Po drugiej stronie leku…

W latach dzieciństwa, często śniły mi się koszmary. Szczególnie w pamięci zapadł mi jeden uporczywy koszmar, który potrafił przyśnić mi się wiele razy w ciągu miesiąca. Będzie on dobrym porównaniem do tematu tego artykułu.
Był to sen, który zawsze zaczynał się od tego samego momentu, mianowicie w czasie ucieczki przed przerażającym, olbrzymim potworem. Bestia goniła mnie i była ciągle coraz bliżej, uciekałem przed nim nawet kilka dni, ale potwór nie ustawał, cały czas mnie ścigał. Im szybciej biegłem, tym szybciej biegł potwór. Próbowałem różnych sztuczek, by przechytrzyć bestie. Postanowiłem zwolnić, i spacerować wolnym tempem kilka minut, następnie zrywając się, biegłem ile sił w nogach, by zgubić bestie. Za każdym razem myślałem, że uda mi się oddalić od potwora na taką odległość, żeby juz nigdy mnie nie dogonił. W końcu zmęczyłem się, zwolniłem i obejrzałem się przez ramie. Ku mojemu przerażeniu monstrum było tuż za mną. Nie mając sił uciekać, kładłem się na ziemi i czekałem aż potwór mnie zabije. W ten przerażający sposób sen się kończył, a ja budziłem się z ogromnym lękiem i z trudem zamykałem oczy by z powrotem zasnąć.
Dziś myślę sobie, czy potwór faktycznie chciał mnie zabić, czy może gonił mnie w jakimś innym celu?… , a jeśli bestia postąpiła by inaczej, rzucając sie na ziemie powiedziałaby do mnie ” Wreszcie cię dogoniłem. Chcę być twoim niewolnikiem. Czy zgodzisz sie, abym ci służył, mój panie ?”.
Dobrze wykorzystany lęk uwalnia nas od nas samych. źle wykorzystany- czyni nas swoimi niewolnikami. W naszym rozwoju, ważnym krokiem jest zrozumienie lęku. Dobrym przykładem są zwierzęta, które są bardzo wrażliwe na ludzkie emocje, szczególnie na miłość i lęk, i często pokazują nam jak słabo panujemy nad sobą. Na ludzki lęk ich reakcją jest także lęk, który wywołuje w nich reakcję walki lub ucieczki, albo uciekają, albo atakują tego, który się boi. Gdy natomiast okazujemy im miłość, nawet dzikie zwierzęta zachowują się łagodnie, jakby były oswojone. Dla przykładu, rzadko zdarza się by wąż ukąsił Indianina, ponieważ traktuje go jako część swojego naturalnego otoczenie, pozostałych często atakuje, gdyż są oni przekonani, że węże są niebezpieczne.
Największym błędem na naszej planecie, jest przekonanie, że świat czyni z nas ofiarę; że dla kobiety, która zgwałcono, doświadczenie to jest traumą; że wojna powoduje traumę; że psychika wykorzystywanego dziecka zostaje uszkodzona; że każda krzywda jest przyczyną traumy. Traumę powodują nie wydarzenia, lecz to, co myślimy o przeżyciach ZWIĄZANYCH Z TYMI WYDARZENIAMI. Nie przeczę, iż akty przemocy są wydarzeniami okrutnymi, które przynoszą cierpienie. Pozbawiony byłbym wrażliwości, gdybym twierdził inaczej. Sugeruję tylko, iż nic w życiu nie jest w stanie zranić prawdziwej części nas samych. Jedynie nasze ego odbiera dane wydarzenie jako traumę. Wielu z was pewnie myśli, że o czym on tu gada, jak nic w życiu nie może mnie zranić? Dlaczego więc jestem taki stłamszony i wystraszony? Moim zdanie jesteśmy wystraszeni, ponieważ jesteśmy zaprogramowani na strach. Uwalniamy wtedy do krwi hormony, spowodowane przez fałszywe decyzje i wnioski dot. wszystkich naszych przeżyć. Jednak to nie sytuacja uwalnia hormony, lecz komunikat, który automatycznie wysyłamy do mózgu. Mówi on, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie. Jeśli zrozumiemy te zjawisko, to może ono zmienić całe nasze życie.
Jeśli zostaliśmy w życiu ofiarami, skrzywdzonymi przez kogoś, automatycznie żądamy kary i odwetu, na tych, którzy nas skrzywdzili, te domaganie się zemsty, nie pozwala nam wyzwolić się z roli ofiary. Zahipnotyzowani ludzie, śa całkowicie przekonani, że to świat i inni ludzie kształtują ich życie. Nie pomyślą, że sami tworzą każdy jego aspekt. Są ofiarami innych, ponieważ nieświadomie dokonali takiego wyboru i ich uczucia są rezultatem myśli, które wybrali. Ofiara, jako rola nie jest nikomu przeznaczona, jesteśmy tylko nieświadomymi ochotnikami.
Przebudzenie to podjęcie decyzji, by zapanować nad swym fizycznym, emocjonalnym i intelektualnym światem. W skrócie kierowanie sobą i swoim życiem. Obserwacja moich reakcji na lęk, nauczyła mnie, iż lęk jest pierwszą automatyczną odpowiedzią na zaprogramowaną przez mózg myśl, że znajduję się w niebezpieczeństwie(odwieczne uwarunkowanie). Ale paraliżujący lęk, który następuje potem zadajemy sobie sami, wyobrażając sobie okropne rzeczy, wzmacniając początkową reakcję lęku, który dla wielu była traumatyzująca. Dla porównania, to nie wojna przygnębiała emocjonalnie żołnierza, tylko to co o niej myślał. Przebudzenie polega na odkryciu, że życie jest neutralne. Muszę nadać mu jakąś wartość, i tym samym stwarzam sobie niebo lub piekło.
Dlaczego Ci, którzy nie stykają się z sytuacjami na granicy życia i śmierci, doświadczają paraliżującego lęku przy najdrobniejszym niepowodzeniu? Wydaję się, że w przypadku większości z nas, lęk jest wynikiem myśli, a nie reakcji na rzeczywiste fizyczne niebezpieczeństwo. Podczas gdy nasi jaskiniowi przodkowie na prawde musieli radzić sobie z przerażającymi sytuacjami (np. atak dzikich zwierząt), by przetrwać, nasze lęki wydają się abstrakcją, gdyż gdyż nie uzasadnia ich realne fizyczne zagrożenie. Musimy tylko rozprawiać się z dzikimi zwierzętami umysłu, a więc z myślami powodującymi lęk i przerażenie.
Dlaczego ciągle jesteśmy ofiarami? Głównie z powodu mentalności skupionej na przetrwaniu, którą odziedziczyliśmy po naszych dalekich przodkach. Często nasi rodzice, wzmacniają to w nas, wygłaszając często uwagi typu: „Bądź ostrożny”.
Nigdy nie słyszałem, by matka wołała za dzieckiem wychodzącym do szkoły: „Kochanie, nie bój się ryzyka”. Raczej poradzi mu: „Bądź ostrożny”, „Uważaj na siebie”. Taki komunikat zawiera podwójne przesłanie: „Świat zewnętrzny jest naprawdę niebezpieczny” i: „Nie dasz sobie w nim rady”.
Pamiętajmy, że jedyną osobą, którą możemy zmienić, jesteśmy my sami. Zanim wielu z nas wkroczyło na drogę wewnętrznego rozwoju, często winiliśmy innych za swoje niepowodzenia. Szukaliśmy odpowiedzi i rozwiązań na zewnątrz siebie, a jeśli ich nie znaleźliśmy, obwinialiśmy kogoś lub coś. Po wkroczeniu na tę drogę dowiedzieliśmy się, że jesteśmy odpowiedzialni za wszystko, co nam się wydarza, a więc przestaliśmy winić innych i zaczęliśmy obwiniać siebie. Albo staliśmy się bardziej wyrafinowani i „mądrze” dyskutowaliśmy o słabościach innych. Czy obwiniamy siebie, czy innych, nadal osądzamy, a więc podtrzymujemy lęk i iluzję. Dyskutując o porażkach innych, mówimy w gruncie rzeczy o sobie. Dodatkowo, jeśli czyjeś zachowanie lub uczucia wzbudzają w nas emocje, prawdopodobnie nie rozwiązaliśmy podobnych uczuć u siebie. Denerwuje nas samolubna osoba, ponieważ nie lubimy tej części siebie, która jest samolubna. Gdy zwróceni jesteśmy na zewnątrz, krytykując i osądzając, nie możemy uporządkować tego, co wewnątrz, czyli własnych uczuć.
Lęk wywodzi sie z przesłanki, że jesteśmy oddzieleni od wszystkiego i wszystkich. Przy narodzinach zostaliśmy oddzieleni od matki, gdy przecięto nam pępowine. Kiedy mieliśmy mniej więcej dwanaście miesięcy, odkryliśmy, że matka nie jest tą samą osobą co my. Może mieć inne uczucia niż my. Konflikty z innymi wzmocniły przekonanie, że jesteśmy odseparowani. Z tego zrodziła się samotność. Lęk przed separacją jest prawdopodobnie zakorzeniony na najgłębszych poziomach świadomości. Jest to lęk przed osamotnieniem we wrogim, niebezpiecznym wszechświecie, lęk przed oddzieleniem się od źródła. Religijni ludzie powiedzieliby, że jest to lęk przed oddzieleniem się od Boga.
Nie możemy być oddzieleni od swego Prawdziwego Ja, tak jak jedna część nieba nie może być oddzielona od drugiej. Czujemy się oddzieleni z powodu swej nieświadomości i iluzji, sami tworzymy sobie rzeczywistość. Jest tak, ponieważ stanowimy część wszystkiego, JESTEŚMY WSZYSTKIM. Nasze otoczenie to tylko przedłużenie naszej wewnętrznej rzeczywistości (intelektu, emocji i ciała). Nie kończymy się tam, gdzie kończy się nasze ciało fizyczne czy twoje pole energetyczne, nazywane przez niektórych aura. Niej jesteśmy tylko swoimi ciałami, ale całym światem, całym wszechświatem. Gdy wyglądasz przez okno widzisz siebie.
Jak traktują nas ludzie? Tak jak my traktujemy nas samych, ponieważ oni sa nami. Jeśli ich atakujesz, lub chronisz się przed nimi, wzmacniasz przekonanie, że jesteś od nich odseparowany. To sprawia, że jesteś także odseparowany od siebie.
Patrząc na niedobrego człowieka, którym na pewno rządzi lęk, zdajemy sobie sprawę, że jest on częścią nas. Rozumiejąc to, możemy odczuwać jedynie współczucie dla niego- dla siebie samych. Na tym polega miłość.
Jak wyglądają nasze otoczenia? Czy są czyste, posprzątane, pełne troskliwych ludzi? Czy jest zaśmiecone, nieprzyjemnie pachnące, niehigieniczne i pozbawione troskliwych ludzi? Nie obwiniaj swojej administracji osiedla i nieporządnych sąsiadów. Wejrzyj w siebie, tam jest problem.
BY UWOLNIĆ SIĘ OD LĘKU I PRZEJŚĆ DO WYŻSZYCH WIBRACJI MIŁOŚCI, NAJPIERW TRZEBA UŚWIADOMIĆ SOBIE LĘKI, KTÓRE NAMI RZĄDZĄ. MUSIMY POŁĄCZYĆ SIĘ Z NIMI INTYMNIE I GŁĘBOKO ZAPRZYJAŹNIĆ…………………

Daniel Jan Kuster


Ten wpis został opublikowany w kategorii Świadome życie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Po drugiej stronie leku…

  1. markra pisze:

    Tez uważam, że Jezus wcale nie przyszedł odkupić nasze winy (jakie winy skoro bylismy manipulowani i krzywdzeni?)…
    Osoby takiego typu jak Jezus, czy nawet tzw. stare dusze mają w sobie tak wiele energii wibracyjnej Światła, że inne co jej mają mało atakują ją! I taka osoba wcale nie musi cokolwiek mówic, ale tylko pojawić sie na horyzoncie…
    Także arykuł nie dokońca mówi całość…

    Sprawa traumy i wojny… Tu wpływ naszej świadomości ma, czy bierzemy udział w tym horrorze, czy dajemy nogę mówiąc jak w filmie AVATAR „nie pisałam się na takie gówno”… ale to nie mysli o wojnie branej czynnie powoduja traume ale doświadczenie własnie! Inną sprawą jest swiadomość, ze mielismy wybór-mozliwość brac udział wojnie czy wycofac sie pomimo rozkazów szefa… I życie nie zawsze odwierciedla nasze mysli, bo czy zwierzęta kreuja swój zywot w zakładzie smierci, gdzie nigdy nie widza światła, trawy, i nie moga sie poruszyc?
    To nie fair wszystko zwalać na nasze myśli teraz… myślokształy i myśli są tez tworzone przez HAARP, przez zatrucie chemitralsami, przez otumanienie dodatkami chemicznymi w zywnosci i wodzie, leki i szczepionki, przez TV, przez społeczeństwo, itd. czyli zbiorowa świadomosć ludzkosci….
    Artykuł wogóle nie poruszył sprawy ingerencji w nasze mysli, jak byty pasożytnicze czy ciemne siły, a to ma tez wielkie znaczenie.
    Wszelkie leki, strach, nienawiść i inne niskowibracyjne emocje są sztucznie generowane przez świat zewnetrzny, bo dziecko nie boi się, ale uczy sie bać…
    „Lęk wywodzi sie z przesłanki, że jesteśmy oddzieleni od wszystkiego i wszystkich.” – moim zdaniem raczej z tego, że nie wiemy jakiego rodzaju istotami jesteśmy! A nie wiemy, bo to ukrywane jest, a przeciętna osoba nie wie jakie pytania postawic, by zaczac kroczyc ku odkrywaniu siebie samego, słyszy ze nie jest dośc dobra, nie może, nie da rady, itd… Lęk i poczucie winy dają nam wszyscy wokól… i niedojrzała osoba nie jest w stanie to przeskoczyc, skoro wokoł ja oceniają negatywnie i manipuluja jej emocjami.

  2. daniel893 pisze:

    sabrina mozemy sobie pogadac na gg albo facebooku ..😉 4833683

  3. Sabrina pisze:

    Jeśli chodzi o Jezusa, to z tego co mi wiadomo, rzekome odkupywanie grzechów to manipulacja, jaką nam „zafundował” Kościół. Jezus nikogo nie przyszedł odkupować, to jest nielogiczne i pozbawione sensu. Widziałam o tym już będąc dzieckiem. Moja dusza mi w to nie kazała wierzyć. Z czasem się przekonałam, że mówiła mi prawdę. Dusza zawsze mówi prawdę.
    Natomiast jeśli chodzi o prawo przyciągania, to jest to prawo niezmienne od momentu stworzenia świata.

  4. daniel893 pisze:

    Natomiast jeśli chodzi o samego Jezusa :
    Był On osobą, która głosiła poglądy z wielką otwartością, przekazując je ludzią w tamtych czasach z pewnością był narażony na ataki, biorąc pod uwagę obecny stan mentalny ludzi. Niestety dla złych, ciemnych sił życia były to poglądy, od których od początku próbowano odseparować ludzi, dlatego automatycznie było i jest zaprogramowane destruktywne działanie w celu zniesławienia tychże nauk, nawet bez jakiegokolwiek rozpoznania sie z tymi przesłaniami. Jezus żyl w harmonii i miłości większość swojego życia, ataki spotykały go ze strony grup ludzi o bardzo zamkniętych umysłach, przeważnie związanych z instytucjami, które specjalizują sie w „zamykaniu” kapłani, królowie itp. Jezus przyszedł na świat by odkupić grzechy ludzkośći umierając na krzyżu, więc być może był na to gotów, na cierpienie, pozostawił nam wskazówki na przyszłość ukazując nam w ten sposób jakiś paradygmat obecnych czasów, na który składa się zbiorcza mentalnośc człowieka, która nei zmienia sie od setek lat a dziś nadchodzą czasy by to zmienić.
    Inaczej ukazuje się na nas prawo przyciągania dziś, inaczej 2 tys lat temu. Biblia jest tematem nieskończenie obfitym Sabrino .. pozdr

  5. daniel893 pisze:

    Droga Sabrino ! Nie chodziło mi o dosłowne znaczenia wyrazów: czyste;posprzątane;zaśmiecone;nieprzyjemnie pachnące. Określenia te są przenośnią naszych wewnętrznych odczuć, przez które odbieramy nasz zewnętrzny świat, albo są dla nas współgrające w harmonii, takie jakie chcielibyśmy aby były, pełne szczęścia, bez niepotrzebnych zmartwień i ogólnie, by życie odbierane było jako jedno z wielu niesamowitych doświadczeń.
    Jeśli nasze życie jest dla nas jednym pasmem cierpień, gdzie na co dzień doświadczamy(bardziej myślimy i zauważamy) negatywne aspekty życia, wtedy warto zastanowić się czy warte są one tego by codziennie odczuwać oraz narzucać sobie z ich powodu cierpienie. Warto dogłębniej zweryfikować źrodło bólu ” Nie obwiniaj swojej administracji osiedla i nieporządnych sąsiadów” Wejrzyj w siebie tam jest problem. To tak w skrócie

  6. Sabrina pisze:

    „BY UWOLNIĆ SIĘ OD LĘKU I PRZEJŚĆ DO WYŻSZYCH WIBRACJI MIŁOŚCI, NAJPIERW TRZEBA UŚWIADOMIĆ SOBIE LĘKI, KTÓRE NAMI RZĄDZĄ. MUSIMY POŁĄCZYĆ SIĘ Z NIMI INTYMNIE I GŁĘBOKO ZAPRZYJAŹNIĆ”

    Danielu, istnieje prostszy sposób na pozbycie się lęku i wszelkich negatywnych emocji… np. Metoda Sedona. Polega na uwalnianiu się od tego typu energii i to natychmiast:-)

  7. Sabrina pisze:

    „Jak wyglądają nasze otoczenia? Czy są czyste, posprzątane, pełne troskliwych ludzi? Czy jest zaśmiecone, nieprzyjemnie pachnące, niehigieniczne i pozbawione troskliwych ludzi? Nie obwiniaj swojej administracji osiedla i nieporządnych sąsiadów. Wejrzyj w siebie, tam jest problem”.

    U mnie jest czyste itd, ale ta czystość jest wynikiem osoby o pedantycznym usposobieniu. Z doświadczenia wiem, że tacy ludzie zawsze mają „na błysk”. Kiedyś słyszałam wypowiedź psychologa na ten temat. Stwierdził on, że tacy ludzie dbają o czystość, gdyż w głowie mają bałagan i wymagają leczenia. I ja się z tym zgadzam.
    Zauważ, że ludzie na ekskluzywnych osiedlach mają bardzo czysto itd, w tym różni bogaci mafioza.. hmmm… czy aby faktycznie ta czystość była spowodowana ich czystością mentalną i emocjonalną?
    Rzekomo, atakowani są ludzie, którzy „ataki” mają w sobie… hmmm… czyżby ludzie oświeceni też je mieli, np. Jezus…? Dlaczego tacy ludzie przyciągają do siebie niskie wibracje? Przecież zgodnie z prawem przyciągania one nie powinny mieć do nich dostępu.
    Jeśli wyjaśnisz mi to Danielu, to będę Ci za to ogromnie wdzięczna. Zadają sobie te pytanie i wciąż nie mogę znaleźć na nie odpowiedzi.

  8. daniel893 pisze:

    np.? chętnie poznam twoje zdanie

  9. kasiulek pisze:

    ojej,jaki wspaniały artykuł!!!powiew optymizmu-wszystko zalezy tyko od nas:)))

  10. Sabrina pisze:

    Nie do końca zgadzam się z tym artykułem.

  11. k pisze:

    Bardzo interesujacy artykul. Duzo w nim prawdy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s