek światowego spisku zaraz po Londynie i Izraelu!! Przecież on nic nie kuma! Coś tam wie, że śmierdzi, ale sory – on nie ma pojęcia co się dzieje, Zamknął się w katolickim widzeniu świata i zapewniam Cię, że gdyby mógł jego partia narzucała by prawnie ten punkt widzenia wszystkim ludziom. Gdyby on i jego ludzie weszli na takie strony jak nasza zapewniam cię, że uznali by to za herezje New Age i nic by nie skumali.Wyśmiali by to i uznali za debili nas. Oni tylko wiedzą, że jest jakiś spisek, gdzieś coś im dzwoni, ale ich katolicki umysł widzi to w bardzo ograniczony sposób. Zła rosja dobre USA. Phi! Dziękuję za taką opcję. kNowa Era z takimi ludźmi? To jest iluzja.

    Ja oczywiście zawsze bronię Kaczyńskiego jak się go atakuje bezpodstawnie – rozumiem, że się go niszczy bo jest niewygodny. Ale też nie gloryfikujmy go – z takimi ludźmi nowego świata nie zbudujemy. Nie bądźmy naiwni – trzeba patrzeć obiektywnie.

    Takie jest moje zdanie w temacie

  14. ArO pisze:

    Ciekawe nawiązanie do artykułu
    Prawda o Polsce od 100 lat pod zaborami

  15. ArO pisze:

    Trochę o ciemnej sile
    Kim jest Baphomet?
    http://radtrap.wordpress.com/2011/07/19/kim-jest-baphomet/

  16. Hipokrates pisze:

    Mikołaju, mysle że w pewnym sensie nie rozumiesz działań PIS-u. Pomyśl, jesli na dzień dzisiejszy Pan Kaczyński publicznie przyznałby się do znajomosci prawdziwych reguł żądzących światem – no to dla przeważającej cześci społeczeństwa były skończony, wbiłby sobie nóż w brzuch, polityczne samobójstwo. Spójrz na jego wypowiedzi (w tonie ogólnym) o ciemnych grupach intersesów, o mafiach w białych kołnierzykach itd. Te wypowiedzi są przeznaczone dla samodzielnie myslących jednostek. Spójrz na co chciał dokonać i co mu uniemozliwiono itp.
    W moim przekonaniu jest on jednym z najwiekszych patriotów w historii tym kraju, ale jego patriotyzm jest innego rodzaju niż np. twój Mikołaju. Proszę Cię o wiecej rozwagi w ocenianiu działań tego Pana.

    Co do katolików, bądźmy tolerancyjni dla ludzi którzy mają chęć życia wg zasad koscioła, mają do tego prawo !!!! Zmiana świadomosci i otwarcie na ryzyzko nowych nie dokońca sprawdzonych rewolucyjnych informacji odnosnie otaczajacej nas rzeczywistosci wymaga dla wielu osób bardzo długiego czasu, a często sztywność i lęk przed osmieszeniem powoduje że nie wszyscy chca wykonać tą ogromna pracę w przerobienie i ogarnięcie tych informacji i zmianę jakosci swojego zycia.
    Świadomośc wzrasta i to dotyczy także władz koscielnych. Tam też jest zapewne wielu bardzo pożądnych ludzi, a dyskredytując ich grupowo – wszytkich etykietujesz i wrzucasz do jednego worka. W swej książce – /bardzo ciekawej, napisałeś/ – ” że niejednokrotnie się myliłeś, ale pomimo potknięć twoja świadomość ewulowała.

    serdecznie pozdrawiam

  17. ArO pisze:

    Ciasteczko dla Mistrza Mikołaja
    Zaobrączkowana ludzkość
    Ludzkości co prawda nie udało się jeszcze wyruszyć do odległych galaktyk, ani zasiedlić dna oceanów. Udało nam się jednak stworzyć system globalnej komunikacji, a przy tym potężny system inwigilacji i kontroli.
    Uciekinier ledwo łapie oddech, wbiega w wąską, cuchnącą uliczkę. Na jej końcu widzi stare metalowe drzwi. Pcha z całej siły, aż zardzewiała kłódka w końcu puszcza. Jest w starym magazynie, gdzie w końcu ma wrażenie, że jest bezpieczny. Udało mu się zgubić pościg i ma czas, by złapać oddech i zebrać myśli. Czuje swędzenie na lewym przedramieniu. Sięga po leżący obok kawałek szkła, zaciska zęby i zaczyna ciąć skórę. Po chwili wyciąga z ciała niewielki przedmiot wielkości ziarenka ryżu. Rzuca nim o ziemię i przydeptuje. W tym samym momencie przez zabrudzone ściany uderza go oślepiający blask z reflektorów. Do budynku wbiegają „ONI”. To już koniec.
    Podobna scena wyglądać może jak żywcem wyjęta z filmów lub książek science-fiction, jednak rzeczywistość doścignęła wyobraźnię pisarzy. Ludzkości co prawda nie udało się jeszcze wyruszyć do odległych galaktyk, ani zasiedlić dna oceanów. Udało nam się jednak stworzyć system globalnej komunikacji, a przy tym potężny system inwigilacji i kontroli.

    To dla waszego dobra…
    Uśmiechnięci ludzie reprezentując rządy lub znaczące firmy przekonują, jakim dobrodziejstwem jest wszczepienie sobie pod skórę niewielkiego czipa, który sprawi, że zawsze będzie można odczytać grupę krwi, poziom cukru oraz wszystkie dane medyczne konkretnej osoby. Takie czipy mogą niesamowicie uprościć życie także w bardziej prozaicznych aspektach. Niepotrzebne staną się klucze do drzwi, karty kredytowe z kodem PIN, w końcu dowody osobiste. Wszystko to dzięki technologii RFID (Radio-frequency identification) – systemowi kontroli opierającemu się na wykorzystaniu fal radiowych, za pomocą których możliwy jest odczyt i zapis danych.
    Dobrodziejstwo tego niewinnego z pozoru rozwiązania zakwitnie w pełni już za rok. Tak zapowiadają swój pomysł organizatorzy igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012, gdzie dzięki zastosowaniu technologii RFID, wejście na imprezy będzie możliwe w niezwykle prosty sposób: za pośrednictwem potwierdzeń otrzymywanych bezpośrednio na telefony komórkowe. Dzięki nim możliwe będą również rozliczenia bezgotówkowe za świadczone usługi czy zakupione produkty.
    Kolejny, już tylko mały krok, to masowe wprowadzenie czipów pod skórę. Nad takim rozwiązaniem trwają obecnie intensywne badania. Do tej pory o wiele prostsze w swojej budowie i zakresie możliwości czipy były od lat masowo wszczepiane zwierzętom. Oczywiście dla racjonalnej ochrony. Dzięki nim łatwo odnaleźć zagubionego pupila czy utrudnić jego kradzież. Prawda jest jednak taka, że zwierzęta służą jedynie dla przetestowania zastosowań czipów do kontroli ludzi i ich zachowań.

    Wiedzą o nas wszystko
    Rosnąca kontrola wszystkich możliwych sfer życia obywateli postępuje nie tylko w Europie czy Ameryce. Singapur od lat przedstawiany jest jako kraj, w którym w parze z imponującym wzrostem gospodarczym idzie również silny wpływ na społeczeństwo. To właśnie Singapur jest pierwszym państwem na świecie, w którym wprowadzono system monitorowania psów za pomocą czipów wszczepianych pod skórę zwierząt. Kilka lat temu przyjęto również prawo pozornie nie mające niczego wspólnego z kontrolowaniem obywateli.
    Wprowadzono specjalny system podatkowy, który opodatkowuje obywateli Singapuru na 100 dolarów za każde rozpoczęte 24 godziny w kasynie. Docelowo ów podatek miał nie tyle poprawić finanse państwa, co przede wszystkim przeciwdziałać uzależnieniom od hazardu i uniemożliwić dostęp do kasyn dla nieletnich. Jak rozwiązano problem monitorowania tego, kto i jak długo przebywa w kasynie? Po prostu, w Singapurze od kilku lat zgromadzone są bazy danych zawierające odciski palców wszystkich obywateli. Aby nie tracić czasu i nie tworzyć niepotrzebnych kolejek przy wejściu do kasyn, znajdują się tam specjalne bramki umożliwiające identyfikację odwiedzających. Na tym zresztą nie koniec, gdyż w salach porozstawiane są również nowoczesne kamery, które automatycznie rozpoznają kształty i umożliwiają identyfikację twarzy.
    Całkiem niedawno jednak Rubikon został przekroczony. Czipy zastosowano wobec ludzi. Dwóm pracownikom firmy „Citywatchers” zostały wszczepione pierwsze prototypy oparte na technologii RFID. Jako powód podane zostały względy bezpieczeństwa. Dzięki czipom stała się niepotrzebna identyfikacja za pomocą hasła czy odcisków palców, wystarczy podejść do skanera.
    Firma ta przez wiele lat zajmowała się realizowaniem kontraktów rządowych na monitorowanie ulic, a teraz jako pierwsza wprowadza podobne rozwiązania związane z czipami. Zdobyte doświadczenie z pewnością wcześniej czy później zaprocentuje, zwłaszcza, że istnieje wyraźny popyt ze strony instytucji publicznych. Czy monitorowanie ulic nie wiąże się z zakładaniem sieci przekaźników koniecznych do kontrolowania wszczepionych nadajników?

    Wymiana paszportów to dopiero początek
    W chwili obecnej Stany Zjednoczone wymusiły na innych krajach zmianę paszportów na rzekomo bardziej bezpieczne – biometryczne. Czy od tego czasu społeczeństwa zaczęły czuć się bezpieczniej? Czy zagrożenie atakami terrorystycznymi zmalało? Wręcz przeciwnie, atmosfera strachu jeszcze się pogłębiła, a nakręcają ją obecnie zapowiadane akty zemsty po zabiciu Osamy bin Ladena. Stanowią one znakomity straszak, otwierający bramę do dawno zaprogramowanych działań. Paradoksalnie, zapowiadane lekarstwo to nic innego, jak faktyczne podłączenie do urządzeń monitorujących.
    Jakie są kolejne kroki? Władze niemieckie od 2010 roku wprowadziły dowody osobiste dla swoich obywateli zawierające czipy RFID, ponieważ zaś trendy z reguły wyznaczają najwięksi i najbogatsi, możemy się spodziewać, że już wkrótce podobne rozwiązania zostaną wprowadzone w kolejnych krajach.
    Nie dziwią już czipy w banknotach. Dzięki nim nie tylko widać obrót gotówką, ale jakże łatwo bez wysiłku wetknąć obserwowanemu obiektowi malutkiego detektywa. Żeby było jeszcze mniej optymistycznie, scena, która została opisana na samym początku nie będzie możliwa z prostego względu. Czipy, które umieszczane są w ciałach ludzi są o wiele trudniejsze do usunięcia. Do tego operacja sprawia ogromny ból.

    Opowieści dla naiwnych
    Inwigilowany obiekt będzie skazany na to, by pozostawić go w swoim ciele albo szukać metody zagłuszenia nadajnika, co również ma nie być takie proste. Jedyną nadzieją pozostaje fakt, że póki co przynajmniej według oficjalnych oświadczeń, czipy RFID mają niewielki zasięg, a czas ich działania nie przekracza 10-15 lat. Nie emitują one wystarczająco silnych sygnałów, by sprawić, że daną osobę można by było śledzić bez przerwy, przez całą dobę. Jednak te oświadczenia przypominają opowieści dla naiwnych.
    Jednak nawet jeśli technologia nie nadąża za aspiracjami polityków, zawsze będzie można połączyć ze sobą do tej pory odrębne technologie. Wspomniane niemieckie karty identyfikacyjne mają w przyszłości mieć możliwość łączenia się z telefonami komórkowymi wyposażonymi w podobną technologię. Dziwnym trafem podobne rozwiązania już ponad 4 lata temu zaproponował Samsung, wkrótce można więc liczyć na szybki postęp w rozwoju RFID.
    Już za niedługo standardem będzie wszczepianie nadajnika GPS, który sprawi, że na pewno się nie zgubimy. Choćbyśmy nawet tego chcieli. Powoli i konsekwentnie rezygnować będziemy z kolejnych aspektów naszej swobody z obawy przed tym, by nie zrobić sobie krzywdy, by być bezpiecznymi.

    Co nam pozostanie?
    Niewiele, ponieważ dzisiaj czipy są wciąż bardzo drogimi „zabawkami”, które – nie ukrywajmy tego – robią dużo dobrego. Podobnie jednak jak wiele innych wynalazków, gdy dostaną się w niepowołane ręce, mogą stać się zalążkiem wielkiej tragedii. W pewnym momencie może pojawić się stary dylemat: co ważniejsze – wolność czy bezpieczeństwo? Wówczas na myśl przychodzą słowa, które wypowiedział już ponad 200 lat temu Benjamin Franklin:

    „Ludzie, którzy dla tymczasowego bezpieczeństwa rezygnują z podstawowej wolności, nie zasługują ani na bezpieczeństwo, ani na wolność”.
    http://interia360.pl/artykul/zaobraczkowana-ludzkosc,46882

  18. btl pisze:

    może oddać głos nieważny? w Hiszpanii było podobno pół miliona nieważnych głosów,
    mam ochotę napisać na karcie do głosowania DOSYĆ!

  19. Na dzień dzisiejszy uważam, że nie ma sensu iść na wybory. Może jedynie warto zastanowić się nad Korwinem MIkke, ale w obliczu globalnych zmian jakoś wątpię, by jakakolwiek opcja polityczna miała na cokolwiek wpływ. Zadbajmy o siebie i sówj własny rozwój duchowy lepiej…

  20. Hanna pisze:

    Tak,no bardzo dobrze przedstawił Pan obecną sytuację w Polsce.Tylko co teraz? Pytanie, jak mamy jako naród zachowac się podczas wyborów? Czy oddac głos na małe partie ( tak jak agitowali do tego w Hiszpanii) czy może wcale nie iść na wybory?

  21. Ania pisze:

    Na wszystkich niemal forach można z łatwością zaobserwować, jak ludzie łatwo, ale za to z dużym zaangażowaniem emocjonalnym dają się wciągać w tzw. poglądy polityczne. Tak zwane, bo większość nie ma żadnych poglądów politycznych.O programach partyjnych i działaniu mechanizmów politycznych nie mają zielonego pojęcia. Ale wybrali ” na czuja ” jakąś partię na podstawie telewizyjnej propagandy i się z nią identyfikują, co polega na obsobaczaniu zwolenników innych partii. Przy czym ci zwolennicy innych partii są tak samo mądrzy jak i oni. Krótko mówiąc, przygłupy atakują innych przygłupów.
    Robią to, w co zostali wmanipulowani. Jako żywo przypomina to walki kogutów. Tylko, ze biedne koguty nie mogą opuścić ringu na który je wrzucono. Ludzie mogą. Ale nie chcą. Bo to wymaga myślenia. Lepiej wybrać sobie jakiś silny autorytet i za nim podążać. Wtedy ma się poczucie siły i mądrości, w jakiś tajemniczy sposób przyjęte od wybranego ” autorytetu”. Zawsze mnie dziwiło, dlaczego w takiej sytuacji jak w Polsce ludzie w ogóle idą na wybory. Przecież nawet trochę zastanowienia wystarczy, by zauważyć, że wybory niczego nie zmieniają. Mielą się tylko na różnych stanowiskach te same buziaczki.
    Wygrana w wyborach oznacza tylko dostęp do dużych dochodów i dużej władzy. Nic więcej. To my, wyborcy dajemy im legitymację do lepszego życia. Dla nich, nie dla nas.
    Czemu ludzie jeszcze tego nie widzą ? Nie wiem.
    Ktos kiedyś powiedział : Gdyby wybory mogły coś zmienić, dawno byłyby zabronione.
    I taka prawda.

  22. Sabrina pisze:

    Dlatego jedynym sposobem jest zaniechanie głosowania. Gdyby nikt nie poszedł na wybory… ale to utopia, zwłaszcza w Polsce…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s