Coś o kasie, czyli dlaczego siedzimy po uszy w g… Sławomir Mejziński

XXI wiek to ciekawe czasy. Mamy 4-rdzeniowe komputery w domach, latamy na księżyc, przeszczepiamy serce, badamy DNA i … płacimy 70% podatków (chłopi w średniowieczu płacili 20% około). Podatek za benzynę, podatek drogowy, klimatyczny, w cenie marchewki z warzywniaka itd, itd, itd. Od starca do dzieciaka kupującego w sklepie lizaki wszyscy płacimy podatki. Pytanie dlaczego nie widać tych 3/4 naszych zarobków w inwestycjach tego państwa? Czemu nie mamy 6 pasmowych autostrad, nowoczesnej służby zdrowia, ładnych i bezpiecznych szkół, silnej armii itp.
Wiecie czemu? Otóż dawno, dawno temu za śp. Towarzysza Gierka wzięliśmy kredyt na rozbudowę Polski, by „kraj rósł w siłę a ludziom żyło się dostatnio”. Budowaliśmy wiadukty, drogi (słynna trasa w-z) i zakłady produkcyjne, szkoły, blokowiska, sprowadzaliśmy z zachodu licencje na nowe auta i Pepsi-Colę. Mało to uczynić z Polski wielką potęgę gospodarczą. I uczyniło – choć niestety tylko na papierze. Jednak mimo archaicznego modelu PRL-owskiej gospodarki zadłużenie nie było aż tak duże. Dopiero po 89 roku poleciało w górę…
Na koniec roku 1989 zadłużenie PRL wynosiło ok. 42,2 miliardy USD. Za rządów Premiera Pawlaka (PSL-SLD) dług sięgał 51,7 miliardów. Wiek XXI przywitał nas 70 miliardami USD. Jednak w prawdziwe długi popadliśmy dopiero za czasów Leszka Millera – w roku 2002 roku (II rok władzy SLD) dług publiczny Polski wynosił 352,6 mld zł. W 2005 roku wynosił już 440,0 mld zł.
Nie będziemy wymieniać reszty „gospodarzy” naszego kraju. Warto jedynie podkreślić, że dług jak rósł tak rośnie i w czasach miłościwie nam panującego Donalda Tuska w roku 2009 wyniósł 595 mld złotych i zbliżył się do granicy 50% PKB Polski. Obecnie dług naszego kraju wynosi… hmm trudno powiedzieć albowiem zmienia się w tempie ekspresowym w górę. Najlepiej pokazuje to ta strona:
http://www.zegardlugu.pl/ 
I właśnie na to idą nasze podatki. Nawet nie tyle na spłatę zadłużenia ale na odsetki. To coś jak z kartą kredytową na debecie: spłacamy tylko minimalną kwotę zadłużenia a reszta leci dalej. I bank zarabia… Bank Światowy między innymi.
Przerażające prawda? Lepiej już teraz powiedzieć wnuczkowi/ dziecku/ młodszemu bratu: „słuchaj będziesz musiał pracować 12h na dobę przez 6 dni w tygodniu aby płacić podatki państwu aby te mogło spłacać długi” A gdy wnuczek/syn lub młodszy braciszek (ew wnuczka, córka, siostra) spyta się dlaczego nic z tym nie zrobiłeś to jak odpowiesz? „Mały nic nie poradzę. W TVN-nie nic o tym nie było.” 
W TVN-nie nic nie było… 
Swoje 3 grosze do tej zabawy dorzucają banki komercyjne. Mają one możliwość kreacji sztucznego pieniądza „z niczego”. Zgodnie z polskim (i nie tylko z polskim bo podobne prawo funkcjonuje od dłuższego czasu w większości krajów świata – na nieszczęście tych krajów i ich obywateli) prawem bankowym mogą tworzyć kredyt (1/8 chyba) z ułamkiem jego realnego pokrycia czyli:
Z tysiąca zł tworzą (wbijają sobie w swoje systemy informatyczno-księgowe) osiem tysięcy złotych  i dają to Panu Y jako pożyczkę, którą Pan X musi spłacić realnymi środkami – pieniędzmi lub dobrami innego rodzaju. A teraz wyimaginujcie sobie ten sam numer ze stoma tysiącami złotych, z milionem czy z dziesięcioma bańkami. 
To już Wiecie na czym Bank zarabia… I ile. 
Czy nadal jesteście zadowoleni z waszego oprocentowania rocznego na lokacie w wysokości 4% – i to z podatkiem Belki?:) Nie mówiąc o tym, że przez skokowe tworzenie pieniądza wirtualnego w bardzo dużych ilościach banki tworzą efekt inflacji, czyli zmniejszenia wartości pieniądza co przekłada się na nasz coraz niższy poziom życia. Ciekawie ową sprawę naświetla film „Pieniądze jako dług”:
http://www.youtube.com/watch?v=nt5spZ_4vwo&feature=related 
– odnoszący się co prawda do USA ale można go też zastosować do naszych realiów. Więc co zrobić w tej sytuacji? Popaść w depresję i kupić Prozac? Złapać pierwszy samolot do UK i robić na zmywaku? Oczywiście możemy jak nie mamy jaj (w przypadku Pań charakteru😉 ). Proponuję jednak coś innego: Po pierwsze wymienić radę nadzorczą.
Wszak Państwo jest jak firma a rząd jak owa rada nie sądzicie? A Wy drodzy obywatele jak pracownicy owej firmy zwanej Polską. Jeśli od 1989 roku ciągle tą RP spółka z.o.o rządzą te same rady nadzorcze, tylko pod różnymi szyldami i nadal jest tak źle to znaczy że chyba ci ludzie nie nadają się do swojej pracy, którą wykonują. A jeśli nie nadają się to warto przemyśleć kwestię znalezienia dla nich zmienników.
Po drugie wpadnijcie do swojego banku i powiedzcie, że wiecie ile na Was zarabia. Zapytajcie jak mógłby Wam umilić życie za pozostawienie w nim Waszych pieniędzy. Bo wszak dzięki nim robi ten myczek z kredytami. Proponuję negocjowanie oprocentowania lokaty. Wiedzcie że przy oprocentowaniu 10% miesięcznie przez 8 lat zarobicie tyle, ile bank może zrobić na Was tylko z racji wpłaty waszych środków na konto i zwiększenia jego zdolności kredytowej. Więc jest o co negocjować… 
Podsumowując „Polska nierządem stoi” jak mówił poeta. Tylko że ja osobiście mam dość tego burdelu i chciałem Wam to przekazać. Mam nadzieję, że Wy też dostrzeżecie, że jesteśmy umoczeni uszy i zaczniemy coś wspólnymi siłami robić aby z niego wyjść. Nie dla jakiejś szczytnej idei czy moralnej egzaltacji. Nie. Z czystego egoizmu. Dla nas i dla naszych dzieci.
Sławek Mejziński
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, NWO i tajne projekty. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Coś o kasie, czyli dlaczego siedzimy po uszy w g… Sławomir Mejziński

  1. Seba pisze:

    To wyjaśnienie dotyczy tzw dźwigni w obrocie bankowym, z tego co wiem na rynku instrumentów pochodnych w USA dochodzi do 1/30,( przy pewnych produktach ) jeżeli akcje spadną o kilka procent okazuje się że fundusze są niewypłacalne… LEHMAN BROTHERS wtopili… to było główne podłoże bankructwa LB i kryzysu, który mamy.
    Jeszcze mały cytat z Wyborczej:

    ‚Prawdziwy początek kryzysu nastąpił w lecie 2007 r., kiedy zbankrutowały dwa fundusze hedgingowe Bear Stearns. Upadek Lehman Brothers to była jego kulminacja. Kolejną ważną datą był poniedziałek 3 października 2008 r., kiedy uznano, że cały system nie działa, i przyjęto program ratowania banków TARP. Na całe szczęście 99,99 proc. ludzi nie wiedziało, jaka jest sytuacja na świecie – bo gdyby wiedziało, to do banków ustawiłyby się kolejki i nastąpiłaby implozja całego systemu finansowego, który oparty jest przecież na zaufaniu. Ja byłem przekonany, że tak się stanie. 3 października wziąłem z bankomatu 3 tys. zł na wszelki wypadek – chciałem mieć pewność, że gdyby zamknęli banki, będę miał na żywność. Polskie banki nie były zagrożone i nie wierzyłem, że padną, ale zamknięcie ich na 2-3 tygodnie wydawało się wówczas realne; i gdyby Henry Paulson nie przyjął programu ratowania banków, to rzeczywiście wynikłaby katastrofa.’ Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion.
    I w taki sposób George W. Bush.wspomógł 700 mld USD sektor bankowy … który na koniec roku i tak wypłacił sobie gruuube premie… za to akurat zapłacą podatnicy w USA…

  2. Sławomir Mejziński pisze:

    do tekstu wkradły się małe błędy merytoryczne (ot brak uwagi przy korekcie)

    oto poprawiony fragment:

    …mogą tworzyć kredyt z ułamkiem (1/8 chyba jak o Polskę chodzi) jego realnego pokrycia czyli:

    „…Z tysiąca zł tworzą (wkład na koncie Pana X) tj. wbijają sobie w swoje systemy informatyczno-księgowe osiem tysięcy złotych i dają to Panu Y jako pożyczkę, którą Pan Y musi spłacić realnymi środkami –
    pieniędzmi lub dobrami innego rodzaju…”

    Wcześniej i dalej jest już ok🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s