Charlie Veith uznaje oficjalną wersję wydarzeń z 9/11!

Charlie Veith, zadeklarowany anarchista, współtwórca The Love Police, poeta i performer, poniekąd ikona alternatywy, zmienił zdanie na temat zamachów 11 września 2001 i po latach życia w przekonaniu, że „9/11 was an inside job” zadeklarował, że uznaje oficjalną rządową wersję za prawdziwą.
„Zdarzenie błahe na pozór, nie warte aż poematu”, jak pisał niegdyś Tuwim, aczkolwiek przyciąga uwagę wszystkich zauroczonych prostotą pomysłu realizowanego pod szyldem The Love Police. Przyciąga uwagę i wzbudza emocje, co widać na większości anglojęzycznych forów.
No Emotional Attachment to 9/11 Theories – The Truth is Most Important
Okoliczności zmiany przekonań Charliego są dość kontrowersyjne. Veith pojechał do USA na zaproszenie BBC, gdzie miał sposobność spotkania się z przygotowanymi na jego przyjazd „ekspertami” w zakresie lotnictwa, terroryzmu, technologii wyburzania budynków i inżynierami, którzy mieli mu do przekazania „dowody” potwierdzające prawdziwość oficjalnej wersji. Jak mówi sam Charlie, w trzecim dniu owego „przeglądu wydarzeń” doszedł do wniosku, że oficjalne wytłumaczenie okoliczności 9/11 jest „po prostu najprostszym wyjaśnieniem” i uznał je za prawdziwe.
„Zdarzenie błahe na pozór, nie warte aż poematu”,  aczkolwiek, jeżeli chcesz pozostawić Charliego w życzliwej pamięci, to lepiej nie słuchaj jego rozmowy z Maxem Iganem (poniżej). Gdyby Charlie się nie tłumaczył i nie próbował przekonać Igana, że oficjalna wersja się trzyma kupy, to byłoby pół biedy. Można by uznać suwerenność jego decyzji – jak każdego innego człowieka  – i życzyć mu szczęścia na nowej drodze (ma mieć swój własny show w BBC). Ale nieudolność w polemizowaniu z Maxem Iganem, który zjadł zęby na analizie okoliczności zamachów 9/11 niestety wskazuje na wątłość analizy, ktora stoi za decyzją Pana Veitha i niechaj pozostanie jego tajemnicą, czym była motywowaną. Przyparty do muru przez Maxa kilkukrotnie powtarza: „cóż, to dziwne”, „nie wiemy wszystkiego”, „nie rozumiemy wszystkich praw rządzących fizyką”, „nigdy nie zburzono tak wielkich budynków, więc nie wiemy tak naprawdę jak to mogło wyglądać, a co nie miało prawa się wydarzyć”. Hm, zęby bolą.
Why Charlie Veitch Changed his Mind on 911 – 1/3
To ciekawa i pouczające lekcja dla tych z nas, którzy są przywiązani do ikon, przewodników i autorytetów. Ikony czasami zmieniają swój sztandar pozostawiając swoich wielbicieli w ciężkim roztargnieniu. Cóż, to kolejny message, że każdy z nas powinien polegać wyłącznie na swojej własnej intuicji, na swojej wiedzy  i na swoich dociekaniach. I robić swoje nie licząc na to, że ktoś inny robi za nas coś sensownego, albo nie.
Nie zmienia to faktu, że The Love Police było świetna akcją, która inspiruje i pokazuje, że można występować przeciwko matrixowi na ulicy, z otwartą przyłbicą, a przede wszystkim można występować na ulicy dla ludzi, z odsłoniętą twarzą i że to im dodaje odwagi i skłania do pytań.
Patrząc z ewolucyjnej perspektywy🙂 Charlie wykonał kawał dobrej roboty biorąc na siebie odium oburzenia za „zdradę prawdy” i że „sprzedał duszę diabłu”, jak piszą o nim w wielu komentarzach na You Tube czy na alternatywnych forach. Pokazał, że wszystko jest iluzją… także wykreowana przez niego postać faceta z megafonem, który kpiąco namawiał przechodniów, by byli posłuszni i nie kwestionowali oficjalnych wersji wydarzeń… Czy teraz będzie stał na ulicy z megafonem i będzie głosił (oczywiście kpiąco): „9/11 was an inside job”?
Źródło: http://schodamidonieba.pl/
Mój komentarz: żałosna argumentacja i infantylne próby usprawiedliwienia swej nowej postawy Charliego są jak dla mnie szokujące. Facet okazał się zwykłym ignorantem i pod naporem konkretnych pytań ze strony rozmówcy na temat 9/11 w wielu momentach nie miał nic więcej do powiedzenia poza czymś w stylu „tak naprawdę nic nie wiemy, na pewno jest jakieś logiczne, oficjalne wytłumaczenie, a nie zaraz żeby teorie spiskowe ukuwać.” Samo używanie przez niego hasła „teorie spiskowe” pokazuje kim on naprawdę jest. No chyba, że go zastraszono… I najlepszy w jego wykonaniu argument , że przecież taki wałek jak 9/11 nie udałoby się zrobić, bo ktoś by coś powiedział, ktoś by puścił parę z ust a poza tym jakieś państwo nieprzychylne USA powiedziałoby prawdę, by ich zdyskredytować… Charlie – na jakim ty świecie żyjesz? USA, Rosja, Chiny – mogą na pewnym poziomie rywalizować, ale żadne z nich drugiego jeszcze w żadnej poważnej sprawie nie wydało… Ręka rękę myje bo to międzynarodowa mafia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, NWO i tajne projekty. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Charlie Veith uznaje oficjalną wersję wydarzeń z 9/11!

  1. Tester pisze:

    testing again

  2. wiemTroche pisze:

    Jak pisalem o tym zdrajcy i cwaniczku na forum NewWorldOrder i Globalna Swiadomosc to moje posty ladowaly w koszu.Dziwny zbieg okolicznosci ze podczas zamachow WTC w 2011 CV byl wlasnie w Stanach.Jak do tej pory Alex Jones, David Icke czy Paul Watson nie skomentowali tej wypowiedzi. Dziwne? A moze i nie.
    Wedlug mnie najbardziej wartosciowy film o 9/11 to SEPTEMBER CLUES.
    http://www.septemberclues.info/
    http://www.youtube.com/user/simonshack#g/u

  3. zenobiusz pisze:

    http://samotnywilk2011.wordpress.com/
    Na postawy społeczeństwa,może mieć wpływ,smog elektromagnetyczny,a nawet emisja częstotliwości ,w ramach kontroli umysłu.Walce z tym,poświęcam swój nowy blog.
    Zapraszam tych,którzy chcą przejść od słów,do czynów,Pokojowa rewolucja jest w zasięgu ręki.Na Węgrzech nasycenie powietrza, energią orgonu,być może miało wpływ, na zmiany w polityce,jakże znamienne.
    Zapraszam,do wspólnej walki.!!!

  4. Dominik pisze:

    Swego czasu Bernatowicz sieknął czymś takim, że za WTC musiałoby stać kilka milionów osób – więc to takie nierealne żeby to był inside job😛 I jak wiadomo założyciel FN ma wygodną posadkę w polsacie.

    Więc kto wie, czy w przypadku Charliego nie chodziło tutaj o podobny element – zastraszenie albo przekupienie (w to wątpię, ale kto tam go wie) – wybił się, stał się rozpoznawalny, więc dali mu ultimatum, albo go skutecznie inaczej „przekonali”. Tak czy inaczej szkoda faceta i tych którzy twierdzą że on po prostu „przeszedł na ciemną stronę”.

    Ale ta historia to dobry argument dla przeciwników autorytetów, nie ma co.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s